Wydawałoby się, że sztuka islandzka to w Polsce bardzo niszowy temat.
Tymczasem w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku już po raz trzeci zaprezentowano rzeźby i instalacje autorstwa islandzkich artystek i artystów. Byłam w Orońsku latem 2024 roku na wernisażu wystawy Gdziekolwiek poza świat. Lato site specific – Część 2, podczas którego oglądałam instalację wideo Ragnara Kjartanssona Bóg (2007), performance Örna Alexandra Ámundasona Moje strony (2024), grupę rzeźbiarską Helgiego Þórssona Leśni ludzie (2024) oraz dwie instalacje Evy Ísleifs: Druga natura i O wskazówek tylko wzmocniony czas (2024). I choć większość prezentowanych wówczas dzieł było tam tylko tymczasowo, podczas ostatniej wizyty w Parku Rzeźby spotkałam Drugą naturę wśród zielonych drzew i szumiących liści.

Powodem mojego przyjazdu do Orońska była kończąca się wystawa Dwugłowi. Sztuka Islandii, wymyślona i stworzona przez Paulinę Brzuskiewicz-Kuhn, kuratorkę także wcześniejszej wystawy islandzkiej. W odróżnieniu jednak od Lato site specific, na której prezentowano kilka prac kilkorga artystów, tym razem mieliśmy w Polsce naprawdę solidny przegląd islandzkiej sztuki konceptualizmu, reprezentowanego przez trzy generacje rzeźbiarzy i rzeźbiarek. Wychodząc od ich prac oglądanych w Orońsku, opowiem Wam pokrótce o rozwoju sztuki konceptualnej w Islandii.
Początki konceptualizmu w Islandii


Czy można wyrzeźbić mgłę? Jak udowadniają prace Magnúsa Pálssona (ur. 1929), nie ma takiej rzeczy, której nie udałoby się przedstawić w rzeźbie. Artysta ten jest uznawany za kluczową postać islandzkiej awangardy, twórcy rewolucyjnego podejścia do rzeźby oraz ojca konceptualizmu w drugiej połowie XX wieku. W Orońsku oglądamy reprezentatywne dla jego dojrzałej twórczości prace: Mgła doliny (1975/2020) oraz Miłość w basenie (1976), w których Pálsson bawi się konwencją negatyw/pozytyw. Można powiedzieć, że jego prace przypominają odlewy wypełniające pustkę: czy to aluminium, czy gips, materia zastępuje „nic”, którego możemy się domyślić, a na pewno je sobie wyobrazić. Patrząc na skończone dzieło dochodzimy do wniosku, że bez pustki nie możemy zobaczyć całości, że „nic” jest tak samo ważne jak „coś”.
Prace Pálssona opierają się na pomyśle, a to idea stanowi sedno nurtu rozwijającego się w sztuce od lat 60. XX wieku. Konceptualizm stawia na zaskoczenie widza, prowokuje go do myślenia, nierzadko odrzucając tradycyjne środki artystyczne: w rzeźbie i instalacjach artystycznych najczęściej były to nie same skończone dzieła, ale ich projekty, zarysy, a nawet opisy. Ten czerpiący z dadaizmu, bo opierający się na absurdzie, i mający sporo wspólnego z konstruktywizmem, bo lubiący proste formy nurt szybko zadomowił się w Islandii, która zdaje się mieć absurd i prostotę wpisane w swoje DNA. Jednak choć w Orońsku dowiadujemy się, że Pálsson był nestorem islandzkiego konceptualizmu, jego pionierami byli również Kristján Guðmundsson (1941–2025), Sigurður Guðmundsson (ur. 1942) i Hreinn Friðfinnsson (ur. 1943), związani z grupą SÚM. Zawiązane w 1969 roku, to zrzeszenie malarzy, rzeźbiarzy i performatorów islandzkich tworzyło sztukę w reakcji na ogarniające Wyspę konsumpcjonizm i sztukę komercyjną. Jak pisałam w moim tekście poświęconym sztuce islandzkiej w publikacji Etos amatora (2011): „Sztuka SÚM to sztuka poszukująca, badająca pierwotne znaczenie poszczególnych form sztuki; słowem – to sztuka z tendencją do niszczenia, które jest jednocześnie tworzeniem.”
Znacie tego fotografa? W latach 80. był głównym przedstawicielem islandzkiej sztuki konceptualnej, członkiem kolektywu SÚM związanego z galerią o tej samej nazwie, a nawet należał do ruchu Fluxus. Fotografie Sigurðura Guðmundssona charakteryzują się obecnością samego artysty, a czarno-białe kompozycje są komentarzem do relacji człowieka z naturą.
Tak jest np. w Górze, która przedstawia artysta leżącego wśród przedmiotów kształtujących jego otoczenie: przyrodę i kulturę. wśród warstw znajdziemy nie tylko elementy pochodzenia naturalnego, a więc np. torf czy skały, ale także wytwór ludzki: buty i książki.
Przeczytaj więcej na moim Instagramie
Z kolei w kompozycji Horizontal thoughts pojawia się żywioł wody. Był to motyw przewodni H2O Project, związanego z nazwą ulicy, na której mieściła się galeria SÚM (słowo vatnsstig oznacza tyle co „poziom wody”). Za sprawą owego tematu przewodniego wystawy artyści chcieli również ironicznie podkreślić geograficzne położenie Islandii: „jesteśmy otoczeni wodą”.
Przeczytaj więcej na moim Instagramie.
Drugie pokolenie konceptualistów
Trzeba jednak przyznać, że Magnús Pálsson miał istotne znaczenie dla rozwoju konceptualizmu w Islandii, był bowiem również innowatorem w dziedzinie teatru oraz performensu, a przede wszystkim pedagogiem Akademii Sztuk Pięknych w Reykjavíku. Kolejne pokolenie islandzkich konceptualistów, na wystawie orońskiej reprezentowane przez Rósę Gisladóttir (1957), Finnbogiego Péturssona (ur. 1959), Pétura Magnússona (ur. 1958) i Heklę Dögg Jónsdóttir (ur. 1969), korzystają więc właśnie z jego spuścizny. Ich twórczość charakteryzuje zdecydowanie koncepcja site-specific, czyli projektowania instalacji artystycznych mocno nawiązujących lub wręcz w całości opartych na przestrzeni, do której zostały stworzone. Przykładowo, Twuternal/Dwunętrze 2026 Finnbogiego Péturssona to basen napełniony wodą, reagujący na drgania wokół budynku orońskiej Oranżerii, w którym został umieszczony, natomiast etc Pétura Magnússona to seria instalacji fotograficznych, ukazujących róg Galerii Wozownia, w której umieszczono ramy ze zdjęciami. Jak tłumaczy koncepcję sam artysta: „Mój proces twórczy oznacza, że prace mogą być pokazywane wyłącznie tam, gdzie zostały stworzone; wystawianie gdzie indziej, tracą znaczenie”.


