Olbrzymy z Islandii

W ostatnią środę o północy pojawił się nowy odcinek “Elfy i trolle. Podcastu o Północy”. W tym odcinku opowiadamy mniej znane historie o islandzkich trollach.

W ósmym odcinku “Elfy i trolle. Podcastu o Północy” Agnes i Emiliana zabierają Was do Islandii, aby opowiedzieć historie o tamtejszych olbrzymach. Czy tamtejsze trolle parają się magią? Czy trollica i wiedźma to to samo? Skąd wzięły się antropomorficzne skały przy czarnej plaży Reynisfjara? Co wiemy o Grýli, matce świątecznych chłopców? Na te i inne pytania odpowiemy w odcinku ilustrowanym dziełem Jóhannesa S. Kjarvala “Tröllakirkja” oraz opowieściami z islandzkiego folkloru.

Odcinek można znaleźć na YouTube UTULĘ THULE MÓWI O SZTUCE PÓŁNOCY, a także na platformach podcastowych: Spreaker i Anchor.

W odcinku nie starczyło miejsca na wszystkie wybrane przez nas historie, dlatego publikujemy tutaj treść opowieści związanej z jaskinią w Keflavíku, którą odwiedziłam podczas letniego pobytu na Wyspie w 2022 roku.

Idąc wzdłuż wybrzeża oceanu dotrzemy do niewielkiego portu, gdzie odcisk swojej stopy zostawiło jakieś olbrzymie stworzenie. Kierunkowskazy i tablice informacyjne ostrzegają, że znajdujemy się na terytorium mieszkającej tu olbrzymki. Na końcu ścieżki faktycznie znajdujemy drewnianą chatę, a przed nią dużych rozmiarów krzesło, należące najprawdopodobniej właśnie do osoby podobnych rozmiarów. Wchodząc do chaty słyszymy niepokojące odgłosy. Dom jest pusty, widzimy pozostawioną sukienkę, buty, szczotkę do zębów i wielkie łóżko, ale gdzie jest właścicielka tych przedmiotów? Dźwięki stają się głośniejsze, w końcu odwracamy się, a tam… olbrzymka drzemie na swoim ogromnym krześle, a hałas jej chrapania i bujania mebla potęguje się w pustej jaskini. Olbrzymka śpi, ale czy zaraz się obudzi? Tego nie wie nikt, dlatego na wszelki wypadek zamontowano siatkę, żeby odgrodzić potencjalnych nieszczęśników  od złej mieszkanki tego domu. A gdyby naprawdę przyszło nam uciekać, z domku prowadzi dodatkowe wyjście, którym umkniemy prosto do miasta.

The gentle Giantess in the Cave in Keflavík Town in SW-Iceland
Norðanbál, Olbrzymka z Keflavíku, 2008, źródło: https://guidetoiceland.is/

 

Postać olbrzymki pojawiła się w opowieści Sigga i olbrzymka. Autorem historii jest Herdís EgilsdóttirHúsavíku, który napisał ją w 1959. Choć w naszym podkaście opowiadamy głównie historie znane z wierzeń ludowych i zapisane w XIX wieku, opowieści o trollach były w Islandii bardzo popularne, a szczególnie wśród autorów książek dla dzieci. Stąd właśnie przytoczona poniżej historia i sama jaskinia, która powstała głównie z myślą o najmłodszych, chociaż każdy turysta zagląda tu z przyjemnością. 

Skessan í hellinum

Dzień przed szóstymi urodzinami Siggi, jej matka wysłała ją do lasu, aby zebrała trochę jagód. Matka kończyła właśnie prezent urodzinowy dla córki i nie chciała, żeby Sigga go zobaczyła. Dziewczyna wzięła więc wiadro na jagody i poszła wysoko w górę ponad farmą, w której mieszkała. Weszła tak wysoko, że aby nie osunąć się ze skał, musiała czołgać się na czworakach.

