Wątki islandzkie w Warszawie

Interesujesz się Islandią i szukasz ludzi lub miejsc, które pozwolą Ci obcować z Wyspą w polskich realiach? Jeśli akurat mieszkasz w Warszawie, znajdziesz tu to, czego szukasz!

Po polskich wątkach w Reykjaviku, chciałabym zaprezentować islandzkie akcenty w Warszawie. Choć mieszka tu o wiele mniej Islandczyków, niż Polaków żyje w islandzkiej stolicy, to jednak współpraca i zainteresowanie Wyspą zaowocowało tu kilkoma instytucjami lub miejscami związanymi z Islandią. Niektóre z nich są mniej aktywne niż kiedyś, inne miejsca stanowią już tylko przeszłość, ale Islandia była i jest obecna wśród warszawskich budynków, trzeba jej tylko poszukać.

Ślady Islandczyków

Zacznijmy od tego, że pierwsze islandzkie ślady zostawił tu już Bertel Thorvaldsen w połowie XIX wieku. Ten duńsko-islandzki rzeźbiarz (jego ojciec przeprowadził się z Islandii do Kopenhagi) wykonał dwa bardzo dobrze znane warszawiakom pomniki: księcia Józefa Poniatowskiego przy Pałacu Prezydenckim oraz Mikołaja Kopernika przed Pałacem Staszica. Prace tego najważniejszego po Canovie rzeźbiarza Europy doby klasycyzmu znaleźć można również w Łańcucie i Krakowie.

Drugi ślad zostawił tu również rzeźbiarz, również Islandczyk, ale pracujący głównie na kontynencie. Mowa o Ólafurze Eliassonie, jednym z najbardziej interesujących artystów naszych czasów. Jego prace można było oglądać w warszawskiej przestrzeni dwukrotnie: w 2009 rzeźba Negative Glacier Kaleidoscope stała się elementem bródnowskiego Parku Rzeźb, natomiast w 2011 pawilon Your reality machine stanął przy Krakowskim Przedmieściu.

Podczas gdy prace Thorvaldsena zawierały mało cech islandzkich, bo powstały w momencie, kiedy sztuka Wyspy była jeszcze w powijakach, dzieła jego młodszego o 200 lat rodaka można włączyć w nurt islandzkiej ochrony przyrody. Eliasson słynie z prac ekologicznych, w których próbuje naśladować przyrodę (300-kilogramowy kalejdoskop w Bródnie miał przypominać szczelinę w ziemi, w której odbiła się spadająca w to miejsce geometryczna gwiazda) czy konstrukcji architektonicznych (jak Harpa, czy wspomniany już czerwono-biały pawilon wyłoniony w konkursie na projekt z okazji Europejskiego Kongresu Kultury).

Młodsze pokolenie miłośników Islandii

Ale przy Krakowskim Przedmieściu znaleźć można ślad polski, istotny dla zainteresowania Islandią w ostatnich latach. Chodzi mi oczywiście o Studencki Klub Islandzki, założony w 2005 roku przez studentów kulturoznawstwa w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego. To właśnie w ścianach budynku znajdującego się na Kampusie Głównym UW spotykali się studenci zakochani w Islandii, tu też odbyły się konferencje organizowane przez SKI: pierwsza w Pałacu Kazimierzowskim, a druga w Dawnym Szpitalu św. Rocha. Wiele ze spotkać organizowanych przez SKI rozeszło się też na okoliczne klubokawiarnie, w tym nieistniejącą już Grawitację przy ul. Browarnej czy Chłodną 25.

Z archiwum SKI: po prawej Łukasz Bukowiecki, długoletni prezes Klubu.

Działalność Klubu obecna była również w miejscach poza Kampusem: Dni Islandzkie organizowano w Chmurach (2013), Świetlicy przy ul. Marszałkowskiej (2014), w BalBarze przy Ząbkowskiej, w Domkach Fińskich na Jazdowie (2016, 2017), kinie Elektronik (2018), oraz w Klubokawiarni Kicia Kocia (2019). Ta ostatnia lokalizacja gościła też wiele innych prelekcji, w tym cykl “Jedź, zwiedź, i… w Islandii”.

W 2020 Studencki Klub Islandzki obchodzić będzie swoje 15 urodziny. Choć w tym roku jego działalność została uśpiona w wyniku braku aktywnych członków (większość pokończyła studia na Uniwersytecie…), mamy nadzieje, że wśród młodszych roczników znajdą się osoby zainteresowane ożywieniem działalności tego zasłużonego koła naukowego. Zapraszamy do kontaktu!

Starsze pokolenie miłośników Islandii

Nie wolno jednak zapomnieć, że pierwszą grupą miłośników Islandii, która zawiązała się w Polsce, było Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Islandzkiej. TPPI powstało w 1959 roku, a więc obchodzi w tym roku swoje 60. urodziny! Jego stworzenie wiąże się z potrzebą funkcjonowania w Polsce odpowiednika Islandzko-Polskiego Stowarzyszenia Wymiany Kulturalnej, działającego w Reykjaviku. Założycielami TPPI byli profesorowie i przedstawiciele świata nauki oraz kultury, dzięki czemu przez lata Towarzystwo stanowiło główne źródło wiedzy na temat przyrody, kultury i historii Islandii. W wydawanych przez TPPI tzw. Materiałach o Islandii pisano na różne tematy (również o sztuce), natomiast późniejsze Biuletyny rozszerzone były o kroniki i wiadomości z Wyspy.

Siedziba Towarzystwa mieściła się przy ul. Senatorskiej – w tym samym budynku miały swoje dyżury podobne Towarzystwa dotyczące innych państw skandynawskich, a dyżur TPPI przypadał na wtorki. Jak wspomina Henryk Binkowski, działalność opierała się na dyżurach telefonicznych i przyjmowaniu interesantów zadających pytania o Islandię. Chodziło też o przygotowywanie wspomnianych biuletynów i rozsyłanie ich do wszystkich członków (a było ich nawet około 200!). Ze względu na duży rozmiar i międzymiastowy charakter Towarzystwa, otwarto oddziały w Trójmieście i Rzeszowie, spotkania członków również odbywały się w różnych miejscach, ale głównie w Warszawie. Przy Senatorskiej znajdowała się również obszerna biblioteka literatury islandzkiej.

Towarzystwo powstało jeszcze w komunistycznej Polsce, a po transformacji i odejściu większości członków, jego działalność niestety wygasła. Z uwagi na wysokie koszty utrzymania w Śródmieściu, TPPI miało swoją tymczasową siedzibą na Natolinie. Legendarny księgozbiór liczący setki woluminów spoczywa podobno w rękach prywatnych.

Placówka dyplomatyczna z prawdziwego zdarzenia

Przez dziesięciolecia TPPI pełniło rolę najważniejszej (a właściwie: jedynej) placówki przyjmującej oficjalne delegacje z Islandii w Warszawie. Takie wizyty relacjonowane były na bieżąco na stronie internetowej Towarzystwa, a wśród zaproszonych polityków byli prezydenci i premierzy Islandii. Brakowało jednak placówki dyplomatycznej, która mogłaby zająć się niewielką (ale jednak istniejącą) grupą Islandczyków sprowadzonych do Polski z różnych względów. Oficjalnym ambasadorem Republiki Islandii w Polsce jest Martin Eyjólfsson, przebywający jednak na co dzień w Berlinie.

Dlatego ważnym wydarzeniem w historii islandzko-polskich relacji było utworzenie Konsulatu Honorowego w Warszawie. Choć istniała już podobna placówka w Gdańsku (z panem Stanisławem Laskowskim jako Konsulem), stolica również potrzebowała Konsulatu. Ten został oficjalnie otwarty 14 maja 2014 roku.

Konsulem Honorowym Republiki Islandii w Warszawie jest pan Bogusław Szemioth, a siedziba Konsulatu mieści się przy ulicy Parkowej 13/17/123. Z konsulem kontaktować można się zarówno mailowo, jak i telefonicznie.

