Premiera publikacji ,,Islandia. Język, Naród, Natura”

W czwartek w końcu mieliśmy okazję pochwalić się naszą długo wyczekiwaną publikacją ,,Islandia. Język, Naród, Natura”.

W książce znalazły się artykuły prezentowane podczas pierwszej uniwersyteckiej konferencji naukowej w pełni poświęconej Islandii, która miała miejsce w 2016 roku.

W klimatycznej klubokawiarni Między Wierszami na warszawskiej Pradze, autorzy i twórcy publikacji opowiadali o kulisach pracy nad książką.

dav

Na początek Emiliana Konopka przybliżyła nam historię powstania publikacji i dlaczego wyróżnia się na tle innych książek o Islandii. Dodatkowo dowiedzieliśmy się jak rozpoznać antologię naukową i dlaczego na efekt finalny czekaliśmy niemal dwa lata.

O projekcie okładki o ,,ukrytych” znakach wewnątrz książki opowiedział Julian Podgórski, który stworzył projekt okładki i zadbał o część graficzną.

W trakcie spotkania wywiązała się również interesująca dyskusja na temat różnych publikacji o Islandii. Wspólnie znaleźliśmy co najmniej kilka pomysłów i inspiracji na kolejne książki.

Porozmawialiśmy także na temat tytułu książki i znaczeniu języka, patriotyzmu i natury w Islandii.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom spotkania i zachęcamy do lektury publikacji.

Więcej szczegółów znajdziecie na naszym fanpage’u, gdzie będziemy informować w jaki sposób możecie nabyć książki.

26731636_10213165866799515_680152857730944192_n

Chcesz dostać książkę? Napisz do nas: islandia.kn@uw.edu.pl

Ten post został napisany dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Islandia na rowerze

autor: Kuba Witek
tytuł: Ring Road. Dookoła Islandii na rowerze
wydawnictwo: Plac Wolności
liczba stron: 180

Wszyscy chcemy zwiedzić Islandię. Wszyscy wiemy jednak, że taka podróż nie należy do najdroższych. Mimo to z roku na rok przybywa na Wyspę autostopowiczów, backpackerów, rodzin wynajmujących miniwany, a także rowerzystów. Podczas gdy każda forma “podróżowania za grosze” wymaga determinacji, odwagi i dużej odporności na stres i niespodziewane zwroty akcji, to właśnie zwiedzanie Islandii na rowerze wydaje się jednym z najbardziej szalonych rozwiązań.

Kuba Witek pisze wprost: chciałem wrócić na Islandię i zobaczyć miejsca, których wcześniej nie miałem okazji zwiedzić. Budżet miałem mały, ale znalazłem tanie bilety. Rower nie był pierwszym środkiem transportu, który miał w głowie planując objazd krajową Jedynką. Mimo to szybko okazał się najtańszym rozwiązaniem, mimo że autor wcale nie należał do doświadczonych rowerzystów. Ba, przed podróżą ostatni raz siedział na rowerze dwa lata temu! Internet jednak pełen był poradników i relacji z podobnych podróży, więc dość łatwo byłoby uzupełnić swoją niewiedzę. Problemu nie stanowił nawet brak roweru, bo udało mu się dostać profesjonalny model w zamian za promocję.

Ale prawdziwe zderzenie się z oczekiwaniami nastąpiło już po dotarciu na Wyspę. Jak można się domyślić, pedałowanie po Islandii nie należy do rekreacyjnych rozrywek. Wiatr, deszcz, zróżnicowanie terenu, a nawet hipnotyzujące spojrzenie stada owiec utrudniało powodzenie całej wyprawy. Do tego problemy z kolanami, urwany pedał czy złapanie gumy. Jednak Kuba Witek z każdego dołka wychodził z sukcesem, a wielokrotnie mógł liczyć na pomoc lokalsów. Czy udało mu się jednak objechać całą Wyspę dookoła? Tego dowiemy się czytając książkę.

To niezwykle lapidarnie i ciekawie napisany pamiętnik z podróży. Kuba Witek używa prostego, fajnego języka, czasem sili się na przemyślenia natury egzystencjalnej, politycznej czy ekologicznej, co – wplecione w przyziemne perypetie związane z przebiegiem podróży – czasami wydaje się wręcz dziwne. Jednak dzięki temu czytelnikowi udaje się nawiązać swego rodzaju więź z autorem, przeżywać wraz z nim sukcesy i porażki, a także oczekiwać finiszu wyprawy. Ciekawym elementem książki jest dodatek “Zrób to sam”, w którym Witek opisuje swój sprzęt. Dzięki temu faktycznie mamy ochotę wsiąść na rower i przeżyć to na własnej skórze.

