Czy na Islandii są jednorożce? Oczywiście, że są i ja chętnie powiem Wam, gdzie je znaleźć! Co więcej, ich ślady mamy nawet w Polsce, a dokładniej w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy.
Ale zacznijmy od tych islandzkich. W wielu islandzkich rękopisach można znaleźć iluminacje przedstawiające te fantastyczne zwierzęta. Weźmy na warsztat dwa przykłady: bestiariusz Physiologus (AM 673 a I 4to), datowany na ok. 1200–1250, który można oglądać w Safnahúsið (oddziale islandzkiego Muzeum Narodowego Þjóðminjasafn Íslands przy Hverfisgata 15 w Reykjavíku) oraz czternastowieczny rękopis AM 227 fol., zawierający tłumaczenie Biblii na staroislandzki. W tym pierwszym przypadku obecność ilustracji z przedstawieniem jednorożca jest raczej logiczna; średniowieczne bestiariusze zbierały informacje i wyobrażenia o wszystkich znanych wówczas stworzeniach, tak prawdziwych zwierzętach, jak i mitycznych stworach. Jednorożce należały do kategorii pomiędzy: niby nikt ich nie widział na żywo, ale wierzono, że istnieją…
Ale skąd jednorożec w manuskrypcie islandzkim zawierającym treść Biblii? Otóż w ikonografii chrześcijańskiej pojawia się biały koń lub inne kopytne zwierzę z rogiem na głowie, nawet jeśli to stworzenie o pogańskim rodowodzie. Średniowieczna legenda o polowaniu na jednorożce tłumaczy nieobecność tych zwierząt w naturze ich niezwykłą bojaźliwością i faktem, że jeśli zbliżają się w ogóle do ludzi, to tylko do czystych dziewczyn (a więc żeby je złapać, należy na takie polowanie zaciągnąć do lasu dziewicę, hm…). A że ta historia była całkiem dobrze znana, połączono ją z treścią religijną: jednorożec, symbol czystości i nieskazitelności, pojawia się więc w dziełach średniowiecznych jako prefiguracja dziewictwa Marii, o czym przeczytacie więcej w książce mojej koleżanki ze studiów, Zofii Załęskiej.
Z moich tekstów o sztuce islandzkiej wiecie, że konie były i są częstym motywem wybieranym przez malarzy i malarki z Islandii. Dlatego białe konie z rogami też można znaleźć w sztuce islandzkiej, a na pewno w twórczości Helgiego Þorgilsa Friðjónssona, jak np. w jego obrazie Jednorożec (2005). Artysta ten specjalizuje się w kompozycjach na wpół surrealistycznych, często sięgając po motywy mitologiczne i baśniowe, zestawiając sylwetki nagich młodych mężczyzn ze zwierzętami typowymi dla islandzkiego krajobrazu. I tak, jednorożce są typowe dla Islandii!

