Chmurobrazy duńskie: Eckersberg i Købke

fragment pracy magisterskiej „Chmurobrazy”. Interpretacje motywu chmury w pejzażu 1820-1920. Całość do przeczytania tutaj.

Dahl i Friedrich poznali się w Kopenhadze i miasto to było ośrodkiem dla wielu duńskich malarzy zainteresowanych motywem chmur. Do najważniejszych z nich należą Christoffer Wilhelm Eckersberg i Christen Købke, jednak szkice chmur wykonywali również Johan Thomas Lundbye czy Lorenz Frølich.

Eckersberg, pełniący wiodącą rolę w malarstwie duńskiego Złotego Wieku, był w bezpośrednim kontakcie zarówno z Dahlem, jak i Friedrichem, a jego szkice z podróży do Italii zainspirowały norweskiego artystę[1]. Kojarzony przede wszystkim z klasycyzującymi storiami i biedermeierowskimi scenami rodzajowymi, malarz ten był także ważną postacią dla rozwoju chmurobrazów w malarstwie północnym, na co badacze zwrócili uwagę dopiero w ostatnim dziesięcioleciu. Kasper Monrad poświęca studiom chmur cały ustęp monograficznej publikacji o duńskim malarzu[2]. Christoffer Eckersberg prowadził meteorologiczny dziennik, w którym notował wszelkie zmiany na niebie między 30 czerwca 1826 roku a 6 marca 1851 roku[3]. Zainteresowanie chmurami rozpoczęło się właśnie w 1826 roku i może wynikać z wielu okoliczności; Monrad nie wyklucza znajomości klasyfikacji Howarda i tekstów Goethego, ale wspomina też o wpływie Hansa Christiana Ørsteda oraz Joachima Frederika Schouwa, fizyka i botanika, ważnych dla rozwoju nauk ścisłych i zainteresowania nimi w środowisku kopenhaskim. Schouw, zainspirowany klasyfikacją Howarda, jak i publikacją The Climate of London (1818), w 1826 roku wydał niejako duńską wersję tego tekstu, zatytułowaną O warunkach pogodowych w Danii (duń. Skildring af Veirligets Tilstand i Danmark), jednak Monrad nie jest pewny czy Eckersberg zapoznał się z treścią tekstu już w chwili jego wydania[4]. Tym samym, podobnie jak Hanne Jönsson, za bezpośrednią przyczynę uważa spotkanie z Dahlem w Kopenhadze, które nastąpiło właśnie w 1826 roku[5] [6]. Zdaniem Monrada, Dahl bez wątpienia zaznajomił Eckserberga z badaniami Howarda, możliwe też, że pokazał mu kilka ze swoich studiów chmur[7].

Pierwsze dwa rysunki chmur namalował Eckersberg w sierpniu 1826 roku, późniejszy przebieg prac można śledzić wraz z dziennikiem malarza: pierwszego, trzeciego, czwartego i dziewiątego września tego samego roku powstają kolejne „skizzer af luft og skyer” – szkice atmosfery i chmur[8]. Podobnie jak w przypadku dzieł Dahla, studia chmur Eckserberga można traktować jako samodzielne chmurobrazy, choć tak jak dla Dahla były one efektem wnikliwej obserwacji zjawiska samego w sobie, Eckersberg pracował nad nimi przede wszystkim w celu dopracowania motywu dla potrzeb większych kompozycji[9].

Christoffer Wilhelm Eckersberg, Studium chmur nad morzem (duń. Studie af skyer over havet), 1826, olej na płótnie, 20×31 cm, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga.

Obrazy z kopenhaskiego Statens Museum for Kunst, takie jak Studium chmur nad morzem (duń. Studie af skyer over havet, 1826, olej na płótnie, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga) czy Studium chmur nad Sundem (duń. Studie af skyer over Øresund , 1826, olej na płótnie, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga) ukazują przede wszystkim zainteresowanie formacjami chmur nad wodą. Ważną część twórczości Eckersberga stanowią mariny i to w obrazach takich jak Rosyjski okręt liniowy „Asow” i fregata zakotwiczona w forcie Helsingør (duń. Det russiske linieskib “Asow” og en fregat til ankers på Helsingør red, 1828, olej na płótnie, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga) chmury zyskują najpiękniejszą formę. Nie oznaczało to jednak, że Eckersberg studiował chmury bez fascynacji; jego córka Julie wspominała ojca, który potrafił godzinami przesiadywać na dachu pałacu Charlottenborg i obserwować chmury sunące po kopenhaskim niebie[10].

Wraz z Eckersbergiem, studiowaniem chmur zajął się również jego uczeń, Christen Købke. Bardzo prawdopodobne, że to właśnie za pośrednictwem swojego nauczyciela zainteresował się tym motywem, tym bardziej, że studiował u Eckersberga od 1828 roku, czyli w okresie największej fascynacji starszego malarza tym tematem. Badacze nie wykluczają oczywiście również wpływu twórczości Dahla, jak i znajomości tekstów Howarda[11], jednak bezpośrednią inspiracją była raczej znajomość z Eckersbergiem. Istotna mogła być także styczność z Friedrichem w Kopenhadze[12], a także podróż do Italii w 1838 roku[13]. W szkicach sprzed wyjazdu do Włoch widoczny jest zresztą mniejszy stopień dramatyzacji nieba, co można zaobserwować porównując dwa obrazy z kolekcji kopenhaskiej: Studium chmury (duń. Skystudie, 1833, olej na papierze przyklejonym na karton, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga) oraz Studium chmur (duń. Skystudie, 1840-1845, olej na kartonie, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga). Ten późniejszy może wskazywać więc na większą inspirację Dahlem lub Friedrichem, bowiem Købke wykazuje tutaj większe zainteresowanie efektami świetlnymi, podczas gdy wcześniejszy szkic przypomina studia Eckersberga, bardziej skupionego na formie chmur. Købke, podobnie jak jego nauczyciel, studiował chmury pod kątem przygotowania do większych kompozycji; większość z nich wykorzystał do pejzaży z okolic Blegdammen w Kopenhadze[14].