Ta recenzja została napisana dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Jak nie pisać o Islandii

autor: Marta Biernat (zdjęcia: Adam Biernat)
tytuł: Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów
Wydawnictwa Poznańskie
data wydania: 2017
ISBN: 978-83-7976-670-3
liczba stron: 320

Przy natłoku pozycji islandzkich wydawanych w ostatnim czasie na rynku polskim, nie spieszyło mi się do przeczytania “Rekina i barana”. Nie byłam specjalnie zaznajomiona z blogiem Bite of Iceland, którego założycielami są autorzy książki, a tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że pozycja jest adresowana raczej do świeżych islandofilów i być może niczego nowego się z niej nie dowiem. Myliłam się, bo zdecydowanie jest to książka pełna interesujących faktów, szczególnie dotyczących obyczajów i folkloru islandzkiego. Z lekturą książki miałam mimo to spory problem, bo próbowałam podejść do niej trzy razy. Dopiero czterogodzinny lot do Reykjaviku okazał się świetną okazją, żeby jednak przez tych 320 stron przebrnąć.

Z trudem. Dlaczego? Styl książki jest naprawdę wyjątkowo ciężki, wręcz ciężkostrawny. Zdania okraszane ciągami epitetów, często wzajemnie się wykluczających, uzupełnione o archaiczne “azaliż” i tym podobne partykuły niezręcznie brzmiące w zestawieniu ze stylem potocznym. Zabiegiem towarzyszącym strudzonemu czytelnikowi jest hiperbola; według autorki ciągle ktoś lub coś popada w “obsesję”, “obłęd”, “stany szaleńcze”, “manie”. “Wszyscy bez wyjątku”, bo generalizowanie również należy do ulubionych chwytów Marty Biernat. Jako ekspertka ds. Islandczyków (po zaledwie 1,5 roku na Wyspie), ma ona łatwość nazywania narodu leniwym czy oderwanym od rzeczywistości (polecam fragment o thetta reddast). Do tego autorka ciągle nie może się wszystkiemu nadziwić. Mam wrażenie, że opowiada o Islandii jak przedszkolanka, prowadziąc czytelnika za rękę po baśniowej Krainie Ognia i Lodu.

Wielka szkoda, że książka (powieść? reportaż? relacja z podróży?) nie przeszła odpowiedniej redakcji, bo bez tych wszystkich ozdobników miałaby szansę na miano pozycji interesującej. W wielu miejscach autorka porusza kwestie dotąd szerzej nie opisywane w polskiej literaturze poświęconej Wyspie, choć niektóre ustępy niebezpiecznie bliskie są przewodnikom czy innym tekstom już wydanym (których tytułów dziwnym trafem nie znajdziemy w appendiksie pt. “Dla zainteresowanych”). Czyta się więc ją może jednym tchem, ale niestety sposób narracji zagłusza fakty i po zamknięciu książki towarzyszyło mi przykre wrażenie, że nie mam pojęcia, o czym właściwie ta książka była. Nie pomoże spis treści (bo tytuły rozdziałów właściwie nijak mają się do ich zawartości), ani ponowne przewertowanie w celu znalezienia danego fragmentu (bo autorka swobodnie przechodzi z jednego tematu w drugi i nie zawsze wiadomo, jakim kluczem się posługiwała).

Miejscami książka jest nawet całkiem zabawna, można by nawet powiedzieć, że autorka przejęła czarny humor Islandczyków, z którymi (podobno) przeprowadziła “niezwykle inspirujące rozmowy w blasku dni polarnych”. Poza tym polecam ją osobom o naprawdę stalowych nerwach lub potrafiących wyłuskać ważne informacje z kakofonii epitetów.

Ta recenzja została napisana dla strony Studenckiego Klubu Islandzkiego.

Ważne: autorstwo interesującej treść książki zostało wielokrotnie poddane w wątpliwość przez czytelników i autorów tekstów, z których Marta Biernat miała rzekomo bardzo mocno korzystać. Czytaj więcej tu.