Częstym tematem podejmowanym przez artystów konceptualizmu w ogóle, a więc również tych islandzkich, jest matematyka i fizyka. Może chodzić zarówno o intrygujące wykorzystanie formy opartej na ideałach matematycznych lub zmierzenie się z prawami optyki, jak i wykorzystanie zasad fizyki w projektowaniu instalacji/performansu. Video-art Hekli Dögg Jónsdóttir y = a(x-h)2 + k (2022) ukazuje nagranie ruchu wody w miejskim basenie, dając obraz z jednej strony harmonijny dzięki geometrycznej siatce kafelków basenu, a z drugiej – zniekształcenie spowodowane wirem wprowadza element chaosu. Ta paraboliczna wizja świata świetnie zestawiona jest na wystawie Dwugłowi. Sztuka Islandii z rzeźbą Rósy Gisladóttir Rodzaj martwej natury (2026), która w geometryczny sposób dekonstruuje tradycyjny gatunek malarski, skupiając się nie na treści dzieła, ale jego formie. Widzę tu zresztą echa negatywów Pálssona, gdyż pendantem do rzeźby są elementy uzupełniające ją, niczym klocki pasujące w dziecięcej układance.

Generacja przełomu wieków
Do dialogu z naturą i sztuki site-specific nawiązuje również praca Sirry Sigrún Sigurðardóttir (ur. 1977) Godziny w słońcu (2026). Choć artyści konceptualni zazwyczaj sprzeciwiają się estetycznej funkcji sztuki, trudno nie zauważyć pięknego efektu, jaki ten przygotowany przez artystkę witraż nadaje całemu wnętrzu orońskiej Oranżerii. Jest to jednak dzieło do głębi konceptualne, gdyż opiera się na wyliczeniach kąta padania słońca i zmienności pogody, które sprawiają, że rysunki na szkle dają za każdym razem inny, zaskakujący efekt. I tak abstrakcyjna kompozycja składająca się z miłych dla oka barw przemienia się w spektakl wschodów i zachodów słońca, pochmurnych i słonecznych dni, a jeśli spędzić w Orońsku kilka godzin, można wracać do Oranżerii i za każdym razem zobaczyć co innego.

pod spodem: Arnar Ásgeirsson, Złote łabędzie, 2024
W kolorowym słońcu Oranżerii wygrzewają się dwa plastikowe łabędzie, instalacja Arnara Ásgeirssona (ur. 1982), artysty wykorzystującego atrybuty konsumpcjonizmu i komercjalizacji życia codziennego – jednorazowe plastikowe opakowania na detergenty – do tworzenia form uniwersalnie uznanych za przyjemne dla oka. Mamy więc sylwetki łabędzi z kanistrów na benzynę oraz zestaw butelek kształtem nawiązujących do antycznych rzeźb – symbol idealnego piękna, ale też kiczu stawianego w nowobogackich wnętrzach. W wizji Ásgeirssona są to jednak intrygujące „idole” codzienności, stawiane na piedestałach – dosłownie ustawione są na cokołach niczym pomniki. W swojej pomysłowości, poczuciu humoru, ale też estetycznej formie prace te zdawały mi się najciekawszymi na całej wystawie, choć to jeszcze nie koniec przeglądu islandzkiej sztuki konceptualnej w Orońsku.