Christen Købke,  Studium chmury (duń. Skystudie), 1833, olej na papierze przyklejonym na karton, 30,7×38,5 cm, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga.
Christen Købke, Studium chmur (duń. Skystudie), 1840-1845, olej na kartonie, 17×29 cm, Statens Museum for Kunst, Kopenhaga.

Zainteresowanie chmurami i popularność studiów tego fenomenu jest widoczna w twórczości wielu malarzy europejskich połowy XIX wieku, przede wszystkim tych związanych ze środowiskiem drezdeńskim i kopenhaskim. Impulsem do studiów nad niebem były badania Luke’a Howarda, jak też wzajemne inspiracje artystów. Najpłodniejszy okres malarskich studiów nad chmurami zaczął się w połowie lat 1820., z tego czasu pochodzą bowiem zarówno chmurobrazy Constable’a i Turnera, jak i malarzy niemieckich i duńskich. Pomimo oczywistych skojarzeń z twórczością malarzy brytyjskich, bezpośrednio zainspirowanych Esejem Luke’a Howarda, chmurobrazy innych malarzy powstawały niezależnie. Głównymi postaciami ważnymi dla rozwoju zainteresowania motywem chmur w malarstwie północnoeuropejskim pierwszej połowy XIX wieku byli przede wszystkim Friedrich i Dahl, którzy wpłynęli na Eckersberga i innych duńskich malarzy, wspomnianego już Købkego, a także Lundbye’go, który malował cztery typy chmur z klasyfikacji Howarda, i Frølicha, który szkicował chmury głównie w latach 1830. Co ciekawe, biografie Dahla, Eckersberga i Købke pokazują, że przełomowym momentem dla studiów nad chmurami i niebem okazały się ich wyjazdy do Italii; być możne odmienne warunki pogodowe, w tym większa widoczność i przewaga białych obłoków na południowym niebie dawała większe szanse na studiowanie cumulusów, ulubionego typu chmur wszystkich malarzy.

[1] K. Lunde, Johan Christian Dahl…, s. 10.

[2] K. Monrad, Christoffer Wilhelm Eckersberg, s. 41.

[3] Idem, Dansk guldalder : hovedværker på Statens Museum for Kunst, Statens Museum for Kunst, København  1994, s. 14.

[4] K. Monrad, Christoffer Wilhelm Eckersberg…, s. 41.

[5] Ibidem, s. 42.

[6] H. Jönsson, C. W. Eckersberg og hans elever. Udstilling i anledning af 200 året for kunstnerens fødsel [katalog wystawy] Statens museum for kunst, 2.01-10.04.1983,  København 1983, s. 30

[7] K. Monrad, Christoffer Wilhelm Eckersberg…, s. 42.

[8] Idem, Dansk guldalder…, s. 14.

[9] K. Monrad, Christoffer Wilhelm Eckersberg…, s. 42.

[10] H. Jönsson, C. W. Eckersberg…, s. 31.

[11] H. Nørregård-Nielsen (red.), Christen Kobke: 1810-1848, Statens Museum for Kunst, København 1996, s. 17.

[12] K. Monrad, Caspar David Friedrich…, s. 109.

[13] H. Nørregård-Nielsen (red.), Christen Kobke…, s. 17.

[14] D. Jackson (red.), Christen Købke: Danish Master of Light [katalog wystawy] 17.03-13.06.2016, National Gallery, London 2010, s. 97.

Chmurobrazy Johana Christiana Dahla

fragment pracy magisterskiej „Chmurobrazy”. Interpretacje motywu chmury w pejzażu 1820-1920. Całość do przeczytania tutaj.

Wpływ na sposób malowania chmur przez Friedricha mógł mieć Johan Christian Clausen Dahl, norweski pejzażysta. Niemieckiego malarza poznał podczas studiów w Kopenhadze, a przez ważny okres swojej twórczości przebywał w Dreźnie.

Nazywany „norweskim Constablem”[1], zdaniem Kurta Badta miał nie tyle inspirować się chmurobrazami tego angielskiego malarza[2], co równocześnie zainteresował się tym motywem najprawdopodobniej dzięki klasyfikacji Howarda[3]. Badt zestawia Dahla z niemieckimi pejzażystami: Karlem Ferdinandem Blechenem, Johannem Georgiem von Dillisem czy ze Szwajcarem Johannem Jacobem Ulrichem. Nadmienia również, że szczególna rola nieba w twórczości Dahla pojawia się przede wszystkim po podróży malarza do Italii, gdzie przebywał w latach 1820-1821[4]. Południowe niebo zainspirowało malarza do o wiele bardziej ekspresyjnego ujęcia chmur. W zbiorach Konstmuseum w Göteborgu znajduje się jedenaście chmurobrazów Dahla; większość z nich nie jest datowana ani sygnowana przez malarza, poza dwoma przykładami. Jeden z nich to Studium chmur (norw. Molnstudie, 1820, olej na płótnie, Konstmuseum, Göteborg) namalowane według adnotacji samego malarza w Neapolu.

Johan Christian Dahl, Studium chmur (norw. Molnstudie), 1820, olej na płótnie, 7×15 cm, Konstmuseum, Göteborg.