Sagi islandzkie po polsku

* Opis książki:

Pierwszy polski przewodnik po świecie fascynującej i wyjątkowej literatury, jaką są sagi islandzkie. Autorzy w przystępny i interesujący sposób przedstawili poszczególne odmiany spisywanych na średniowiecznej Północy opowieści, których tematyka obejmowała m.in. dzieje Islandczyków, skandynawskich władców oraz adaptacje współczesnej literatury kontynentalnej (pisma religijne, dworskie romanse). Charakterystyce obejmującej styl kompozycji, analizę najpopularniejszych motywów oraz tło historyczne i społeczne towarzyszą odwołania do polskich badań nad średniowieczną literaturą skandynawską. Całość uzupełniają kolorowe ilustracje ukazujące specyfikę islandzkiego i skandynawskiego krajobrazu, tak wyraźnie widocznego w poszczególnych opowieściach.

Redaktorzy naukowi:

Jakub Morawiec – jest adiunktem w Instytucie Historii Uniwersytetu Śląskiego. W swych badaniach koncentruje się na dziejach Skandynawii we wczesnym średniowieczu i rozwoju średniowiecznej historiografii skandynawskiej. W szczególny sposób interesuje się skaldami islandzkimi, ich poezją oraz sagami na ich temat.

Łukasz Neubauer – jest adiunktem na Wydziale Humanistycznym Politechniki Koszalińskiej. W swojej pracy naukowej koncentruje się przede wszystkim na wczesnośredniowiecznej literaturze germańskiego obszaru kulturowego, ze szczególnym uwzględnieniem staroangielskiego poematu Bitwa pod Maldon.

* źródło opisu: księgarnia PWN

Recenzja książki:

Pozycja „Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” wydana jesienią ubiegłego roku pod redakcją Jakuba Morawca i Łukasza Neubauera to prawdziwe odświeżenie polskiemu czytelnikowi tematu wyjątkowego gatunku literackiego, jakim są sagi islandzkie. Niestety zarówno tłumaczenia sag na język polski, jak i ich naukowe opracowanie, należą nadal do marginesu zainteresowań i badań polskich skandynawistów. Kamieniem milowym dla rozwoju polskiej „sagologii” były z pewnością publikacje polsko-amerykańskiej literaturoznawczyni Margaret Schlauch, autorki wydawnictwa dla Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Islandzkiej „Artyzm klasycznych sag islandzkich” (1968) oraz, napisanej po angielsku, a wydanej w polskim tłumaczeniu pracy „Stare sagi islandzkie” (1976).

W obu pozycjach autorka poddaje średniowieczne sagi typologizacji (podział na sagi klasyczne, mitologiczne, legendarne, romantyczne) oraz analizie filologiczno-historyczno-społecznej, z próbą wyodrębnienia cech charakterystycznych gatunku. Ta kompleksowa, choć pod wieloma względami niewystarczająca, rozprawa musiała jednak wystarczyć polskiemu czytelnikowi właściwie do momentu publikacji recenzowanej pozycji. Trzeba jednak zaznaczyć, że „Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” nie pojawiły się na rynku w całkowitej próżni; od kilku lat sandomierskie wydawnictwo Armoryka wypełnia tę długoletnią lukę serią „Sagi islandzkie” (na chwilę obecną wydano siedem nietłumaczonych wcześniej na język polski utworów) z w miarę obszernymi opracowaniami we wstępie.

Warto także wspomnieć o tłumaczeniu artykułu Dagnỳ Kristjánsdóttir „O lisach, wilkach, książętach i księżniczkach. Najkrótsze wprowadzenie do literatury islandzkiej” dla publikacji „Islandia. Wprowadzenie do wiedzy o społeczeństwie i kulturze” pod redakcją Romana Chymkowskiego i Włodzimierza Karola Pessela, która jednak, niestety, niewiele miejsca poświęca samym sagom. Skromne początki tej dziedziny literaturoznawstwa wiążą się także, a wręcz są wynikiem małej liczby tłumaczeń samych sag na język polski; tutaj najważniejszą publikacją pozostaje swobodne tłumaczenie z takimże opracowaniem Artura Górskiego „Sagi Islandzkie” (Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 1960), w którym znajdziemy jednak tylko sześć utworów. Nadzieją dla polskich miłośników literatury staroislandzkiej jest wspomniane już wydawnictwo Armoryka, a także internetowy projekt „e-sagi.pl” autorstwa tłumacza islandzkiej literatury współczesnej, Jacka Godka.