Zainteresowanie Islandią w polskim Sejmie

W polskim Sejmie istnieje polsko-islandzka grupa parlamentarna, czyli grupa bilateralna skupiona na współpracy z Islandią. W obecnej kadencji (a zawiązana została już po raz drugi), składa się z 14 posłów, którzy są zorientowani na działania w sprawie Polaków mieszkających na Islandii, oraz delegacje służbowe i zapraszanie islandzkich przedstawicieli do Warszawy. Szczególne zainteresowanie posłów Islandią miało swoje źródło w wyjeździe reprezentacji Komisji Łączności z Polakami za granicą (LPG) na Wyspę. Członkowie Komisji spotkali się wówczas w islandzką Polonią, odwiedzili miejsca w sposób szczególny działające na rzecz integracji Polaków na Wyspie, jak też Zakon Sióstr Karmelitanek w Hafnarfjörður.

Spotkanie z polsko-islandzką grupą parlamentarną w Sejmie 13 czerwca 2019, zdjęcie: Kancelaria Sejmu.

Ze względu na krótki staż obecnej grupy (została założona w kwietniu), jej cele i plany na przeszłość nie są wyraziste. Podczas spotkania dowiedziałam się od przewodniczącego grupy, Posła Andrzeja Kryja o różnych pomysłach na zacieśnienie więzi z islandzką Polonią, jednak na ten moment niektóre z informacji wymagają jeszcze potwierdzenia.

Islandia do wzięcia i/ lub utulenia, czyli post scriptum

Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego oraz wiele bibliotek publicznych oferują dość szeroki wybór literatury islandzkiej. W BUW można znaleźć pozycje naukowe, mitologię nordycką i sagi, a także tytuły popularne oraz przewodniki.

Jeszcze do niedawna naukę języka islandzkiego w Warszawie proponowała zamknięta już szkoła języków skandynawskich, Stacja Północ. Były też takie czasy, gdy istniał lektorat islandzki na UW, ale z uwagi na brak chętnych (a raczej zmotywowanych do nauki), lektorat zdjęto z programu. Można jednak uczyć się staroislandzkiego w ramach skandynawistyki na Uniwersytecie SWPS. Istniałt podobno różne próby uruchomienia kursu języka islandzkiego w tamtejszej Szkole Języków Obcych lub nauki islandzkiego w ramach studiów magisterskich na Katedrze Skandynawistyki, jednak oba spaliły na panewce.

Są też oczywiście w stolicy miejsca, w których można kupić sobie namiastkę Islandii. Mam na myśli przede wszystkim polskie “podróby” islandzkiego skyru, bo ten prawdziwy, islandzki nie jest do kupienia w żadnym sklepie. Jest też pewna firma odzieżowa, która wybrała sobie kształt Islandii na logo, ale poza nim niewiele ma wspólnego z Wyspą – przyznam jednak, że sama posiadam czapkę, ze względu na Islandię w logo właśnie. Ostatnio pojawiają się też produkty z maskonurem, tak jak kupione przeze mnie ostatnio suszone kawałki mango. Brzuch mnie jednak po nich bolał, a i z Islandią mango się chyba nikomu nie kojarzy. Poza rozszalałym rynkiem wydawniczym, który w ostatnich latach wydaje sporo książek i przewodników po Islandii, nie ma w Warszawie tak naprawdę okazji na “Islandię do wzięcia”.

Jest za to Islandia do utulenia. To wszyscy miłośnicy Islandii mieszkający w Warszawie. Znam ich zarówno z działalności w SKI, jak i organizowanych Dni Islandzkich, a przede wszystkim przy okazji różnych, coraz popularniejszych, wydarzeń z Islandią w tle: pokazów filmowych i prelekcji podróżniczych. Obecnie Islandię znajdziecie w Warszawie naprawdę w wielu miejscach, ale żeby móc ją porządnie utulić, musicie chyba wpadać na imprezy organizowane przeze mnie 😉 I nie piszę tego z wrodzonego braku skromności, ale powtarzam słowa innych!

zdjęcie: Ewelina Leśniewska, fanka Islandii do niedawna mieszkająca w Warszawie. Dzięki, Ewelina!

Dzień Islandzki 2018

W sobotę 30 czerwca odbył się 6. już organizowany przez nas Dzień Islandzki. Dzięki współpracy z Kinem Elektronik mogliśmy poszerzyć tegoroczną listę atrakcji o pokaz trzech filmów islandzkich, a także mieliśmy wspaniałe warunki na przeprowadzenie warsztatów i spotkań.

Harmonogram wydarzeń przygotowanych przez SKI:

Warsztaty
16:00 Warsztaty językowe: czytanie manuskryptów islandzkich z Hannah R F Hethmon (Uniwersytet w Reykjaviku) (WARSZTATY W JĘZYKU ANGIELSKIM).
16:30 Hnefatafl – szachy wikingów. Warsztaty przygotowane przez Studencki Klub Międzyepokowych Badań Historycznych

IMG_20180630_170023.jpg

We foyer kina można było również wziąć udział w konkursie z nagrodami, a także zakupić czasopisma Zupełnie Inny Świat oraz naszą najnowszą publikację „Islandia: Język. Naród. Natura”.

dav

dav

Spotkania w sali kinowej
18:00 Prezentacja firmy Islandia.org.pl i degustacja Skyru oraz ekipy Zupełnie Innego Świata
18:20 Projekcja dokumentu “ISOLAND: Islandzkie historie polskich emigrantów” reż. Kuba Witek. Po filmie spotkanie z reżyserem.
19:30 Spotkanie z Wojciechem Żołądkowicz z Projekt EDDA

sdrdav

Dziękujemy wszystkim gościom, którzy wzięli udział w Dniu Islandzkim! Do zobaczenia za rok!

dzienislandzki1.jpg

Ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Premiera publikacji ,,Islandia. Język, Naród, Natura”

W czwartek w końcu mieliśmy okazję pochwalić się naszą długo wyczekiwaną publikacją ,,Islandia. Język, Naród, Natura”.

W książce znalazły się artykuły prezentowane podczas pierwszej uniwersyteckiej konferencji naukowej w pełni poświęconej Islandii, która miała miejsce w 2016 roku.

W klimatycznej klubokawiarni Między Wierszami na warszawskiej Pradze, autorzy i twórcy publikacji opowiadali o kulisach pracy nad książką.

dav

Na początek Emiliana Konopka przybliżyła nam historię powstania publikacji i dlaczego wyróżnia się na tle innych książek o Islandii. Dodatkowo dowiedzieliśmy się jak rozpoznać antologię naukową i dlaczego na efekt finalny czekaliśmy niemal dwa lata.

O projekcie okładki o ,,ukrytych” znakach wewnątrz książki opowiedział Julian Podgórski, który stworzył projekt okładki i zadbał o część graficzną.

W trakcie spotkania wywiązała się również interesująca dyskusja na temat różnych publikacji o Islandii. Wspólnie znaleźliśmy co najmniej kilka pomysłów i inspiracji na kolejne książki.

Porozmawialiśmy także na temat tytułu książki i znaczeniu języka, patriotyzmu i natury w Islandii.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom spotkania i zachęcamy do lektury publikacji.

Więcej szczegółów znajdziecie na naszym fanpage’u, gdzie będziemy informować w jaki sposób możecie nabyć książki.

26731636_10213165866799515_680152857730944192_n

Chcesz dostać książkę? Napisz do nas: islandia.kn@uw.edu.pl

Ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Dzień Islandzki 2017

Hæ hó jibbi jei, það er kominn sautjándi júní! Znacie te słowa? Rok temu podczas Dnia Islandzkiego usiłowaliśmy śpiewać hymn Islandii, bo wydawało nam się, że właśnie ten utwór świetnie pasuje do obchodów islandzkiego Święta Narodowego, przypadającego na 17 czerwca. Nic bardziej mylnego! Vaka, nasza lektora islandzkiego, wyprowadziła nas z błędu; najbardziej znaną (i lubianą) piosenką śpiewaną na tę okazję jest utwór Sautjándi Júní,  idealnie nadający się na marsz, który jest nieodłącznym elementem obchodów 17 czerwca.