Inne Studium chmur (norw. Molnstudie, 1831, olej na papierze, Konstmuseum, Göteborg), namalowane już po powrocie z Italii, z komentarzem: „Luftstudie mit Horizont Sept. 1831”. Wszystkie studia z kolekcji goteborskiej mają niewielki format (maksymalnie do 21 cm długości), najczęściej wykonane są w technice olejnej na płótnie lub papierze i charakteryzują się dramatycznym ujęciem efektów świetlnych, często przez chmury przebija się smuga pomarańczowego światła zachodzącego słońca. Krótkimi i szybkimi pociągnięciami pędzla malarz w szczególnie „mocno sugestywny” sposób podkreśla specyficzną atmosferę malowanych z natury chmurobrazów[5].

Johan Christian Dahl, Studium chmur (szw. Molnstudie), 1831, olej na papierze, 7×21cm, Konstmuseum, Göteborg.

Karl Lunde sprzeciwia się zestawianiu Dahla na równi z Constable’m czy Blechenem, wykazując, że zainteresowanie chmurami w duńsko-niemieckim środowisku artystycznym wynikało nie tyle z wzajemnych inspiracji między malarzami (nawet Friedrich miał zdaniem Lundego nie tworzyć pod wpływem Dahla), co z ogólnej popularności motywu[6] spowodowanej badaniami Howarda i wierszy Poetów Jezior. Z kolei u Johna E. Thornesa pojawia się hipoteza, jakoby Dahl tworzył swoje chmurobrazy całkowicie niezależnie od Howarda i inspirujących się jego badaniami malarzy. Studia chmur norweskiego malarza miały być wypadkową jego zainteresowania naturą w ogóle, a niebo na jego obrazach ma związek z przywiązaniem do „typowo norweskiej” pogody[7].

Porównując jednak chmurobrazy Dahla i Friedricha z lat 1820. i 1830. trudno nie mówić o wzajemnej inspiracji. Dzieła takie jak Studium sunących chmur (norw. Uværshimmel, 1835, olej na papierze przyklejonym na karton, Nasjonalmuseet, Oslo) czy Studium chmur nad płaskim krajobrazem (norw. Studie av skyer over flatt landskap med treklynge, 1837, olej na papierze przyklejonym na karton, Nasjonalmuseet, Oslo) wykazują podobieństwo w delikatności ujęcia nieba, które można zaobserwować w pejzażach Friedricha[8]. Podobnie zresztą jak Friedrich, Dahl zapoznał się z klasyfikacją Howarda stosunkowo późno, najprawdopodobniej dopiero w latach 20., a wcześniej szkicował niebo o różnych porach roku i warunkach pogodowych, jednak otrzymawszy egzemplarz Eseju od Carusa przed wyjazdem z Drezna do Norwegii w 1828 roku zaczął malować chmurobrazy inaczej niż przedtem. Zdaniem Jennsa Howoldta „norweski Constable” malował chmury zupełnie inaczej niż angielski malarz; skupiał się przede wszystkim na konturze i masie chmur[9].

[1] K. Badt, Johan Christian Clausen Dahl, Karl Ferdinand Blechen, Johann Georg von Dillis, Johann Jacob Ulrich [w:] „Wolkenbilder und Wolkengedichte der Romantik”, s. 45-56, de Gruyter, Berlin 1960, s. 47.

[2] Jak twierdzi Kasper Monrad, Dahl nie znał obrazów Constable’a, por. Monrad 2015:43.

[3] J. Thornes, John Constable’s Skies…, s. 184.

[4] K. Badt, Johan Christian Clausen Dahl…, s. 54.

[5] K. Monrad, Christoffer Wilhelm Eckersberg, Statens museum for kunst, Prestel Publishing, København 2015, s. 42.

[6] K. Lunde, Johan Christian Dahl…, s. 73.

[7] J. Thornes, John Constable’s Skies…, s. 184.

[8] J. Howoldt, Dahl, Johan, Cloud study [nota katalogowa], dostęp on-line 2.03.2018 pod adresem https://nga.gov.au/exhibition/turnertomonet/Detail.cfm?IRN=165834.

[9] Ibidem.

Islandika w Szwecji

W ubiegłym tygodniu członkini Studenckiego Klubu Islandzkiego, Emiliana Konopka, wypatrywała motywów islandzkich w swojej wyprawie do Sztokholmu i Uppsali. Choć obecność pewnych tropów i symboli islandzkich w innych państwach skandynawskich wydaje się być oczywista, warto zwrócić uwagę dlaczego i w jaki sposób są one ważne dla pojęcia “nordyckości” budującej (do dziś) tożsamość mieszkańców Północy.

1. Dział literatury islandzkiej w Stadsbiblioteket, Sztokholm

14075116_666525950162384_467697417_o

Wybudowana w latach 1924-1927 przez szwedzkiego architekta Gunnara Asplunda, miejska biblioteka sztokholmska mieści w swoich zbiorach około 400 000 woluminów w ponad 100 językach. Jednym z nich jest język islandzki, w którym to książki można odnaleźć na jednej z honorowych półek tuż przed wejściem do tej świątyni literatury. Na ścianie cylindra zwieńczonego ogromną kopułą kryjącą samo serce budowli można odnaleźć obok siebie książki w języku duńskim, norweskim, oraz islandzkim. Choć ten ostatni zbiór wydaje się być najmniejszy, można znaleźć tam dzieła autorów islandzkich w oryginale lub przełożone na język szwedzki. W centralnym katalogu biblioteki znajduje się 267 pozycji z Islandią (Island) w tytule, ale najważniejsze dla zbiorów są z pewnością przykłady literatury pięknej, w tym czternaście książek Halldóra Kiljana Laxnessa oraz sagi islandzkie i pozycje dotyczące mitologii i historii średniowiecznej Islandii.