Nie dziwi zatem, jak poważnym i odpowiedzialnym zadaniem było opracowanie na nowo, a właściwie od zera, zarysu dziejów sag islandzkich. Redaktorami są jednak specjaliści z najważniejszych ośrodków związanych z literaturą staronordycką: Łukasz Neubauer to pracownik Wydziału Humanistycznego Politechniki Koszalińskiej, specjalizujący się we wczesnośredniowiecznej literaturze germańskiego obszaru kulturowego oraz zajmujący onomastyką islandzką (która jest zresztą zasygnalizowana w omawianej pozycji), natomiast Jakub Morawiec to doktor Instytutu Historii Uniwersytetu Śląskiego, istotnego ośrodka sagologii w Polsce, autor wielu rozpraw poświęconych poezji staroislandzkiej i sagom, czego dowodem wydane w 2011 roku przez uniwersyteckie wydawnictwo Chronicon tłumaczenie „Sagi o Hallfredzie Skaldzie Kłopotliwym” z ponad 80-stronicowym opracowaniem autorstwa Jakuba Morawca.

Do współpracy zaproszono specjalistów z całej Polski, wielu z nich rozwijało swoją wiedzę na wyjazdach stypendialnych do Islandii: Przemysław Czarnecki jest adiunktem w Zakładzie Języków Skandynawskich Katedry Skandynawistyki UAM i jedynym w Polsce uniwersyteckim wykładowcą języka staro- i nowoislandzkiego; Remigiusz Gogosz doktoryzuje się na Uniwersytecie Rzeszowskim pod kierunkiem prof. Leszka P. Słupeckiego (specjalisty m.in. od berserków) pracą o grach i sportach w średniowiecznej Islandii; Aleksandra Jochymek to absolwentka Uniwersytetu Śląskiego i założycielka Forum Nordystycznego, prężnie działającego w kierunku popularyzacji literatury i kultury skandynawskiego średniowiecza; Anna Kaiper, absolwentka Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, bada sagi islandzkie w Instytucie Historii PAN; Marta Rey-Radlińska, po filologii szwedzkiej na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowała średniowieczną literaturę islandzką w Göteborgu i przetłumaczyła „Opowieść o Auðunie z Zachodnich Fiordów” (2009); Dominika Skrzypek to doktor habilitowana i profesor nadzwyczajna Katedry Skandynawistyki UAM i współautorka pierwszej polskiej monografii o piśmie runicznym („Runy”, 2011); Joanna Srholec-Skórzewska, doktor nauk humanistycznych uniwersytetu w Oslo, zajmuje się historią Skandynawii w dobie średniowiecza.

„Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” składa się z tekstów wymienionych autorów, ze wstępem redaktorów i zakończeniem Łukasza Neubauera. Spis treści publikacji opiera się na typologii sag islandzkich: sagi o Islandczykach (rodowe), sagi królewskie, sagi współczesne, sagi biskupie, sagi rycerskie, sagi legendarne, sagi hagiograficzne (żywoty świętych). Zatem już w samej konstrukcji publikacji dostrzegalne jest „ustanowienie na nowo” typologii zaproponowanej przez Margaret Schlauch, a nawiązującej do najnowszej systematyki proponowanej przez światowych sagologów. Autorzy wnikliwie analizują omawiane typy przede wszystkim pod kątem historii wyodrębnienia poszczególnego typu oraz powstania utworów reprezentatywnych dla tej kategorii, ilustrując ich charakterystykę konkretnymi przykładami utworów, a także omawiając dokonania polskich badaczy na tym polu. Istotnym novum jest rozprawa o „bættir” – krótkich formach narracyjnych, którym Marta Rey-Radlińska poświęca cały swój artykuł. Są one przykładem na to, że najnowsze badania pozwalają na coraz drobniejsze wyszczególnianie nowych typów; „bættir” są bowiem fragmentami sag królewskich. Nierzadko analizom konkretnych utworów towarzyszą streszczenia akcji, pojawiają się także tabele z datacją i atrybucją niektórych utworów. Publikacja jest także obdarzona wkładką z 35 kolorowymi zdjęciami ilustrującymi miejsca albo postaci omawiane w tekście.