I takim właśnie marszem rozpoczęliśmy nasze, nieco opóźnione, obchody Dnia Islandzkiego 25 czerwca 2017 roku. Z muzyką w głośnikach i flagą islandzką rozruszaliśmy przybyłych gości oraz całą okolicę Domków Fińskich, w których już po raz drugi mogliśmy świętować dzięki uprzejmości Towarzystwa Polska-Finlandia. Ten, kto nie miał flagi lub stosownego stroju (a wielu przybyłych miało islandzkie akcenty w swoich strojach, od koszulek z flagą lub godłem Islandii po skarpetki z konturem Islandii!) mógł na miejscu namalować sobie na policzku coś pasującego do tej okazji 😉

Kolejnym punktem imprezy były krótkie warsztaty języka islandzkiego What part of Eyjafjallajökull you don’t understand? podczas których dzieliliśmy się wiedzą zdobytą podczas kursu języka islandzkiego w Stacji Północ. Wraz z Vaką zapoznaliśmy naszych gości z podstawowymi zwrotami oraz kilkoma zasadami wymowy, szczególnie dotyczącej nazwy wulkanu, który dał nazwę warsztatom 😉 Obecność Vaki była też okazją do zadania pytań o legendarne już wierzenia Islandczyków w elfy oraz zdementowanie kilku innych plotek i stereotypów dotyczących Wyspiarzy. Zresztą Vaka nie była w tym sama, bo w trakcie trwania warsztatów dołączyli do nas jeszcze dwaj Islandczycy mieszkający w Polsce: Styrmir i Örn. Dopełnieniem warsztatów były losy do loterii, na której znajdowały się różne śmieszne frazy po islandzku z polskim tłumaczeniem. Jak się okazało, wielu z naszych gości wydały się przydatne 😉

Styrmir i Örn przygotowali dla nas występ. Jak się okazało, panowie znają się od niedawna i poznali się przypadkiem – po prostu jeden rozpoznał w angielskim drugiego typowy islandzki akcent. Tak też rozpoczęła się ich znajomość na obczyźnie oraz pomysł wspólnego wystąpienia na naszym Dniu. A występ był szczególny, bo Styrmir i Örn wykorzystali nietypowe instrumenty oraz podkład muzyczny prezentując utwór, który w ten pogodny, słoneczny dzień przeniósł nas na chwilę na Islandię. Świst wiatru, dźwięki przypominające krzyki mew i szum morza, a także śpiew Styrmira, którego tekst – jak się potem okazało – był zapożyczony z prognozy pogody, razem stanowił kwintesencję islandzkiej pogody i jej wiecznej zmienności, która, jak określił Örn, jest dla Wyspiarzy jak mantra. My byliśmy zachwyceni!

Po krótkim koncercie miał miejsce quiz przygotowany dla nas przez Vakę. Do odpowiedzi na 15 naprawdę trudnych pytań (w tym również muzycznych) stanęli niemal wszyscy uczestnicy Dnia Islandzkiego, ale niestety wygrać mógł tylko jeden z nich. Po przeliczeniu punktów okazało się, że trzeba będzie zrobić dogrywkę na pierwsze miejsce. W ramach dogrywki dwóch delikwentów musiało wymienić jak najwięcej islandzkich miast w ciągu minuty. Wygrał Kuba Drzewiecki, a nagrodą – poza słodkościami – była zniżka na wybrany kurs w Stacji Północ. Gratulujemy Kubie, jak i pozostałym uczestnikom konkursu, bo pytania były naprawdę trudne 😉 Na szczęście na pocieszenie mogliśmy rozdać kilka naprawdę fajnych nagród w loterii. Były to między innymi książki oraz gadżety związane z Islandią.

Oficjalną część Dnia zamknął jeszcze jeden koncert, tym razem wystąpił nasz nowy członek, Tomek Kaleczyc. Zafascynowany Islandią, po dwukrotnym już odwiedzeniu Wyspy skomponował dwa utwory, które są jego własną interpretacją Islandii i pamiątką jego niezwykłych podróży. Jeden z nich, “Ultima Thule”, możecie posłuchać na YouTube! Tomek zagrał też cover piosenki Fleex Foxes, która towarzyszyła mu podczas jazdy islandzką Jedynką, a także drugi cover, którego oryginał mieliśmy zgadnąć. Był to “Hunter” Björk! Niespodzianką był też utwór “Kocham Cię jak Irlandię”, oczywiście z odpowiednio przekształconym tekstem 😀 Dźwięki gitary świetnie współgrały z zielenią i wyjątkową kameralną atmosferą tego miejsca. Dziękujemy Ci, Tomku, za ten ogromny wkład w Dzień Islandzki 😉

Choć podczas Dnia Islandzkiego cieszyliśmy i uszy, i oczy, zadbaliśmy też o to, aby zadowolić również Wasze kubki smakowe i napełnić Wasze brzuchy. Długoletnie pragnienie serwowania w Warszawie prawdziwych islandzkich hot-dogów wreszcie się spełniło! A to wszystko dzięki mamie Vaki, która przesłała nam niezbędny składnik: remúlaði, czyli sos, bez którego przysłowiowy już “hot-dog ze wszystkim” nie mógłby istnieć 😉 Resztę udało nam się już załatwić na miejscu: przygotowaliśmy szyld imitujący reklamę najsłynniejszej firmy SS Pylsur, a przez okno kuchni podawaliśmy gotowe hot-dogi, za które można było płacić “banknotami” z podobizną Jóna Sigurðssona. Gdyby więc ktoś wątpił w to, że islandzkie hot-dogi mają cokolwiek wspólnego z dniem 17 czerwca, to już tłumaczymy: to właśnie banknotem z podobizną narodowego bohatera Islandii, którego dzień urodzin stał się najważniejszym świętem na Wyspie, należy płacić za islandzkiego hot-doga (bo właśnie tyle, czyli 500 koron, kosztuje :))

Dziękujemy Wam, że świętowaliście z nami. Mamy nadzieję, że do zobaczenia za rok!

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Przygotowania do Dnia Islandzkiego

W środę 21 czerwca spotkaliśmy się, aby przygotować materiały do Dnia Islandzkiego 2017. W tym roku zapowiada się święta impreza, ponieważ w organizacji pomaga nam Vaka, nasza lektorka islandzkiego ze Stacji Północ. Dlatego tegoroczne obchody islandzkiego Święta Narodowego będą naprawdę przypominały te, które mają miejsce 17 czerwca na Islandii 🙂

19388481_10211434209869174_4579928988283443207_o19398669_10158815782605394_1377367375_n19398928_10158815782700394_1246515953_n

Do zobaczenia 25 czerwca w Domku Fińskim!

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Jedź, zwiedź i zakochaj się w Islandii

Kolejne spotkanie z cyklu (tradycyjnie w grochowskiej Kici Koci) poświęcone było wrażeniom Emiliany Konopki, prezeski SKI, z jej całkiem spontanicznego pierwszego wyjazdu na wyspę. Emiliana zabrała ze sobą jako bagaż tylko mały plecak i pluszowego maskonura, na wypadek gdyby nie udało się zobaczyć tego prawdziwego 😉

unnamed (4)unnamed (3)

Wnikliwe miesięczne przygotowania były w zasadzie zbędne, bo Emiliana interesuje się Islandią nie od dzisiaj 😉  Jakiś czas temu ukazał się nawet cykl jej artykułów “Zapiski z podróży nieodbytej”, opisujący krok po kroku – ale bynajmniej nie z autopsji – podróż po atrakcjach Islandii. Relacja ta zawierała pewne (choćby geograficzne) błędy i informacje, które Emiliana miała wreszcie okazję zweryfikować.

Jak przyznała, cała wyprawa stała pod znakiem szczęśliwych splotów okoliczności. Na miejscu było wielu dobrych ludzi, którzy użyczyli miejsce do spania za darmo, zaoferowali transport, a nawet poczęstowali piwem. Pozostało tylko zmierzyć oczekiwania z rzeczywistością. Jak opisuje Emiliana, można to porównać do znajomości z internetu sprawdzonej w realu: czy Islandia poznana dawno temu wciąż istnieje, czy napływ turystów jej nie zniszczył?

unnamed (1)

Wyruszyła więc na zwiedzanie. Kwiecień to co prawda jeszcze nie sezon, ale to bez znaczenia, bo pogoda zawsze jest nieprzewidywalna. Keflavik, lądowanie prawie o północy, zgubienie w drodze do autobusu, opóźniony wyjazd i pierwszy przystanek: hotel Wiking wyglądający jak kościół w Karpaczu. To wzbudziło pewien sceptycyzm. Skąpany we mgle Reykjavik nie był dobrze widoczny pierwszego dnia. Poza opadami i wiatrem pojawiło się jednak sporo zaskoczeń na plus i prawie wszystko się układało dobrze. Panorama Reykjaviku oglądana z Perlanu, nie jak w większości z wieży Hallgrímskirkja. Nietypowe z perspektywy przeciętnego turysty było też zwiedzanie muzeów (nawet z oprowadzaniem!). Galeria Narodowa to w rzeczywistości niewielka ekspozycja.