2. Maskonury w Naturhistoriskamuseet, Sztokholm

14123441_666525960162383_2086150940_o

Fratercula arctica, czyli braciszek arktyczny, znany wszystkim jako maskonur zwyczajny, jest niezaprzeczalnym symbolem Islandii, ale występuje również w innych miejscach koła podbiegunowego, w tym na atlantyckim wybrzeżu Półwyspu Skandynawskiego, północnych częściach Wysp Brytyjskich, Irlandii, Danii, na Wyspach Owczych i Grenlandii, a nawet u wybrzeży Bretanii. Sztokholmskie Muzeum Historii Naturalnej prezentuje w swoich zbiorach wypchane okazy tego średnich rozmiarów ptaka z rodziny alk, którego gatunek opisał po raz pierwszy nie kto inny, lecz Szwed, Karol Linneusz. Lunnefågel pojawia się na ekspozycji dwukrotnie – po raz pierwszy wśród przedstawicieli ptactwa z całego świata, potem zaś możemy spotkać go w gablocie poświęconej gatunkom zagrożonym. Faktycznie, maskonur jest gatunkiem zagrożonym, jednak oficjalnie uznany jest za gatunek o najmniejszym według siedmiostopniowej skali ryzyku wyginięcia i wymagający “najmniejszej troski”. Dlatego na Islandii mięso maskonura bez problemu należy do jednej z ulubionych potraw oraz przysmaków polecanych turystom.Warto jednak podkreślić, że choć obecnie stał się popkulturowym znakiem wyspy, przez północne ludy wciąż uznawany jest za pośmiertną postać marynarzy i rybaków, którzy zginęli na morzu.

3. Kamienie runiczne w Sztokholmie i Uppsali

mde

Sztokholmskie Historiskamuseet przygotowało na ten sezon bardzo interesującą wystawę poświęconą Wikingom, zatytułowaną “From the Baltic Sea to Baghdad”, prezentującą w dość kompleksowy sposób życie codziennie i zwyczaje Wikingów. Już przy wejściu na wystawę zderzone zostają dwa obrazy Wikingów: popkulturowy, a więc wytworzony przez komiksy, filmy oraz propagandę nazistowską lat 30. ubiegłego wieku, wykorzystującą XIX-wieczną tradycję panskandynawską, której celem było stworzenie tożsamości nordyckiej opartej na postaci praprzodka-dzielnego Wikinga; oraz historyczny, reprezentowany przez znaleziska archeologiczne oraz najbardziej jednak imponujące pamiątki – kamienie runiczne. Są to różnych rozmiarów oraz mniej lub bardziej obrobione skały narzutowe zdobione runami  oraz nierzadko dekoracją ornamentalną. Powstawały one głównie w latach 200 – 1100 n.e., a więc odczytywane z nich inskrypcje dotyczą zarówno czasów pogańskich, jak i już wydarzeń po wprowadzeniu do Skandynawii chrześcijaństwa. Odnajduje się je na terenie dawnego występowania Wikingów, w tym głównie w Danii i Gotlandii, natomiast na terenie Półwyspu Skandynawskiego najwięcej kamieni runicznych można spotkać w Upplandzie, czyli regionie obejmującym Sztokholm i Uppsalę.

W samym Sztokholmie jedynym kamieniem runicznym in situ (choć w Historiskamuseet można podziwiać ich pokaźną kolekcję) jest ten wmurowany w ściany budynku na rogu ulic Prästgatan oraz Kåkbrinken. Częstą praktyką było wykorzystywanie kamieni runicznych jako materiału budowlanego, dlatego datowany na około 1000 rok obiekt jest starszy od samego miasta o około 200 lat! Inskrypcja głosi dość popularną informację o tym kto i na kogo wzniósł ten kamień, często miały one bowiem funkcję kommemoratywną.

Bez tytułu

Z kolei w Uppsali podziwiać można imponującą kolekcję kamieni runicznych na terenie katedry oraz parku uniwersyteckiego. Obiekty te zostały zainstalowane w dzisiejsze miejsca wtórnie, ponieważ znajdywano je przede wszystkim podczas prac remontowych katedry i przenoszono w pobliskie miejsca. Kolekcję kilkunastu kamieni z Uppsali uzupełniają również kamienie ze Starej Uppsali, znajdujące się w pobliżu tamtejszego kościoła.

4. Kurhany królewskie w Starej Uppsali

sdr

sdr

Najważniejszym punktem “islandologicznej” wycieczki była jednak Gamla Uppsala, miejscowość położona niecałe 5 km od centrum dzisiejszej Uppsali. To tam bowiem miała znajdować się legendarna świątynia pogańska opisywana przez Adama z Bremy i Snorre Sturlasona, centrum religijne skandynawskiego świata i budynek ociekający bogactwem złota i krwią składanych tam ofiar. Choć dzisiaj brak śladów świątyni wedle mitologii wybudowanej przez samego Freja (na tym miejscu stoi już kościół, pełniący długo funkcję katedry, potem przeniesionej do dzisiejszej Uppsali), pamiątką czasów czczenia Odyna i Freja są królewskie kurhany – wysokie kopce, w których zgodnie z tradycją pochowani mieli być pierwsi władcy Szwecji sprzed 2000 lat. Jak pisał Snorre Sturlason w Heimskringla, “Jednak od kiedy Frejr został pogrzebany pod kopcem ze skał w Upsali, wielu możnych stawiało kopce, aby uczcić pamięć swoich krewnych, i to tak często, jak często stawia się głazy.” Dzisiaj można wspiąć się na kopce i podziwiać z nich wieże gotyckiej katedry w Uppsali, a także poczuć magię tego miejsca, dosłownie jej posmakować, podnosząc z trawy jabłka z pobliskich drzew, kto wie, być może to na tych drzewach rosły złote jabłka Idun? 🙂