Tuż obok znajdują się bowiem prace Uny Margrét Árnadóttir (ur. 1985): Patyczek higieniczny (2024) oraz Zapłakane dżdżownice (2021). Podczas gdy ta pierwsza jest rzeźbiarskim odwzorowaniem zużytego narzędzia codziennego użytku, tak dżdżownice są przeskalowane i zalane wodą – choć jak twierdzi sama artystka, zwierzęta te nie mają oczu, więc nie mogą płakać. Absurdalność tych prac bawi, ale pomysł antropomorfizacji natury może ostatecznie zmusić nas do pogrążenia się w zadumie nad najmniejszymi formami istnienia, podobnie jak w przypadku prac prezentowanych w Galerii Wozownia: Kostium muchy (2020) oraz Fucking flowers (2024). Podczas gdy pierwsza praca jest mikroskopijnych rozmiarów ubrankiem dla muchy, video-art z przedstawieniem parzących się kwiatów, pod które podłożony jest dźwięk współżyjących ludzi, pokazuje, że to, co z zasady w naturze wydaje nam się odrażające (mucha), może być w gruncie rzeczy miłe i urocze, zaś tradycyjnie uznawane za symbol niewinności kwiaty muszą poświntuszyć, aby natura nie przestawała się rozwijać.
Sztuka konceptualna dzisiaj
Najmłodszą przedstawicielką islandzkiego konceptualizmu na wystawie w Orońsku jest Emma Heiðarsdóttir (ur. 1990), której pracę Przepuszczanie (2019) można było oglądać w rogu Wozowni obok projekcji video-artu Egilla Sæbjörnssona, a pracę wideo On/Off (2026) tuż obok Taśmy (2016) Sigurðura Guðjónssona w wejściu do Oranżerii. Trzecia praca mojej rówieśniczki, Skończoność (2017) znajdowała się natomiast w sali obok, między matematyczno-fizycznymi instalacjami jej starszych koleżanek. To na pierwszy rzut oka po prostu rura PCV z wysypującym się z niej piaskiem, jednak jej kształt i tytuł, a także sposób stworzenia (rurę można uformować właśnie przez wsypanie do niej gorącego piasku) sprawiają, że ten koncept wydaje mi się szczególnie trafny. Minimalizm formy maksymalizuje przesłanie, a wysypujący się piasek podkreśla przemijanie i skończoność istnienia.

To nie wszystkie dzieła prezentowane na wystawie czasowej Dwugłowi. Sztuka Islandii, która trwała między 28 lutego a 3 maja w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Jestem wdzięczna pracownikom Centrum, a szczególnie kuratorce Paulinie Brzuskiewicz-Kuhn za zaproszenie na wystawę oraz katalog, który pozwolił mi lepiej zrozumieć islandzkie prace. Na przestrzeni wystawy zwiedzający mieli możliwość pobrania arkuszy z opisami dzieł, natomiast osoby pilnujące eksponatów dodatkowo opowiadały o wybranych dziełach. Jestem pod niezwykłym wrażeniem osobistego zaangażowania pracowników w ten projekt, ponieważ niecodzienne jest dla mnie spotkanie tak poinformowanej i chętniej do tłumaczenia sztuki obsady, a to z pewnością ułatwia pierwsze spotkanie ze sztuką współczesną, szczególnie konceptualną.

Bibliografia:
- Dwugłowi. Sztuka z Islandii [katalog wystawy] Paulina Brzuskiewicz-Kuhn, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Orońsko 2026.
- Emiliana Konopka, Sztuka (w) izolacji? O sztuce Islandczyków [w:] Islandia. Etos amatora, red. Łukasz Bukowiecki, Marta Czemarmazowicz, Włodzimierz Karol Pessel, Studencki Klub Islandzki, Instytut Kultury Polskiej, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 2011, 96-110.
- https://www.rkd.nl/en/knowledge-publications/striking-figures/magnus-palsson
- https://listasafnreykjavikur.is/en/syningar/something-nothing-visual-realm-magnus-palsson
- https://www.icelandicartcenter.is/articles/out-there-with-hekla-dogg-jonsdottir









No responses yet