Niedostatek atrakcji we wnętrzach rekompensuje urok tego, co na zewnątrz, zwłaszcza piękny kolor oceanu. Słynny “szkielet morświna” 😉 podobno okazale błyszczy się w słońcu, ale przy innej pogodzie wydaje się po prostu… srebrny. Harpa to coś, czego przewodnik Emiliany z 2006 r. jeszcze nie uwzględniał, ale z pewnością nie można jej przegapić. Feeria szkiełek jest tak samo piękna od środka, jak i na zewnątrz. Na zdjęciach z miasta przy kolorowych domkach w kadr wchodzą też rozkopane, ciemne, błotniste ogródki i baraki. Przez napływ turystów Reykjavik się zmienia. Oddaje się go turystom, co widać zwłaszcza w obszarze głównej ulicy, gdzie budynki zmienia się i wyburza, żeby zastąpić tradycyjną zabudowę sklepem albo hotelem. Nawet street art nie wydał się aż tak spektakularny jak się spodziewała, choć szare przestrzenie nabierają gdzieniegdzie kolorów.

unnamed (2)

Relacja ze spotkania z grupą Islandczyków uczących się polskiego opisana była już szerzej w poprzednim poście. Warto jednak zaznaczyć, że studenci byli ciekawi i zdziwieni istnieniem Klubu (oczywiście językiem pomostowym w rozmowie był angielski, a nie islandzki ;)) Wieczorne spotkanie z ludźmi z Couchsurfingu było okazją do poznania pierwszego rodowitego Islandczyka, który – wbrew obiegowym opiniom – bardzo dobrze przyjął próby rozmowy po islandzku! Każdy z gości miał swój sposób na podróżowanie (nawet zaplanowane podziwianie zorzy polarnej, czego jak wiadomo zaplanować się nie da). W rozmowie stosunek mieszkańców wyspy do turystów został określony jako “love-hate relationship”.

Już nawet nie sama stolica, ale cała wyspa się zmienia. Być może nieodwracalnie. Śpieszmy się więc podziwiać Islandię, a w tym – jak w przypadku Emiliany – rzeźby ulubionego Einara Jónssona (na których Ultima Thule znajduje się nie na północy, a w samym centrum świata), obrazy, jakie tworzy brat islandzkiego barda Bubbiego, tył kościoła Hallgrimura (który nie jest tak efektowny jak przód) czy widzianego z bliska Damiena Rice’a. Druga z tych atrakcji nie byłaby możliwa gdyby nie spotkanie ze współautorem wydanych niedawno “Szeptów kamieni” – Piotrem Mikołajczakiem. Książka (o której szerzej piszemy tutaj) obala wiele mitów o Islandii i porusza ważne wątki.

Co się jeszcze udało Emilianie na Islandii? Kupno tanio tradycyjnego swetra w Czerwonym Krzyżu, darmowa kawa w galerii, kolejne spotkania z ludźmi, jak np. redaktorką Iceland News Polska (która opowiedziała o sytuacji Polaków na wyspie), odwiedziny w muzeum Halldora Laxnessa (mieści się w willi kupionej zapewne za pieniądze z Nobla :)), skosztowanie Skyru o smaku jagodowym (najpyszniejszy!).

Wśród gorzkich obserwacji wymienić można kolejne przeobrażenia pod wpływem turystów. Tym razem negatywny wpływ na… konie islandzkie. Turyści zatrzymują się bezmyślnie, zastawiając drogę, dokarmiają zwierzęta niewłaściwymi produktami, przyczyniają się do niszczenia ogrodzenia, bo konie, zachęcone smakołykami, chcą wyjść gościom na przeciw. Erupcje gejzerów są krótkie i trzeba czuwać z aparatem, ale za to dostępne wokół gorące źródełka wyróżniają się pięknymi barwami, podobnie jak zielone mchy. Czarna plaża nie jest tak unikatowa jak można by przypuszczać, w końcu ciągnie się kilometrami. Godna zapamiętania była też podróż do Akureyri z szalonymi Hiszpankami. Samochód po skręceniu w boczną drogę rył podwoziem po śniegu, ale szczęśliwie udało się zawrócić. Jazda autem pozwoliła zaobserwować zmiany w krajobrazie na przestrzeni 400 km: od kwiecistej wiosny do srogiej zimy i z powrotem.

Emilianie udało się zobaczyć rybacką miejscowość Akranes (w której naturalnie unosił się zapach smażonej ryby), wulkan Eyjafjallajökull, szklarnie bananów i pomidorów w pobliżu gorącej rzeki Varma w Hveragerði (i przy okazji skorzystać z możliwości kąpieli). Piękniejszy, niż mogła sobie wyobrazić, okazał się słynny wodospad Svartifoss, do którego wiodła kilkudziesięciominutowa droga przez park narodowy Skaftafell. Ostatnie przystanki na Jökulsárlón i Kirkjubæjarklaustur, gdzie mieszka pewna polska artystka, która, mając posadę nauczycielki, może poszczycić się pięknym służbowym mieszkaniem. Wielkanoc udało się mile spędzić w Reykjaviku. Nie udało się za to zobaczyć maskonura, choć gęsi było pod dostatkiem…

unnamed (7)

Na koniec Emiliana jeszcze raz wróciła do przemyśleń na temat przemysłu turystycznego na Islandii. Choć generalnie nie jest aż tak źle, zwłaszcza poza stolicą, to skrytykować można niektóre pamiątki i sklepy szydzące z trudności języka islandzkiego. Islandzka przyroda wciąż stoi otworem i to należy szanować. W przeciwnym razie słuszna i po prostu konieczna może wydawać się strategia podnoszenia cen, służąca temu, aby zachować naturalne walory, dla których turyści tak chętnie na Islandię przyjeżdżają.

Więcej zdjęć i wrażeń na Utulę Thule.

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

W poszukiwaniu białych nocy

Ponad 100 lat temu parowiec “Oceana” wyruszył w letnią podróż po Morzu Norweskim. Zawinął do portu w Norwegii, na Wyspach Owczych, Spitsbergenie i Islandii.  Pasażerowie tego statku, a także widoki, jakie mogli podziwiać, ciesząc się białymi nocami, zostały uwiecznione na fotografiach stereoskopowych z lat 1905-1908.  Wystawa w Fotoplastikonie Warszawskim daje szansę obejrzenia tych zdjęć i tym samym odbycia podróży w czasie, po dalekiej północy.

Na wernisażu wystawy “W poszukiwaniu białych nocy” (31 stycznia) zjawił się m.in. ambasador Norwegii Karsten Klepsvik, honorowy konsul Islandii Bogusław Szemioth, przedstawiciel Towarzystwa Polsko-Norweskiego Dariusz Geller i oczywiście my – członkowie SKI. Była to więc doskonała do spotkania towarzyskiego i wymiany uwag niemal “na szczycie”;-)

16426325_752945324853779_510297820_n

Jak się okazuje, norweskie fiordy, farerskie wioski rybackie czy niektóre części Reykjaviku, nie zmieniły się tak bardzo w ciągu przeszło stulecia. To miejsca wciąż świetnie rozpoznawalne. Z punktu widzenia współczesnego widza szczególnie urzeka fragment dawnej rzeczywistości, jaki można zaobserwować: stroje (zwłaszcza eleganckie suknie kobiece), praca przy rybach w porcie, czyszczenie ubrań w gorących źródłach, ruch na ulicach miast i wsi, domki, które w większości stoją w tamtych miejscach do dzisiaj.