Jednym z niewielu zarzutów, jakie można mieć do omawianej publikacji zbiorowej, jest właśnie jej kompilacyjność. Ważnym zadaniem redaktorów było owszem nadawanie wrażenia całości, stąd autorzy artykułów poświęcają swoje prace jednemu typowi sag i omawiają je według jakiegoś z góry narzuconego schematu, któremu część autorów się poddaje, a część stara się z niego wyłamać. Taki „przepis” na dany rozdział oczywiście porządkuje podawane informacje, często jednak spotykamy się z powtarzaniem pojęć czy istotnych faktów (co oczywiście ma rację bytu jeśli czytamy artykuły osobno, a nie jednym tchem). Mieszane uczucia może także wzbudzać streszczanie niektórych utworów; z jednej strony czytelnik nieznający omawianych sag może zapoznać się z ich fabułą, wielokrotnie jednak akcja utworu nie ma większego znaczenia dla analizy formalnej utworu. W pewnym sensie nużące jest także umieszczanie tabel z listą tytułów i dat, co może być skądinąd bardzo pomocne i czytelne. Nie można tego jednak powiedzieć o ilustracjach, które często opatrzone są bardzo ogólnymi przypisami z lakoniczną informacją o nazwie sfotografowanego obiektu i jego przeznaczeniem. Ponad 15 kartek z fotografiami, wszyte w środek książki, wybijają z rytmu lektury artykułu, są też praktycznie niepomocne w przypadku lektury tylko kilku artykułów, zaś dla czytelnika zapoznającego się z całą publikacją piękne krajobrazy i kilka zdjęć pomników stanowią o wątpliwości naukowego charakteru pracy. Czasami pojawia się także sygnalizowanie interesującego problemu czy wprowadzanie ciekawego pojęcia i natychmiastowe porzucanie go bez szerszych wyjaśnień (np. w przypadku „sag wikińskich” w artykule poświęconym sagom legendarnym).

Trzeba jednak podkreślić niekwestionowane plusy publikacji. Samo jej znaczenie i miejsce w literaturze poświęconej temu problemowi decyduje o wartości wydawnictwa. Jego mocną stroną jest także rzetelne odwołanie się do różnorodnych źródeł i bezdyskusyjne obeznanie w temacie autorów, szczególnie, że część z nich pisała artykuły o tematyce nie wprost związanej z ich specjalizacjami. Tym bardziej publikacja wzbogacona jest o interdyscyplinarne podejście do problemu; tematy analizowane są pod kątem filologiczno-literaturoznawczym (choć tak naprawdę tylko część autorów jest z wykształcenia filologami), a przede wszystkim społecznym i historycznym. Często nie brakuje też odwołań do sztuki, szeroko pojętej kultury i tradycji, a także recepcji i roli sag w budowaniu tożsamości i wyobraźni społecznej Islandczyków. Łukasz Naubauer mówi chociażby o popularności imion bohaterów sag nadawanych dzieciom czy pojawianiu się ich imion w nazwach ulic większych miast Islandii. Dużym plusem jest także obfite ilustrowanie omawianych kwestii cytatami, a także godny pochwały zabieg Przemysława Czarneckiego, który w sposób zwięzły, a całkowicie wystarczający, omawia sagi biskupie na przykładzie jednej sagi. Wreszcie atutem publikacji jest poświęcenie oddzielnych artykułów typom wcześniej w polskiej literaturze nie omawianym: wspomnianym już „bættir” oraz sagom współczesnym.

Ostatecznie zatem redaktorom i autorom tekstów publikacji „Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” należą się gratulacje za ogrom pracy włożony w opracowanie tego zagadnienia. Z pewnością niespełna 300-stronicowe wydawnictwo nie stanowi kompendium wiedzy na ten temat, jest jednak solidnym fundamentem dla każdego, kto zajmuje się lub po prostu interesuje sagami islandzkimi i literaturą staronordycką. Być może wymieniane wyżej „potknięcia” redaktorów publikacji wiążą się z niedookreślonym odbiorcą; pod wieloma względami publikacja ta ma bowiem charakter popularnonaukowy, nadaje się więc dla czytelników dopiero zapoznających się z tematem. Jednak ze względu na miejsce sag islandzkich na marginesie zainteresowań polskich czytelników, pozycja ta pozostaje w pewnym sensie zarezerwowana dla wąskiego grona odbiorców. Niewykluczone jednak, że przystępny język i forma publikacji przyczyni się do popularyzacji sag islandzkich, które – podobnie jak zainteresowanie kulturą Islandii w ogóle – wciąż rośnie. W ubiegłym roku Studencki Klub Islandzki działający pod auspicjami Instytutu Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego zorganizował cykl spotkań „Islandzkie Opowieści dla Dorosłych” poświęcony sagom islandzkim i mitologii nordyckiej. Ciepłe przyjęcie, a także szeroki odzew uczestników spotkań pozwalają tylko utwierdzić się w przekonaniu, że popularyzacja literatury staroislandzkiej jest w Polsce bardzo potrzebna.

Ta recenzja została napisana dla strony Stacja Islandia.