29083756291_6225ed122e_k

5. Islandstorget, czyli Plac Islandzki

zdjęcie: http://www.stockholmdirekt.se/

Otwarta w 1952 roku stacja zielonej linii sztokholmskiego metra nosi nazwę Islandstorget od placu w Sztokholmie, który zyskał to miano dokładnie w 1936 roku. Nie wiadomo jednak, jaka jest historia nazwy tego miejsca; jedni uważają, że wiąże się to z odbywającymi się kiedyś w tym miejscu targami rybnymi, natomiast drudzy opowiadają się za wytłumaczeniem, że z uwagi na liczne znaleziska archeologiczne przywodzące czasy Wikingów plan nazwano islandzkim dla podkreślenia “starości” tego miejsca. Ważne jest to, że mieszkający w Sztokholmie Islandczycy utożsamiają się z tym punktem na mapie szwedzkiej stolicy, czego dowodem może być liczna grupa kibiców wspólnie świętujących spektakularne zwycięstwa islandzkiej reprezentacji na Euro 2016.

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Ps: W Szwecji można też kupić islandzki skyr. Bliżej mu o wiele do tego, który proponuje rynek polski.

Skandynawscy nobliści

22 lutego w ramach  cyklu Od dziewczynki z zapałkami do dziewczyny z tatuażem. Opowieści skandynawskie zajęliśmy się tematem skandynawskich noblistów w dziedzinie literatury (a mogliśmy wybierać spośród siedmiu Szwedów, trzech Norwegów i Duńczyków, jednego Fina i Islandczyka). W referacie Emiliany Konopki oczywiście na pierwszy ogień poszedł jednak sam fundator nagrody  – Szwed Alfred Nobel. Mimo że zasłynął w chemii, jeszcze w młodzieńczych latach pisał wiersze. Z literacką pasją wygrała jednak rada ojca, aby zająć się naukami ścisłymi. Żyłka wynalazcy i biznesmena doprowadziła do tego, że Nobel dorobił się fortuny, którą po śmierci przeznaczył na uhonorowanie tych, którzy przyczynili się dla dobra ludzkości i stworzyli najbardziej wyróżniające się dzieło w kierunku idealistycznym. Po kilkuletnich komplikacjach związanych z testamentem, od 1901 roku jego wola zaczęła się spełniać. Dowiedzieliśmy się też,  jak odbywa się przyznawanie nagrody i poznaliśmy krótką historię ceremonii. Dzięki dokumentowi z Wisławą Szymborską możemy się na przykład domyślać, że w dniu uroczystości już w hotelowym łóżku laureata wita chór św. Łucji ze świecami (zaledwie parę dni po ceremonii, 13 grudnia, obchodzony jest Dzień Świętej Łucji).

20160222_17583920160222_175238

W kolejnej części poznaliśmy sylwetki niektórych zdobywców Nobla  – wybranych ciekawych  skandynawskich prozaików.  Byli wśród nich autorzy lektur szkolnych, jak “poczciwa babunia literatury szwedzkiej” Selma Lagerlöf, piewcy życia na wsi, jak Norweg Knut Hamsun (z którego twórczością można kojarzyć “Chłopów” innego noblisty – Reymonta), życia w mieście, jak Norweżka Sigrid Undset – feministka, która nawiązywała do sag wskazywaniem rodowości bohaterów swoich naturalistycznych powieści), oraz tacy, którzy ze wsi przechodzili do miasta, jak Fin Frans Eemil Sillanpää, który początkowo poruszał tematy chłopskie i kontakt z przyrodą, aby potem zająć się “wypalonymi” artystami pozbawionymi nadziei oraz ludźmi z marginesu społecznego. Samego pisarza Agata Sutkowska porównała do personifikacji Finlandii z komiksu Scandinavia and the world (wspomnianego na ostatnim spotkaniu): ponury mruk. Swojego Nobla przyjął kameralnie podczas obiadu, ponieważ czasy wojny nie dały szansy na wielką fetę.

20160222_185925.jpg

12742397_1702341703312319_6536186690846813685_n

Szeroko opisany przez Emilianę został Par Lagerkvist, który czerpaniem z motywów biblijnych (Barabasz) i mitologii greckiej odstawał od wielu skandynawskich autorów inspirujących się sagami. Na deser pojawił się jedyny Noblista islandzki – Halldór Laxness. Swój pseudonim przejął od farmy, na której się wychował. Laxness, uważany za świętość narodową Islandii,  docenił kulturę i tradycję swojego kraju po pobycie w Ameryce. Sam opisał to tak: „W Ameryce uświadomiłem sobie swoją narodową odrębność i nauczyłem się cenić duchowe dziedzictwo mojego kraju, tak bogate i wartościowe w porównaniu z bezdziejowością i ubóstwem tradycji w USA”. Pisał o życiu islandzkich chłopów, za co krytycy zarzucali mu brak innowacyjności w temacie i formie (oraz brak uniwersalności). Jego twórczość wyróżniało jednak zręczne nawiązywanie do literatury staroskandynawskiej i silne kobiece bohaterki, jak chociażby w jego największym dziele “Dzwon Islandii” – powieści, która nawiązuje do autentycznej historii kradzieży dzwonu. Ciężkiego stylu Laxnessa bronił Iwaszkiewicz, tłumacząc, że tak pisano sagi, więc jest to celowy zabieg zaczerpnięty ze średniowiecza.