Fotografie mają niesamowity klimat, są idealnie zachowane i z pewnością nieczęsto można oglądać podobne zapisy z przeszłości – i to przez stereoskop. Polecamy wybranie się w tę podróż! Wystawa trwa do 25 lutego.

unnamed-1unnamed-2unnamed-3unnamed-416425833_742996009184041_5497779433009407827_n

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Dzień Islandzki 2016

W piątek 17 czerwca po raz pierwszy udało nam się spotkać dokładnie w dniu þjóðhátíðardagurinn, czyli Islandzkiego Święta Narodowego, tzw. Dnia Republiki, czasem (choć niesłusznie) nazywanego Dniem Niepodległości. Jakkolwiek by się to święto nie nazywało, zebraliśmy się, aby świętować ważną rocznicę – 17 czerwca 1944 roku. Tego to właśnie dnia Islandia proklamowała się niezależną republiką i po wielu stuleciach zależności od Norwegii, a przede wszystkim Danii – zyskała całkowitą niepodległość.

O dążeniu Islandii do niepodległości opowiadała Karolina Wojciechowska. Wstępnie zarysowała okoliczności, w jakich Islandia straciła suwerenność, później zaś opisała, w jaki sposób kraj ten zyskał autonomię (po I wojnie światowej wchodzi w unię personalną z Danią w 1918 roku), a także jak doszło do przełomowej daty 17 czerwca 1944. Zacznijmy od roku: zgodnie z podpisaną z Danią unią, Islandczycy mieli po 25 latach sami zdecydować czy chcą oddzielić się od mocarstwa. I faktycznie, w czasach, kiedy Dania była zajęta działaniami podczas II wojny światowej, po 25 latach Islandczycy zdecydowali się zerwać unię. Na datę przewidzianego referendum w tej sprawie, które odbyło się w Thingvellir, wybrano 17 czerwca – datę urodzin Jóna Sigurðssona (1811-1879), postaci niezwykle ważnej dla budowania się islandzkiej tożsamości i potrzeby odzyskania niezależności.

13461367_636308896517423_2097464894_o

Imprezę zaczęliśmy z małym poślizgiem, bo choć planowaliśmy zacząć równo o 18:00, pogoda pokrzyżowała nam plany. Co prawda przez całe popołudnie i wieczór nie spadła ani kropla deszczu, a słońce pięknie świeciło, ale zrywał się porywisty wiatr (jak to na Islandii) i wichura ta wystraszyła chyba pierwszych gości, bo z początku przybywało ich niewielu. Miejscem naszej małej imprezy był jeden z domków fińskich przy Jazdów 10/8. To urocze miejsce wydawało się idealnym na czerwcowe spotkanie z grillem i muzyką, tyle tylko, że brakowało nam… prądu. Tak więc siedzieliśmy do późna oświetlając sobie drogę do łazienki świeczkami i grzejąc przy grillu (który z wielkim trudem udało się odpalić – nazwaliśmy go nawet odświętnie ReykjaGRILLEM – bo dymił nam dość intensywnie.)

O 19:44 zaśpiewaliśmy wspólne hymn islandzki w ramach akcji “Cała Polska śpiewa hymn Islandii”. Nie było łatwo, bo choć znaliśmy słowa i mieliśmy je zapisane w “uproszczonej wersji”, trudno było dorównać paniom i panom z islandzkiego chóru, których nagranie służyło nam za wzór. Tym samym trochę poczytaliśmy, trochę pofałszowaliśmy, ale koniec końców mamy nadzieję, że żaden Islandczyk nie czułby się obrażony. Cieszymy się też, że akcja miała swój efekt: otrzymaliśmy nagranie od Kuby i piękne zdjęcie Julii z flagą Islandii. Sami nawet nagraliśmy nasz występ, co (ze wstydem) prezentujemy na naszym Fanpage.

Zaraz po otrząśnięciu się z tego kulturowego szoku i posileniu się kiełbasą (serwowaliśmy także “islandzkiego” dorsza) oraz przywitaniu nowych gości, zabraliśmy się do turnieju wiedzy o Islandii “Jeden z dziesięciu”. W nawiązaniu do znanego teleturnieju, jednego z naszych ulubionych, rozegraliśmy gigantomachię (jakby powiedział Tadeusz Sznuk) – starcie gigantów, jeśli chodzi oczywiście o wiedzę na temat Islandii. Pytania były trudne, ale zawodnicy dzielnie sobie radzili i bardzo powoli dochodziliśmy do finału. Finaliści:Martyna, Piotrek i Kuba zakończyli swoją rundę dość szybko i nagrodę główną otrzymał Kuba. Potem jeszcze sprawdzaliśmy wspólne swoją wiedzę.

WP_20160617_20_14_38_Pro

Na zakończenie programu (ale nie wieczoru), Patrycja Strzeszkowska, nasza klubowa specjalistka od mitologii, zaaranżowała wspólną inscenizację kłótni Lokiego z udziałem gości. Wcielaliśmy się w różne postaci z mitologii nordyckiej, które po kolei obrażał Loki (w tej roli Piotr Piotrowicz), a choć ledwo czytaliśmy już nasze role w wieczornych ciemnościach, zachowaliśmy biesiadny charakter Lokasenny. Jak na biesiadę przystało: nie zabrakło mięsiwa i pitnego miodu (zwanego piwem), a także długich rozmów i dyskusji do północy.

13467740_636308926517420_261677583_o

Dziękujemy wszystkim przybyłym gościom oraz Towarzystwu Przyjaźni Polsko-Fińskiej za udostępnienie domku fińskiego, Adzie i Agacie ze Stacji Północ, które przekazały nam rożne fajne rzeczy na prezenty i nagrody uczestników imprezy oraz Klaudię i firmę Blue Iceberg, która ufundowała nagrodę główną w akcji “Cała Polska śpiewa hymn Islandii”.

13445890_636308503184129_1106395283_o13453145_10210062001334524_543652643_oWP_20160617_20_47_51_Pro

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Islandia (nie) dla wszystkich

Wydawałoby się, że miłośnicy Islandii wiedzą o niej już wszystko. W wielu klubokawiarniach lub knajpach podróżniczych co i raz można posłuchać o niezwykłej podróży na wyspę, obejrzeć fotorelację z samotnej wyprawy albo po prostu poznać tajemnice taniego podróżowania na Islandię.

O tym, że warto tam pojechać, mówić nie trzeba – w końcu w ostatnim czasie jest to jedna z najpopularniejszych destynacji turystycznych w Polsce. A jednak członków Studenckiego Klubu Islandzkiego znudziły już kawiarniane gawędy i przewodnickie anegdoty. Postanowiliśmy dać głos tym, którzy Islandię kochają do tego stopnia, że poświęcili jej choć część swojej naukowej kariery. W dniach 19-20 maja na Uniwersytecie Warszawskim odbyła się pierwsza ogólnopolska konferencja studencko-doktorancka w pełni poświęcona Islandii –  ISLANDIA: Geografia. Kultura. Społeczeństwo.

IMG_5166

„CEL JEST PROSTY – ROBIMY KONFERENCJĘ NAUKOWĄ. Burza mózgów i działanie.”

Tak brzmiał opis zamkniętej facebookowej grupy SKI Ráðstefnan, którą utworzyliśmy już ponad rok temu dla tych członków SKI, którzy chcieli zaangażować się w zorganizowanie konferencji.  Wbrew pozorom nie było to takie łatwe; szukanie sali, wypełnianie wniosków, bieganie po Kampusie UW z dokumentami po podpisy odpowiednich osób… A do tego stałe wymienianie się pomysłami i pilnowanie terminów oraz wzajemne motywowanie się do działania na grupie. W styczniu mogliśmy oficjalnie ogłosić, że konferencja się odbędzie: sala była zaklepana, Julek Podgórski zrobił świetny plakat i ruszyliśmy z Call for papers. Zakładaliśmy, że chętnych do wystąpienia będzie niewielu, rozesłaliśmy więc informację o konferencji do wszystkich pracowników naukowych w Polsce związanych z Islandią czy Skandynawią. Wstępnie to im proponowaliśmy ewentualne wystąpienia, martwiąc się, że nie starczy nam prelegentów na dwudniową konferencję. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy po przedłużeniu terminu nadsyłania abstraktów nasza klubowa skrzynka pękała w szwach, a w ostateczności zgłosili się do nas studenci i doktoranci z całej Polski i to niestety o wielu więcej, niż mogliśmy pomieścić w programie!