Ale choć Horses of Iceland swego czasu próbowało nas przekonać, że konie z rogami istnieją, na Północy znaleźć można inne zwierzęta, których zębo-ciosy wikingowie sprzedawali w Europie jako rogi jednorożca! I taki eksponat również posiada Safnahúsið, tyle że nie został on pozyskany bezpośrednio na wyspie, a w 1921 roku znaleziono go na islandzkiej plaży, bo do Islandii… przypłynął.
Bo to, co w europejskich gabinetach osobliwości, np. w wiedeńskim pałacu Hofburg, eksponowano jako dowód na istnienie jednorożców jest w istocie kłem arktycznego narwala. Ten ssak morski w średniowieczu występował powszechnie w wodach Grenlandii i Islandii, a że w Europie wierzono, że białe spiralnie skręcone rogi jednorożców mają chociażby właściwości lecznicze, a sproszkowane mogą też działać jak afrodyzjak, Skandynawowie masowo odławiali narwale i sprzedawali ich ciosy jako pożądane rogi.
I wiecie, co jest najlepsze w tej historii? Staronordyckie teksty, takie jak Konungs skuggsjá (1250), wskazują, że wikingowie doskonale wiedzieli, że polowaniem na morskie stworzenia podtrzymują wiarę w jednorożce, a robili to po to, aby utrzymać wysoką wartość towaru. Dopiero w XVII wieku skandynawscy uczeni zaczęli publicznie podważać mityczne pochodzenie rogów. W 1638 roku duński lekarz Ole Worm (1588-1654) zbadał szkielety przywiezione z Islandii i zdemistyfikował istnienie jednorożców.
Czy to odkrycie sprawiło, że popyt na białe spiralnie kręcone rogi w Europie zmalał? Raczej nie, skoro znamy obiekty z przełomu XIX i XX wieku wykorzystujące ciosy narwala do wykonania misternych, ale też kuriozalnych przedmiotów. A takie znaleźć można chociażby w Bydgoszczy! Podczas mojej kwietniowej wizyty w tym pięknym mieście, w jednym z oddziałów Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego znalazłam książeczkę dla dzieci z rogiem jednorożca na okładce, a na pytanie: skąd Inuici i narwale w Bydgoszczy, pani w kasie odpowiedziała: bo mamy taki eksponat…
Eksponat znajduje się w Aptece pod Łabędziem przy ul. Gdańskiej 5 w Bydgoszczy, na przeciwko Gmachu Głównego Muzeum Okręgowego. Trzeba wiedzieć, jak go szukać, bo łatwo go przeoczyć… ale jest, w rogu pierwszej sali, tuż obok starych mebli apteki stoi ona: lampa z ciosem narwala. A raczej: lampa na ciosie narwala, bo ów spiralny, około metrowy (!!!) „róg jednorożca” stanowi trzon tego cuda. Trzon z kła wstawiony jest do porcelanowej podstawy, nad nim znajduje się pierścień z mosiądzu, a abażur naciągnięty jest pergaminem i opatrzony reprodukcją obrazu Adama von Breena Zimowy krajobraz z łyżwiarzami na zamarzniętym jeziorze z XVII wieku. Sama lampa jest datowana na przełom XIX i XX wieku, ale niewiele więcej o niej wiadomo, poza tym, że została zakupiona z Domu Akcyjnego Ostoya.

Zakładam, że w czasach powstania lampy nikt już nie wierzył, że prezentowany kieł to róg jednorożca, tym bardziej, że zimowy niderlandzki pejzaż mógł łączyć się z prawdziwym pochodzeniem ciosu – daleką Północą. Obiekt mógł więc stanowić egzotyczny element kolekcji, prezentujący ówczesne wyobrażenia o północnej Europie: śnieg, zimno, kieł narwala. Bo choć na przełomie wieków wiedziano już o narwalach, dla Europejczyków na kontynencie te morskie ssaki były tak samo legendarne, jak jednorożce – w końcu nikt nie widział ich na żywo.
Bardzo zafascynował mnie ten obiekt i chciałabym wiedzieć więcej. Na razie pozostaje książeczka Nuka i jednorożec (2025) z tekstem Dariusza Okońskiego i ilustracjami Ewy Widackiej-Matoszko, przybliżająca Arktykę, informacje o narwalach i tradycjach polowań Inuitów. Przystępnie napisana i pięknie ilustrowana, książeczka stanowi świetny dodatek do rodzinnego zwiedzania Apteki pod Łabędziem – na końcu znajdziecie ciekawostki o kolekcji i różne ćwiczenia do wspólnego uzupełnienia.
Bardzo dziękuję Filipowi Horoszczukowi za pomoc w przygotowaniu tego wpisu i zdjęcia lampy. Mam nadzieję, że wkrótce znów przyjadę do Bydgoszczy, nie tylko po to, by podziwiać lampę z narwalem, ale opowiedzieć co nieco o sztuce islandzkiej.

Bibliografia:
- https://publicdomainreview.org/essay/greenland-unicorns-and-the-magical-alicorn
- Arden G Christen, Joan A Christen: The unicorn and the narwhal: a tale of the tooth, https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22372187/
- https://a-z-animals.com/articles/how-viking-merchants-and-a-one-toothed-whale-sold-the-world-on-the-unicorn/














No responses yet