20160222_19155520160222_190822

Wreszcie padło pytanie o cechy wspólne opisanych noblistów. Na pewno można tu mówić o religijności i poruszaniu kwestii ontologicznych, nawiązaniu do literatury średniowiecznej i nacjonalizmu – podkreślaniu wyjątkowości własnego narodu. W ostatniej części szansę na wykazanie się dostała publiczność: Emiliana zorganizowała grę, o kim, spośród opisanych noblistów, traktuje przytoczony  cytat.  Pierwsza zagadka nie sprawiła kłopotu – chodziło o szwedkę Lagerlöf w wypowiedzi Iwaszkiewicza. Następnie zacytowano samego noblistę w momencie przyznania nagrody. Po krótkim zastanowieniu udało się trafić, że ironicznie miła przemowa należała do Hamsuna. Trzecią zagadkę stanowił fragment powieści, traktujący o bohaterze, który walcząc o życie, zakopał się w śniegu. To stanowiło największą trudność. W końcu publiczność odgadła, że autorem był Laxness (fragment pochodził z Niezależnych). Spotkanie zakończyło się przy ciastkach rozmowami o literaturze.

Ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Ebeling Museet

w małej miejscowości torshälla pod sztokholmem znajduje się muzeum poświęcone rodzinie ebeling, lokalnych artystów, tworzących przede wszystkim rzeźby i obrazy.

głównym bohaterem wystawy jest allan ebeling, twórca większości pomników, fontann i rzeźb znajdujących się w mieście. najważniejszym dziełem jest chyba brązowa fontanna przedstawiająca thora, szwedzkiego odpowiednika boga wojny marsa, który pędzi na swym powozie prowadzonym przez kozły. sam motyw kozłów i innych zwierząt kopytnych jest często powtarzany w blaszanych pracach ebelinga, takich jak jeździec na koniu. inne znane prace plenerowe to pomniki znanych artystów, takie jak jazzowa kapela czy saksofoniści. 
 blaszana “płaskorzeźba” ebelinga nawiązująca do mitologii skandynawskiej

 ciekawa kompozycja drewniana ze zwierzętami
oprócz prac allana ebelinga i jego córki, marianne, współczesnej malarki, galeria może pochwalić się tymczasową wystawą prac bengta petterssona, szwedzkiego prymitywisty na kształt nikifora, którego prace przedstawiają przede wszystkim życie codzienne szwedów spędzających czas np. na przystankach autobusowych lub świętach narodowych, którym często towarzyszą żółto-niebieskie flagi, oraz ciekawych prac bo englunda – małych drewnianych statuetek o dość niewyrafinowanej tematyce, lecz niecodziennych, uproszczonych ksztaltach.
 galeria prac petterssona

 galeria prac bo englunda

 

Wpis pojawił się po raz pierwszy na moim blogu o sztuce,
zachowałam pisownię oryginalną.

Grafikens Hus

na trasie ciekawych muzeów przypadkiem znalazłam się w niepozornym domu grafiki (grafikens hus) znajdującym się w mariefred, poza granicami sztokholmu.  akurat załapałam się na czasową wystawę grafik picassa.

jak podaje notka promocyjna ze strony głównej owej galerii, grafika pełniła znaczącą rolę w życiu picassa, który stworzył ich ponad 2000. na podstawie zamieszczonych na wystawie grafik widać ewoluujący styl artysty, od szkiców do obrazów z okresu różowego i niebieskiego, przez pierwsze romanse z kubizmem i uproszczeniem formy.

pierwsze z prac przedstawiają życie codzienne z ojczyzny artysty, andaluzji, która sączy się z portretów torreadorów i byków. inne grafiki skupiają się na kobietach – ich nagości, erotyzmie, formie, znaczeniu w życiu artysty. wiele jest także nawiązań do scen mitologicznych. jednak chyba najbardziej podziwianą przez zwiedzających pracą był słynny gołąbek pokoju, co prawda jeszcze nie uproszczony do tej najpopularniejszej formy, ale już kiełkujący jako idea-symbol pokoju na świecie. niebieski ptak z gałązką oliwną w dzióbku stanowi jakby barierę między słońcem, a tym, co ziemskie – wojną i złem, symbolizowaną przez noże, pociski i strzały.
wystawa stała zaś proponuje prace współczesnych artystów lokalnych, także ciekawych.
 Alex Fridell, prace wybrane

w galerii poniżej zaś znajduje się zbiór pergaminowych portretów kwiatów autorstwa josephine wedel.
a także inne, najnowsze z prac szwedzkich artystów.

w grafiken hus, galerii stworzonej w byłym kościele, znajduje się pracownia, w której można oglądać proces tworzenia grafik, od tworzenia pierwowzoru po odbitki.

Wpis pojawił się po raz pierwszy na moim blogu o sztuce,
zachowałam pisownię oryginalną.

Nationalmuseum w Sztokholmie

szwedzi mają taką galerię narodową na kształt national gallery czy luwru, tylko mniejsze i z dziełami mniejszego kalibru. co nie oznacza, że nie są one ciekawe.