Nadesłane propozycje tematów, a raczej ich różnorodność i interdyscyplinarność bardzo nas ucieszyły. Szczególnie, że zgłosili się specjaliści z dziedzin, o których nawet nie pomyśleliśmy, a ich abstrakty były naprawdę interesujące. Po konsultacjach z naszymi opiekunami naukowymi: doktorem Romanem Chymkowskim i doktorem Włodzimierzem Pesselem, dokonaliśmy niezbędnej selekcji, choć staraliśmy się zachować jak najwięcej zgłoszeń – to dlatego program był wypełniony po brzegi, a początek obrad planowany już na godzinę 8:30, co wielu stałych bywalców konferencji naukowych mocno dziwiło.

W kwietniu i maju dopinaliśmy wszystko na ostatni guzik; zaprosiliśmy doktora Jakuba Morawca i doktora Przemysława Czarneckiego do udziału w wydarzeniu towarzyszącym, na którym wraz z Anną Kaiper opowiadali o sagach islandzkich w oparciu o książkę ich autorstwa – „Sagi islandzkie. Zarys literatury staronordyckiej”, załatwiliśmy stolik na pokonferencyjną integrację, dopinaliśmy program, produkowaliśmy torby z maskonurem. W przeddzień konferencji do późnego wieczora ustawialiśmy stoły i przepiękne, ale jednak zdecydowanie ciężkie, wydruki autorstwa Zuzanny Konarskiej, która uświetniła całe wydarzenie wystawą swoich zdjęć z Islandii „Beyond Adaptation”.

Jeszcze w czwartek 19 maja do godziny 9:00 byliśmy wszyscy mocno zdenerwowani. Co, jeśli jakiś prelegent nie przyjdzie? A jeśli rzutnik przestanie działać? Czy warnik zagrzeje wodę na kawę? Czy wszyscy znajdą drogę do sali nr 200 w budynku Samorządu? I czy w ogóle dopisze publiczność? Na szczęście tyle było bieżących spraw do załatwienia, że obawy zniknęły niemalże z wybiciem godziny 9:00. Pierwsi goście znaleźli sobie miejsca jeszcze przed czasem, a doktor Roman Chymkowski szybko rozładował atmosferę swoim wystąpieniem otwierającym konferencję. Jako typowy antropolog i socjolog kultury, rozpoczął swoje wystąpienie od statystyk.  Studencki Klub Islandzki jest kołem naukowym działającym pod auspicjami Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, obchodzącego w tym roku swoje 40-lecie, więc działalność SKI zajmuje dokładnie ¼ historii samego Instytutu. Mówił też o dwóch pionierskich publikacjach traktujących o kulturze islandzkiej, ale w tym miejscu nie wypada się już tyle chwalić.  Zresztą wszystkie dotychczasowe działania SKI pokazała krótka prezentacja z maskonurem w tle, który krocząc dzielnie po osi czasu pokazywał najważniejsze momenty z naszej 10-letniej historii.

IMG_5229

Geografia. Kultura. Społeczeństwo

Zgodnie z naszym zamiarem, pragnęliśmy przedstawić naszym słuchaczom pełny obraz Islandii. Odłożyć na bok stereotypy i luźne skojarzenia, ale porządnie zanalizować wyspę pod wieloma kątami. Już w nazwie konferencji zaproponowaliśmy trzy dyscypliny, którym chcieliśmy się przyjrzeć: geografii, kulturze i społeczeństwu, jednak różnorodność nadesłanych abstraktów pozwoliła nam znacznie rozszerzyć ten wachlarz, dlatego ostatecznie podzieliliśmy obrady na sześć paneli tematycznych, starając się chociaż częściowo usystematyzować tematy wystąpień. Konferencję rozpoczęliśmy panelem GEOGRAFIA/ GEOLOGIA, ale już tu znalazły się wystąpienia bardzo zróżnicowane. Bowiem  pierwszy referat nie dotyczył geografii, ale archeologii; Marta Bura i Janusz Janowski z Pracowni Skanerów 3D Instytutu Archeologii UW zaprezentowali wyniki swoich badań w tzw. Jaskini Echa. Zaraz po nich występowali jednak studenci Wydziału Geologii UW, Jagoda Kobuszewska i Tomasz Bieńko, którzy opowiadali o minerałach i budowie wulkanicznej Islandii. Po krótkiej dyskusji zajęliśmy się poważnie geografią; Julian Podgórskiopowiedział o wymiarze fraktalnym wybrzeża Islandii i metodzie „kroczkowej”, a Jagoda Kowalczyk o islandzkiej faunie. Pierwszy panel dał nam zatem wiedzę w pigułce na temat przyrody Islandii; mogliśmy zdementować legendarną już plotkę o tym, że na Islandii rzekomo nie ma drzew i  zrozumieć, że przewodnikowe określanie islandzkiego krajobrazu „księżycowym” ma geologiczne uzasadnienie.  Sądzę, że taka konkretna wiedza na sam początek rozmów o Islandii była świetnym pomysłem – w kolejnych panelach dowiedzieliśmy się bowiem, jak istotny dla islandzkiej kultury jest sam motyw natury i jej związku z człowiekiem.

Drugim ważnym „fundamentem” naszej wiedzy o Islandii były wystąpienia w panelu LITERATURA/HISTORIA, bardzo jednak okrojonym, bo ograniczającym się głównie do historii średniowiecznej i najnowszej. Z uwagi jednak na fakt, że to właśnie pierwsze wieki osadnictwa na Islandii i czasy Wikingów są najczęściej eksploatowane przez kulturę islandzką, a literatura staroislandzka jest wciąż żywym źródłem inspiracji dla sztuki i literatury współczesnej, wystąpienie Patrycji Strzeszkowskiej o funkcji performatywnej run oraz referaty Moniki Jasek i Anny Kowalewskiejo dokonaniach Wikingów wyczerpały niejako ten temat. Wątek sag islandzkich, niepodjęty w programie konferencji, został dokładnie omówiony na spotkaniu towarzyszącym pierwszemu dniu konferencji, gdzie autorzy książki „Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” uzupełnili tę lukę. Swego rodzaju przeciwwagą do historii dawnej było wystąpienie Karoliny Wojciechowskiej, w którym porównywała dwa bliskie sobie kraje: Islandię i Finlandię jako dwa bieguny Skandynawii. Poprzez analizę różnych zachowań kulturowych i dziejów historycznych wykazała, że kraje te mogą mieć ze sobą więcej wspólnego niż z pozostałymi państwami nordyckimi.

IMG_5104

Problem poszukiwania tożsamości narodowej i burzliwych dziejów XX-wiecznego romantyzmu pojawił się już w trzecim panelu SZTUKI WIZUALNEAgata Sutkowska i Emiliana Konopka omawiały go na przykładzie wybranych przedstawień malarskich, głównie pejzażu. Z kolei dwa pozostałe wystąpienia odnosiły się już do czasów współczesnych; Katarzyna Dudziak przedstawiła fenomen reykjawickiego street artu, zaś Aleksandra Owczarzprzeprowadziła socjologiczną analizę najnowszych filmów islandzkich, prezentując portret dwudziesto- i trzydziestolatka w kinie Islandii. To ostatnie wystąpienie wywołało spore kontrowersje, gdyż proponowana przez Olę typologia zawierała między innymi typy mężczyzny w kryzysie wieku i triumfującej kobiety. Podczas luźniejszej części dnia otrzymaliśmy nawet swego rodzaju „reklamację”, że zestaw prelegentów był mocno sfeminizowany, ale przebywający wówczas na sali panowie niezbyt jednogłośnie bronili się w dyskusji. Ostatecznie obrady zakończyliśmy wspólną rozmową na świeżym powietrzu, a potem wspominanym już spotkaniem o sagach islandzkich.