Nagle zauważyła, że ​​zgubiła jeden ze swoich butów. Szukając go, znalazła coś dziwnego – wyglądała jak łódź z płaską podstawą. Wczołgała się więc do tej „łodzi” i usłyszała hałas dobiegający z góry. Okazało się, że była to olbrzymka, która zeszła z góry z ogromnym butem na jednej nodze. Ten but wyglądał dokładnie tak jak, łódź, w której ukrywała się Sigga, natomiast na drugiej nodze olbrzymki tkwił mały bucik Siggi, który utknął na jej małym palcu!

Sigga zaczęła się śmiać bardzo głośno i wcale nie bała się Olbrzymki, ponieważ trollica wyglądała śmiesznie i całkiem przyjaźnie.

Sigga zaprosiła więc Olbrzymkę na swoje przyjęcie urodzinowe, które miało odbyć się następnego dnia. Olbrzymka przyniosła jej w prezencie domek dla lalek, który samodzielnie wykonała dla Siggi. Był on tak duży, że zmieścili się w nim wszyscy zaproszeni goście. 

Olbrzymka promieniała jak słońce, gdy poznała tylu nowych przyjaciół. Wszystkich zaprosiła do odwiedzin w swojej jaskini i odtąd wiedziała, że ​​nigdy więcej nie będzie samotna.

Tłumaczenie: Agnes Arsol Bikowska

Olbrzymka z tej historii okazała się przyjazna, ale trolle w islandzkim folklorze nie zawsze takie były! Przekonacie się o tym słuchając ósmego odcinka naszego podcastu.

Cały odcinek znajdziecie na:

Norweskie tusser i huldra

W najbliższą środę o północy pojawi się nowy odcinek “Elfy i trolle. Podcastu o Północy”. W tym odcinku opowiadamy mniej znane historie o norweskich ukrytych ludziach: tusser i huldrze.

W drugim odcinku „Elfów i Trolli” Ania i Kinga przenoszą się do Norwegii za sprawą rysunku norweskiego artysty Theodora Kittelsena. Czarno-biała praca jest inspiracją do rozważań na temat szeregu stworów z Północy – huldr, tusser oraz ukrytych ludzi. W trakcie audycji dowiecie się kim są poszczególne stworzenia, jak je odróżnić oraz co robić w przypadku spotkania ich na swojej drodze.

Odcinek można znaleźć na YouTube UTULĘ THULE MÓWI O SZTUCE PÓŁNOCY, a także na platformach podcastowych: Spreaker i Anchor.

W odcinku nie starczyło miejsca na wszystkie wybrane przez nas historie, dlatego publikujemy tutaj treść innej opowieści o huldrze.

Dwie huldry w Nordland

Mons Andersen Selfordsfjeld i Jacob Johnsen Mo pracowali pewnego razu u kupca Knuta Jægera Mo. Pewnego jesiennego dnia zwozili do domu drewno ze Stormyra położonego powyżej gospodarstwa. Aby jak najszybciej się z tym uporać jechali do późna w nocy, by rankiem mieć do przewiezienia już tylko niewielką część ładunku.

Obaj młodzieńcy byli zaręczeni, a ich narzeczone pracowały w tym samym gospodarstwie, co oni. Kiedy ładowali ostatni przedostatni załadunek, zobaczyli jak wybiegają one z lasu i siadają na wozie na ładunku drewna.

Młodzieńcy bardzo się zdziwili, ponieważ dziewczęta zachowywały się w dziwny sposób. Z powodu ciemności nie widzieli ich wyraźnie, jednak nie mieli powodów wątpić w to, że są to ich narzeczone. Dziewczyny jechały z nimi na wozie, aż dojechali do stodoły. Wtedy nagle obie zniknęły, zupełnie jakby zapadły się pod ziemię. Obaj młodzieńcy byli zaskoczeni, jednak nic nie powiedzieli i pojechali do lasu po ostatni ładunek.

Kiedy ładowali drewno, dziewczęta znów się pojawiły i usiadły na załadowanym wozie tak, jak poprzednio. Wtedy do młodzieńców po raz pierwszy dotarło, że wcale nie były to ich narzeczone, ani nawet ludzkie istoty.