już samo wejście do muzeum przyozdobione jest ciekawymi rzeźbami nieznanego mi autora, które w interesujący sposób przedstawiają ludzkie istnienie. momument utrzymany w stylu, który wg mnie jest połączeniem klasycyzmu ze sztuką komunistyczną (wiele rzeźb, pomników i statuetek w szwecji utrzymana jest w duchu komunizmu; ciężkie, statyczne postaci często trzymają kilofy, łopaty, bądź ciężko siedzą na krześle niczym postacie z warszawskiego pałacu kultury). figura przedstawiona poniżej, jak mniemam, przedstawia stworzenie człowieka przez prometeusza bądź szwedzkiego odpowiednika, który stworzył postać ludzką za pomocą jakiegoś narzędzia, a obok stoi jego muza/ bogini przynosząca mu wenę bądź wspierająca w tym ważnym trudzie. pomysł mi się podobał.
wchodząc do gmachu muzeum, można zauważyć wielkie schody i piękne freski autorstwa carla larssona, któremu poświęcę więcej uwagi w następnej notce. pierwsza część wystawy to zbiory współczesnego designu i dekoratorstwa pt. modern design 19002000 , przedstawiające szkło, meble, dywany i sprzęty domowe od tosterów, przez kuchenki po telefon (ericofon/cobra by gösta thames). dalej zaczyna się zbiór rzeźb i mebli oraz innych elementów (kominy, drzwi, gobeliny, zbroje) wziętych najprawdopodobniej z królewskich rezydencji bądź łupów z długoletnich wojen. dalej rozpoczyna się wystawa właściwa, czyli obrazy (poprzedzona kopiami największych rzeźb: wenus z milo czy grupa laokoona).
 kopie rzeźb na korytarzu muzeum
wystawa stała jest podzielona na okresy oraz miejsca. w wielu pokojach można obejrzeć obrazy mające korzenie już w renesansie i późnym średniowieczu, tak jak dzieła cranacha starszego, słynnego twórcy dzieł takich jak sąd parysa czy adam i ewa. lucas cranach był jednym z najlepszych artystów swojej epoki (początków renesansu), w swoich obrazach łączył późny gotyk i manieryzm (czego dowodem mogą być wydłużone ciała postaci i uproszczone proporcje oraz naturalizm). był uznawany za artystę reformacji, a w nationalmuseum można oglądać grafiki do jego portretów marcina lutra.

 

Lucas Cranach Starszy, Lukrecja, 1528 (z lewej)
oraz Wenus z Kupidynem, 1530 (z prawej)
z ważniejszych dzieł w zbiorach muzeów należy wypisać martwe natury jana brueghela starszego, autoportret rembrandta pochodzący z lat młodzieńczych, scenę rodzajową spisek claudiusa civilisa wyjątkowo jasny i nieostry, obrazy rubensa, w tym bachanalia na adros oraz św. piotra i pawła autorstwa el greco.
sala dzieł Rubensa
do innych światowych malarzy można zaliczyć eugene delacroix i jego polowanie na lwa, a także wielu innych znanych francuskich malarzy, m.in. bouchera oraz impresjonistów, którym poświęcona jest osobna sala. tam można podziwiać la grenouillère i tawerna matki antoniny  renoira, widok na morze moneta i martwą naturę ze statuetką cezanne’a. wśród dzieł nie mogło także zabraknąć realizmu, reprezentowanego przez gustave’a courbeta obrazami takimi jak wiolonczelista czy jo, piękna irlandka. 
sala impresjonistów i artystów francuskich

Auguste Renoir, Tawerna matki Antoniny, 1866
Claude Monet, Widok na morze, 1882
Paul Cezanne, Martwa natura ze statuetką, 1894/95
Gustave Courbet, Wiolonczelista (Autoportret), 1847
oprócz obrazów ważne są także rzeźby, lecz nie kopie z korytarza, ale te oryginalne, takie jak amor i psyche sergela. johan tobias sergel, szwedzki rzeźbiarz, to jeden z tych mniej docenianych, skrywających się w cieniu canovy czy nawet thorvaldsena (którego niepozorne prace także można podziwiać w nationalmuseum). najważniejsze dzieła sergela to nagrobek gustawa i wazy oraz pomnik kartezjusza. praca obecna w muzeum to przedstawienie tematu ukochanego przez klasyków, powtarzanego chociażby u mistrza canovy.
Johan Tobias Sergel, Amor i Psyche, 1774
dalej warto przykuć uwagę to prac z pokoju impresjonistów. znajduje się tam jedna z pierwszych rzeźb wielkiego rodina, wiek brązu, która wydawała się tak realistyczna, że dała początek plotkom i oskarżeniom, jakoby artysta tworzył odlewy ludzkiego ciała, czy czternastoletnia tancerka edgara degas, a raczej jeden ze studiów do niej. oprócz tego także ciekawa głowa autorstwa emile bourdelle.
 Auguste Rodin, Wiek brązu (The Age of Bronze), 1877
 Edgar Degas, Nagie studium do Czternastoletniej Baletnicy, ok. 1878-79
Emile Antoine Bourdelle, Apollo w boju, 1909
Wpis pojawił się po raz pierwszy na moim blogu o sztuce,
zachowałam pisownię oryginalną.

Moderna Museet

muzeum sztuki współczesnej w sztokholmie znajduje się na mniejszej wysepce, tuż obok muzeum architektury. choć w porównaniu z londyńskim tate modern wystawa może wydawać się śmiesznie mała, bo obejmująca tylko jedną kondygnację, wydzielone ze szwedzką precyzją pokoje tematycznie prezentują ciekawe dzieła sztuki współczesnej, od tej najnowszej poczynając, kończąc na sztuce końca xix wieku.