W drugim dniu konferencji rozpoczęliśmy od kultury, a mianowicie panel KULTURA/SPOŁECZEŃSTWO był odpowiedzią na nasze wyobrażenia i dotychczasową wiedzę o Islandii. Aneta Feręczkowska wprowadziła nas w wciąż budzący wątpliwości problem wiary dzisiejszych Islandczyków w elfy i huldufólk. Wszyscy znamy medialne historie o przerwaniu budowy drogi z uwagi na kamień, który okazał się domem elfów, ale ile w tych informacjach prawdy na temat wiary samych Islandczyków? Jak twierdzi Aneta, wyspiarze niechętnie przyznają się do wiary w „ukrytych ludzi”, jednak mimo wszystko zachowują ostrożność w przypadku miejsc legendarnie przypisanych elfom. Co więcej, wiara te jest mocno związana z typologią wyspy, mianowicie Islandczycy emigrujący na przykład do Kanady traktują huldufólk jedynie jako barwny element rodzimego folkloru. Następnym fenomenem, którego nie mogło zabraknąć, był puryzm językowy omawiany przez Hannę Sitarz, która – jak sama wielokrotnie podkreślała – zainteresowała się tematem z pozycji artystki, a nie lingwistki, którą nie jest. Na kilku wybranych przykładach pokazała na czym polega islandzkie dążenie do unikania wszelkiego rodzaju zapożyczeń. Zagadnienie to rozwinął potem w dyskusji doktor Czarnecki, nauczyciel języka islandzkiego, mówiąc, że istnieją trzy grupy islandzkich odpowiedników dla wyrazów obcego pochodzenia. Do jednej z nich należą słowa takie jak  banan (isl. banani), które zachowały obce brzmienie, bo po prostu islandzki odpowiednik wydawał się zbyt komiczny (tutaj: „krzywy owoc”). O islandzkim jedzeniu zresztą opowiedziała nam bardzo plastycznie Agnieszka Jastrząbek, czego dowodem sam tytuł prezentacji „Nie taki rekin straszny jak go malują”, choć oczywiście wielu wie, że hákarl odstraszyć może przede wszystkim swoim zapachem.

W drugiej części panelu skupiliśmy się głównie na społeczeństwie. Paulina Bukalska poruszyła bardzo ważny i ciekawy temat genealogii na wyspie. Wychodząc od faktu, że Islandczycy jako mała populacja przywiązują dużą wagę do odkrywania własnego pochodzenia, co doprowadziło do utworzenia bazy danych genealogicznych wszystkich mieszkańców wyspy, zwróciła uwagę na kontrowersje związane z firmą biofarmaceutyczną deCODE, która wykorzystywała te dane do własnych badań. Skoro o rodzinie i dziedziczeniu już mowa, to Marcin Gołąbprzedstawił obraz dzieciństwa we współczesnej Islandii, natomiast Sara Kapek zaprezentowała historię Sólheimar, pionierskiej wioski ekologicznej, której założycielka zajmowała się między innymi opieką nad chorymi dziećmi.

IMG_5199

Islandia nie dla wszystkich?

Wystąpienia wchodzące w skład przedostatniego panelu EKONOMIA/TURYSTYKA traktowały już o najnowszym obliczu Islandii, jej sytuacji ekonomicznej oraz zaletach i wadach wciąż rozrastającego się sektora turystycznego. Były tematy polityczne; Anna Czepiel porównywała islandzką i polską kulturę polityczną, ale nie zabrakło też tematu kryzysu z 2008 roku. Katarzyna Growiec analizowała przemiany dobrostanu psychicznego i kapitału społecznego po kryzysie, natomiast Agnieszka Pudełko przedstawiła pomysły kreatywne Islandii, które pozwoliły wyspiarzom odbić się od dna. Jednym z takich pomysłów jest organizacja corocznego festiwalu Icelandic Airwaves czy promowanie pięknych krajobrazów islandzkich jako scenografii w przemyśle filmowym.

Islandczycy zarabiają na turystach, ale też na nich tracą. Weronika Pokojska w swoim wystąpieniu „1,5 miliona, czyli wpływ turystyki na przyrodę, kulturę i społeczeństwo” przedstawiła szybki i duży wzrost turystki w ostatnich latach. Zawarta w tytule suma to prognozowana na 2016 rok liczba zagranicznych turystów, która zaludni wyspę, tym samym przekraczając nawet czterokrotnie jej populację. Wiąże się to z wieloma troskami, takimi jak zapewnienie odpowiedniej infrastruktury i przygotowanie bezpiecznego dostępu do atrakcji turystycznych. Kiedyś bowiem dziura w nawierzchni drogi czy ostry klif zostawiane były bez oznaczeń, bo każdy Islandczyk zdawał sobie sprawę z zaistniałego niebezpieczeństwa, dzisiaj zaś państwo wydaje dużo pieniędzy na akcje ratowania bezmyślnych turystów wpadających w przeręble czy zbaczających z trasy. Ma to także wpływ na dziedzictwo naturalne i niszczenie delikatnej przyrody, a także irytacje społeczeństwa: wzrastający biznes turystyczny prowadzi do absurdu, kiedy sklepy z pamiątkami zastępują lokalne sklepy z żywnością. Co równie ważne, wzrastająca liczba turystów związana z pojawieniem się tanich lotów (także z Polski) wcale nie wiąże się ze wzbogaceniem islandzkiej gospodarki; wielu przyjezdnych nie zostawia na wyspie zbyt wielu pieniędzy, wybierając podróżowanie autostopem, nocleg w namiocie i konserwy na obiad.

IMG_5128

fot. Patrycja Wojtas/ TUTAJ TAM

Panel podsumowała Joanna Kostana z próbą analizy mitu Ultima Thule i odpowiedzią na pytanie „dlaczego podróżujemy na Islandię?”. Przedstawiła ona wyobrażenia Islandii jako wyspy idealnej wynikające z różnych relacji polskich podróżników. Jej wystąpienie było świetnym wprowadzeniem do ostatniego panelu POLACY NA ISLANDII, który udowodnił skalę i wagę obecności Polaków na Islandii. Jako największa grupa mniejszościowa wyspy, Polonia islandzka od lat stara się integrować w większych miastach. O obywatelskim wymiarze tej integracji opowiadała Monika Nowicka z Collegium Civitas, zwracając uwagę między innymi na Polaków starających się o islandzkie obywatelstwo. Problem polskich imigrantów kontynuowali Marek Szajda oraz Marta Rycak, oboje posługując się danymi z badań i rozmów przeprowadzonych z Polakami na wyspie, skupiając się na tym, jak Polacy widzą i traktują Islandczyków, ale również na motywach ich migracji, gdzie przyczyny ekonomiczne stanowią tylko część. Z kolei wieloletni prezes Studenckiego Klubu Islandzkiego, Łukasz Bukowiecki, zamknął panel i tym samym całą konferencję wystąpieniem „Islandia nie dla wszystkich”, w którym podsumował niejako nasze wyobrażenia i związki łączące z Islandczykami. Mówił o początkach zainteresowania Polaków islandzką kulturą poprzez muzykę i filmografię, ale też o fałszywych przekonaniach, takich jak to, że pieniądze z funduszy europejskich płyną do Polski przede wszystkim z Islandii (tak naprawdę wspierają nas przede wszystkim Norwegowie).

Łukasz, być może nieświadomie, postawił bardzo istotne pytanie. Czy Islandia jest dla wszystkich? Odkąd coraz więcej Polaków może pozwolić sobie na podróż do legendarnej Ultima Thule, jej egzotyczność i utopijność zaczyna się zacierać. Kiedyś ekskluzywna i tajemnicza wyspa znana tylko wąskim gronom jej sympatyków, a przez ogół społeczeństwa mylona z Irlandią czy kulturą islamską (sic!) zdaje się tracić coś ze swojej wyjątkowości. Dyskusje po referatach, a także bardziej już prywatne rozmowy przy kawie lub piwie pozwoliły na zintegrowanie się środowiska „islandologicznego” w Polsce, ale też wymianę doświadczeń i wspomnień. Mam jednak wrażenie, że nad wieloma miłośnikami Islandii wisiała niewypowiedziana obawa przed „odczarowaniem” Krainy Ognia i Lodu, przed zbanalizowaniem jej walorów poprzez chęć przyciągania turystów. Choć nie rościmy sobie prawa do „jedynego słusznego” podróżowania na wyspę, mamy nadzieję, że podjęte na konferencji wątki pozwolą jedynie, aby wyjeżdżający tam Polacy, na stałe czy tylko na wakacje, mieli świadomość bogactwa kulturowego i przyrodniczego tego wspaniałego miejsca na ziemi.