W pierwszej chwili pomyśleli, że może są to sobowtóry ich narzeczonych, jednak po chwili zastanowienia doszli do wniosku, że jest to niemożliwe, gdyż istoty te miały zbyt pewny siebie sposób bycia. Doszli zatem do wniosku, że muszą one należeć do podziemnego ludu (underjordiske) – przyszły pod postacią ich narzeczonych i mają złe zamiary.

Młodzieńcy byli śmiertelnie przerażeni i poganiali jak mogli konie, aby szybciej dotrzeć do domu. Dziewczęta siedziały jednak dalej na wozie jakby nic się nie stało. Jedna z nich objęła w pewnym momencie Monsa, który tak się przeraził, że niemal odszedł od zmysłów. W tym samym momencie dojechali jednak do stodoły i tajemnicze istoty zniknęły tak samo, jak za pierwszym razem.

Jeszcze tego samego wieczora Mons zapytał swoją gospodynię, panią Jæger, dlaczego puszcza wieczorem swoje służebne pozwalając im udawać duchy tak, że ludzie niemal tracą rozum z przerażenia. Gospodyni zapewniła go jednak, że żadna z dziewcząt nie była w lesie w górach tego wieczoru. Młodzieńcy wiedzieli teraz z całą pewnością, że dziewczęta, które spotkali należały do podziemnego ludu i przybrały wygląd ich narzeczonych, aby ich zwieść.

Ich ubiór był identyczny jak u ich narzeczonych, podobnie jak twarze i ton głosu. Jednak słowa, które wypowiadały oraz sposób zachowania zdradzały ich dziką, nieludzką naturę.

W: Sivertsen, Birger (2000) For noen troll: vesener og uvesener i folketroen, Andresen & Butenschøn, Oslo, s. 174-175, za: Olsen, Ole Tobias (1912) Norske folkeeventyr og sagn samlet i Nordland, Cappelen, Christiania, s. 50-51

Cały odcinek podcastu o islandzkich elfach i ukrytych ludziach znajdziesz na:

Islandzkie elfy i ukryci ludzie

Już od środy można słuchać pierwszego odcinka naszego projektu Elfy i trolle. Podcast o Północy. W tym odcinku opowiadamy mniej znane historie o islandzkich elfach i ukrytych ludziach.

 

W pierwszym odcinku podcastu Agnes i Emiliana zabierają Was do świata ukrytych ludzi, malarsko przedstawionego na obrazie “Miasto elfów” Eggerta Guðmundssona. Wizja islandzkiego artysty jest punktem wyjścia do rozmowy o różnicach między elfami a ukrytymi ludźmi, a także przybliżenia opowieści o powstaniu elfów, o ich niezwykłych podarkach oraz umiejętności mszczenia się za nieposłuszeństwo. W odcinku rozmawiamy również o tym, czy Islandczycy wierzą w elfy oraz opowiadamy o miejscach, w których można spotkać ukrytych ludzi🧙

Odcinek można znaleźć na YouTube UTULĘ THULE MÓWI O SZTUCE PÓŁNOCY, a także na platformach podcastowych. Wersję z reprodukcją obrazu znajdziesz tutaj (kliknij, aby przejść do filmu):

W odcinku nie starczyło miejsca na wszystkie wybrane przez nas historie, dlatego publikujemy tutaj treść opowieści przetłumaczonej i sparafrazowanej przez Agnes Arsól Bikowską:

Ojciec osiemnaściorga dzieci z Álfheimu

Zdarzyło się latem w pewnym gospodarstwie, że wszyscy ludzie oprócz gospodyni pracowali w polu. Gospodyni została po, to by doglądać gospodarstwa i swojego czteroletniego syna. Chłopczyk chował się zdrowo i do tego czasu dobrze rozwijał. Uczył się już mówić, był bystry i dobrze rokujący.