jeszcze przed wejściem można podziwiać wielkie prace pary niki de saint phalle i jean tinguely – wielkie kolorowe rzeźby z poliestru, przedstawiające ciekawie zdeformowane damskie ciała. do jednej z najważniejszych rzeźb znajdujących się na placu przed muzeum należy nana “w długim na 28, szerokim na 9 i wysokim na 6 metrów leżącym na plecach ciele nany, do którego wchodziło się przez waginę, umieszczono m.in. kino, ławeczkę dla zakochanych, bar coca-colowy, akwarium czy planetarium oraz szereg instalacji i prac realizujących przedsięwzięcie artystów. przez pępek zwiedzający wychodzili do niebieskiej werandy – swoistego hołdu dla yves’a kleina.”
 Niki de Saint Phalle, Jean Tinguely, Paradise (1966)
a zaraz za widać nimi rzeźbę twórcy sztuki kinetycznej, alexandra caldera pt. cztery elementy. twórca ten od 1931 roku tworzył “mobile” – rzeźby z metalu poruszające się pod wpływem ruchu powietrza lub zmiany temperatury. jednak ta rzeźba wydaje się bardziej “statyczna”.
Alexander Calder, Cztery elementy, 1961
na początek wystawa tymczasowa na pięćdziesięciolecie działalności amerykańskiego malarza nurtu pop-art, edwarda “eda” ruscha. obrazy znajdujące się w galeriach moderna museet są wyjątkowo krzykliwe, odznaczające się intensywnymi barwami, prostymi i symbolicznymi kształtami oraz chwytliwymi hasłami wplecionymi w tło obrazu. wiele z nich to przede wszystkim hasła polityczne lub uświadamiające społeczeństwo. część obrazów, tak jak to w pop-arcie, w bezpośrednim przekazie traktuje o wojnie i jej następstwach. widać także wiele podobieństw do prac andy’ego warhola czy roy’a lichtensteina.
wystawa stała to przede wszystkim malarstwo, rzeźba i instalacje twórców końca xix, oraz całego xx i xxi wieku. w pierwszych pokojach można znaleźć prace najnowsze, które na swój sposób cieszą oko. większość z nich odnosi się jednak do obecnych sytuacjach politycznych w krajach ojczystych artystów bądź odniesieniu do konsumpcji i wszechobecnej popkultury – jej krytyki lub pochwały.
w dalszych pokojach widać już prace starsze, mniej lub bardziej znane. choć w wielu pokojach prym wiodą artyści skandynawscy, szczególnie szwedzi, znalazło się także miejsce dla mniejszych artystów. jedną z ciekawszych prac jest “rzeźba” niemieckiej artystki drugiej połowy xx wieku, związanej z surrealistami, meret oppeinheim. ów rzeźba to ma gouvernante/ my nurse, przedstawiająca parę białych szpilek zawiniętych w sznur na kształt pieczonego kurczaka. to dzieło jednak nie jest tak znane na tle jej wizytówek, czyli prac wykorzystujących futro, takich jak filiżanka, spodek i łyżka pokryte futrem.
Meret Oppenheim, My nurse, 1936
w dalszych salach można podziwiać pracę innego surrealisty, zagadka wilhelma tella salvadora dali. obrazy tego malarza są dla mnie wciąż trudne do zinterpretowania. podobno wydłużenie prawego pośladka i umieszczenie go na podtrzymującym patyku jest wyrazem kompleksów artystów. jakich? nie wiem. i o co chodzi z tą czapką? może, że wilhelm tell miał jakieś nadprzyrodzone zdolności, niczym inspektor gadżet, które pozwoliły mu bezbłędnie trafić strzałą w jabłko? a sandał i stopnie niczym z greckiej świątyni? gdyby ktoś mógł podzielić się ze mną interpretacją, bardzo proszę.
Salvador Dali, Zagadka Wilhelma Tella, 1933
dalej kolejne ważne prace: stopy rene magritte oraz dwie rzeźby marcela duchampa – bicycle wheel wielka szyba – znowu! nie wiem, czy bicycle wheel to oryginał z 1951 roku, ale przy okazji omawiania tego dzieła warto wspomnieć, że jest on uznawany za pierwszą rzeźbę kinetyczną, czyli poruszającą się.o wielkiej szybie nie trzeba się znowu rozpisywać, tylko wciąż nie wiem, która była ta pierwsza i która jest prawdziwsza…
Rene Magritte, Stopy
Marce Duchamp, Bicycle Wheel
Marcel Duchamp, Wielka Szyba
spośród wielu prac, od picassa, charicot, muncha, plakaty i instalacje, warto jeszcze powiedzieć parę słów o pokoju z dziełami henri matisse i yves’a kleina. otóż najbardziej rzuca się w oczy wielka wyklejanka mattisa utrzymana w intensywnych oranżach, błękitach i zieleni. obok widnieją inne, mniejsze wyklejanki. po drugiej stronie widnieje praca kleina z okresu, w którym zamiast pędzla używał nagich modelek. dalej, obok kinetycznej rzeźby alexandra caldera pt. the forest is the best place, kolejna praca kleina – płótno wymalowane błękitem kleina – ‘International Klein Blue‘ (IKB), charakterystycznym dla jego prac.
Henri Matisse, Apollon, 1953
Henri Matisse, wycinanki
Yves Klein i ciało modelki odbite na płótnie
Yves Klein, Monochrom z okresu błękitnego, ok. 1962
oraz Alexander Calder, The Forest is the Best Place, 1945
na koniec coś, czego chyba nie może zabraknąć z muzeum sztuki współczesnej, bo znów się z tym spotykam – czyli różowe krowy na żółtym tle na ścianie. co ciekawe, andy warhol jest artystą wyjątkowym dla szwecji, a przede wszystkim sztokholmu, bowiem to właśnie to miało było pierwszym, jaki artysta odwiedził ze swoimi pracami w europie. nie dziwne więc, że królowi pop artu poświęcono dużo miejsca na mniej lub bardziej udane prace, w tym wielką odbitkę biletu z ameryki do szwecji.
Moderna Museet, korytarz wytapetowany krowami Warhola
Wpis pojawił się po raz pierwszy na moim blogu o sztuce,
zachowałam pisownię oryginalną.