IMG_4976

Ten tekst powstał dla strony Stacja Islandia.

Konferencja Islandia: Geografia. Kultura. Społeczeństwo

IMG_4976

Za nami już najpiękniejsze ukoronowanie 10-letniej działalności, jakie mogliśmy sobie wymarzyć. W dniach 19-20 maja odbyła się na Uniwersytecie Warszawskim pierwsza ogólnopolska studencko-doktorancka konferencja w całości poświęcona Islandii. Po wielu miesiącach ciężkiej pracy organizatorzy odetchnęli wreszcie z ulgą – trzeba bowiem z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że wszystko odbyło się jak należy: prelegenci stawili się na swoich wystąpieniach, publiczność dopisała, ciastka na przerwę kawową były pyszne, a drobne techniczne usterki nie zepsuły ogólnego wrażenia konferencji: BYŁO WSPANIALE!

Pierwszego dnia spotkaliśmy się wszyscy o godzinie 9:00, aby z udziałem opiekuna naszego koła – doktorem Romanem Chymkowskim – dokonać oficjalnego otwarcia naszej konferencji. Doktor wspominał o naszej dotychczasowej działalności i pogratulował nam faktu, że obchodzący w tym roku swoje 40-lecie Instytut Kultury Polskiej (pod którego auspicjami funkcjonuje nasze koło naukowe) może do swoich działań dopisać także istnienie Studenckiego Koła Islandzkiego, a nasza historia stanowi aż 1/4 historii całego Instytutu 😉 Doktor Chymkowski nie zapomniał też wspomnień, że najnowsze naukowe opracowanianaukowe opracowania dotyczące Islandii zostały wydane właśnie przez SKI, co oczywiście nie miałoby miejsca bez udziału jego członków, ale też samego doktora oraz doktora Włodzimierza Pessela. Potem prezes SKI, Emiliana Konopka, zaprezentowała ową 10-letnią działalność SKI, ilustrując nasze dzieje filmikiem ze skaczącym Islandii dla Ciebie, która wysłała nam z Islandii wielką paczkę islandzkich słodyczy dla gości konferencji.

IMG_5084IMG_5104IMG_5109

Po powitaniu gości, w tym doktora Przemysława Czarneckiego, przedstawiciela konsulatu Islandii w Warszawie, Emila Remisza oraz wieloletniego ataché na Islandii, Michała Sikorskiego, nastąpiło oficjalnie rozpoczęcie obrad. Pierwszy panel GEOGRAFIA/GEOLOGIA, moderowany przez Agatę Sutkowską, składał się z interesujących wystąpień w bardzo kompleksowy sposób opisujących wyspę pod kątem geograficznym właśnie. Dzięki wystąpieniom specjalistów, w tym dwóch członków SKI – Juliana Podgórskiego i Jagody Kobuszewskiej, publiczność miała solidny wstęp do wiedzy na temat Islandii, która przydała się w następnych panelach.

Po pierwszej dyskusji mogliśmy kontynuować rozmowy i wrażenia po porannych wystąpieniach podczas przerwy kawowej, która była nie tylko okazją do konsumowania islandzkich słodyczy, ale także oglądania przepięknej wystawy zdjęć Zuzanny Konarskiej Beyond Adaptation. Na siedmiu kwadratowych zdjęciach autorka przedstawia nam swoje subiektywne spojrzenie na Islandię, jej detale i symboliczne elementy. Wystawa towarzyszyła nam przez całą konferencję i wielu słuchaczy wprost nie mogło oderwać od niej oczu!

IMG_4988IMG_5128

Drugi panel, moderowany przez Emilianę Konopkę, traktował o LITERATURZE/HISTORII. Tę pierwszą dyscyplinę dzielnie reprezentowała nasza klubowa specjalistka od literatury staroislandzkiej, Patrycja Strzeszkowska, mogliśmy też wysłuchać dwóch referatów na temat islandzkich Wikingów, z kolei inna członkini SKI, Karolina Wojciechowska, w sposób niezwykle pociągający opowiedziała nam o podobieństwach między Islandią a Finlandią, dwóch biegunach Skandynawii.

Po przerwie obiadowej zgromadziliśmy się na ostatni panel pierwszego dnia konferencji, mianowicie SZTUKI WIZUALNE, moderowany przez Aleksandrę Wilkos. Panel ten zdominowany był przez sztuki plastyczne, bowiem dwie klubowiczki: Agata Sutkowska i Emiliana Konopka, opowiadały o reprezentacji Islandii w sztuce, ale mogliśmy także posłuchać o rozwijającym się w Reykjaviku street arcie czy socjologicznej interpretacji najnowszych filmów islandzkich.

IMG_5166IMG_5192

Pierwszy dzień obrad zakończył się wydarzeniem towarzyszącym: spotkaniem spotkaniem z doktorem Jakubem Morawcem, doktorem Przemysławem Czarneckim i Anną Kaiper, współautorami książki Sagi islandzkie. Zarys literatury staronordyckiej.

Drugi dzień konferencji był wyjątkowo intensywny, bowiem rozpoczęliśmy obrady już o 8:30. Otwierającym panelem tego dnia była KULTURA/SPOŁECZEŃSTWO, moderowany przez Aleksandrę Wilkos. W tym panelu nie brakowało najpopularniejszych skojarzeń z Islandią; członkini SKI Aneta Feręczkowska opowiadała o elfach, nie brakowało jednak również tematów islandzkiej kuchni, puryzmu językowego, skomplikowanej genealogii czy typu islandzkiego dzieciństwa. Mieliśmy też okazję posłuchać o pierwszej wiosce ekologicznej na Islandii, Sólheimar.

Po przerwie kawowej zabraliśmy się do drugiego panelu, EKONOMIA/TURYSTYKA, który budził wiele emocji wśród naszych słuchaczy. Moderowany przez Jagodę Kobuszewską, był okazją do zanalizowania zachowań Islandczyków po kryzysie w 2008 roku, a także rozwijania islandzkiej gospodarki drogą przemysłów kreatywnych. Nasza klubowiczka Anna Czepiel porównywała z kolei polską i islandzką kulturę polityczną. Nie zabrakło także tematów stricte poświęconych turystyce, która – jak sądzimy – zbawiła większość naszych słuchaczy 😉

IMG_5229IMG_5239

Konferencję zamknęliśmy panelem POLACY NA ISLANDII moderowanym przez Annę Czepiel, tego bowiem tematu nie mogło zabraknąć. Prelegenci pod różnymi kątami prezentowali sytuację polskich imigrantów na wyspie, ale też próbowali scharakteryzować islandzkich migrantów w ogóle. Panel ten zamknął wieloletni prezes SKI, Łukasz Bukowiecki, swoim wystąpieniem “Islandia nie dla wszystkich”. Było to znakomite podsumowanie obu dni konferencji, a także zapalnik do pasjonującej dyskusji, którą musieliśmy przenieść do pobliskiej BrowArmii, gdzie przy piwie i w dobrych humorach dyskutowaliśmy na mniej lub bardziej islandzkie tematy jeszcze przez resztę wieczoru.

IMG_5333IMG_5344

Bardzo dziękujemy wszystkim organizatorom konferencji, przede wszystkim Julkowi Podgórskiemu, Oli Wilkos, Jagodzie Kobuszewskiej, Agacie Sutkowskiej, Karolinie Wojciechowskiej i wielu innym, bez których to wspaniałe wydarzenie nie doszłoby do skutku. Dziękujemy także naszym opiekunom oraz patronom. Mamy nadzieję, że wkrótce wydamy publikację pokonferencyjną, która dla wszystkich nieobecnych będzie namiastką tych dwóch intensywnie islandzkich dni.

autorką zdjęć jest Patrycja Wojtas – TUTAJ TAM

Ta ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.