Kobieta musiała w międzyczasie zajmować się różnymi pracami w zagrodzie, nie licząc doglądania chłopca, więc odchodziła od niego co jakiś czas. Udała się nad jezioro, które było niedaleko położone od gospodarstwa, żeby wymyć maselnicę. W tym czasie zostawiła dziecko przy drzwiach od domu. Nic nie wiadomo, co się przez ten czas działo, ale kiedy kobieta wróciła po bardzo długim czasie nieobecności i zaczęła mówić do dziecka, by je uspokoić, ono wciąż płakało i strasznie krzyczało. Miała ona jednak nadzieję na to, że dziecko tak jak wcześniej w końcu się uspokoi: będzie spokojne, przyjacielskie i
grzeczne. Jednak teraz nie było nic poza jednym jazgotem i złym wyciem.

Trwało to chwilę, a dziecko nie wydobywało z ust ani jednego słowa, za to było nadal bardzo kapryśne i grymasiło. Matka nie widziała żadnego ładu w tej zmianie zwyczajów swojego synka, co ją bardzo rozdrażniło i zdecydowała udać się po poradę do bardzo mądrej i oczytanej sąsiadki, która wyjaśniłaby jej, co jest przyczyną owej tragedii. Sąsiadka wypytała ją dokładnie od jak dawna dziecko jest w tym głupkowatym nastroju i w jaki sposób jej zdaniem się to mogło stać. Matka chłopca opowiedziała jej o wszystkim co miało miejsce.

Kiedy mądra sąsiadka usłyszała o wszystkich okolicznościach spytała:
– Nie uważasz, moja droga, że chłopiec może być podmieniony? Ponieważ, moim zdaniem, został zamieniony w chwili kiedy od niego odeszłaś, zostawiając go przy drzwiach domu.
– Tego nie wiem. – odpowiedziała matka chłopca – Nie możesz mi jednak udzielić rady jak to naprawić?
– To mogę zrobić. – powiedziała sąsiadka. – Postaraj się zostawić dziecko raz samo i spróbować stworzyć coś nowego i nietypowego, wtedy powinien wypowiedzieć jakieś słowo. Pamiętaj, żeby nikogo wtedy nie było w jego pobliżu. Ty jednak powinnaś podsłuchiwać, żeby wiedzieć jakie będzie to słowo. Jeśli będziesz uważać, że jest ono dziwne albo okropne, powinnaś mu bezlitośnie przetrzepać skórę i poczekać aż coś się zmieni.

Matka chłopca podziękowawszy sąsiadce za dobre rady następnie poszła do domu. Kiedy kobieta przyszła do domu postawiła mały garnek z uszami na środku kuchennej podłogi. Następnie wzięła dużo kijków, związując każdy koniec ze sobą, następnie jeden wierzchołek patyków oparła tak by dosięgał kuchennego komina, a drugi koniec przywiązała do łyżki z długim trzonkiem, która stała w garnku. Kiedy skończyła budowlę w kuchni, zaniosła tam chłopca i posadziła samego. Następnie wyszła z kuchni i stanęła przy szparze drzwi obserwując kuchnię i podsłuchując. Kiedy już jakiś czas jej nie było, dziecko podeszło do garnka i zaczęło obchodzić je zdziwione i patrzeć na łyżkę następnie powiedziało:

– Jestem już taki stary, że brodę mi można zobaczyć, ojciec osiemnastki dzieci z Álfheimu, a takiego długiego komina w takim małym garnku jeszcze nie widziałem.

Wtedy weszła kobieta z powrotem do kuchni z dobrą miotłą wzięła podmienionego i zaczęła go bić tak długo i bez litości, ze ten zaczął przerażająco krzyczeć. W chwili kiedy kobieta biła chłopca, zobaczyła, że jakaś piękna nieznajoma weszła do kuchni z małym chłopcem na rękach. I przemówiła do kobiety tymi słowy:
– Niepodobna zostać tutaj. Ja usypiam twoje dziecko, a ty bijesz mojego chłopa?
Powiedziawszy to odłożyła chłopca, syna gospodyni, a jej mąż natychmiast zniknął. Chłopiec wyrósł u swojej matki i był dobrym człowiekiem.

Cały odcinek podcastu o islandzkich elfach i ukrytych ludziach znajdziesz na: