Islandzkie elfy i ukryci ludzie

Już od środy można słuchać pierwszego odcinka naszego projektu Elfy i trolle. Podcast o Północy. W tym odcinku opowiadamy mniej znane historie o islandzkich elfach i ukrytych ludziach.

 
W pierwszym odcinku podcastu Agnes i Emiliana zabierają Was do świata ukrytych ludzi, malarsko przedstawionego na obrazie “Miasto elfów” Eggerta Guðmundssona. Wizja islandzkiego artysty jest punktem wyjścia do rozmowy o różnicach między elfami a ukrytymi ludźmi, a także przybliżenia opowieści o powstaniu elfów, o ich niezwykłych podarkach oraz umiejętności mszczenia się za nieposłuszeństwo. W odcinku rozmawiamy również o tym, czy Islandczycy wierzą w elfy oraz opowiadamy o miejscach, w których można spotkać ukrytych ludzi🧙

Odcinek można znaleźć na YouTube UTULĘ THULE MÓWI O SZTUCE PÓŁNOCY, a także na platformach podcastowych. Wersję z reprodukcją obrazu znajdziesz tutaj (kliknij, aby przejść do filmu):

W odcinku nie starczyło miejsca na wszystkie wybrane przez nas historie, dlatego publikujemy tutaj treść opowieści przetłumaczonej i sparafrazowanej przez Agnes Arsól Bikowską:

Ojciec osiemnaściorga dzieci z Álfheimu

Zdarzyło się latem w pewnym gospodarstwie, że wszyscy ludzie oprócz gospodyni pracowali w polu. Gospodyni została po, to by doglądać gospodarstwa i swojego czteroletniego syna. Chłopczyk chował się zdrowo i do tego czasu dobrze rozwijał. Uczył się już mówić, był bystry i dobrze rokujący.

Kobieta musiała w międzyczasie zajmować się różnymi pracami w zagrodzie, nie licząc doglądania chłopca, więc odchodziła od niego co jakiś czas. Udała się nad jezioro, które było niedaleko położone od gospodarstwa, żeby wymyć maselnicę. W tym czasie zostawiła dziecko przy drzwiach od domu. Nic nie wiadomo, co się przez ten czas działo, ale kiedy kobieta wróciła po bardzo długim czasie nieobecności i zaczęła mówić do dziecka, by je uspokoić, ono wciąż płakało i strasznie krzyczało. Miała ona jednak nadzieję na to, że dziecko tak jak wcześniej w końcu się uspokoi: będzie spokojne, przyjacielskie i
grzeczne. Jednak teraz nie było nic poza jednym jazgotem i złym wyciem.

Trwało to chwilę, a dziecko nie wydobywało z ust ani jednego słowa, za to było nadal bardzo kapryśne i grymasiło. Matka nie widziała żadnego ładu w tej zmianie zwyczajów swojego synka, co ją bardzo rozdrażniło i zdecydowała udać się po poradę do bardzo mądrej i oczytanej sąsiadki, która wyjaśniłaby jej, co jest przyczyną owej tragedii. Sąsiadka wypytała ją dokładnie od jak dawna dziecko jest w tym głupkowatym nastroju i w jaki sposób jej zdaniem się to mogło stać. Matka chłopca opowiedziała jej o wszystkim co miało miejsce.

Kiedy mądra sąsiadka usłyszała o wszystkich okolicznościach spytała:
– Nie uważasz, moja droga, że chłopiec może być podmieniony? Ponieważ, moim zdaniem, został zamieniony w chwili kiedy od niego odeszłaś, zostawiając go przy drzwiach domu.
– Tego nie wiem. – odpowiedziała matka chłopca – Nie możesz mi jednak udzielić rady jak to naprawić?
– To mogę zrobić. – powiedziała sąsiadka. – Postaraj się zostawić dziecko raz samo i spróbować stworzyć coś nowego i nietypowego, wtedy powinien wypowiedzieć jakieś słowo. Pamiętaj, żeby nikogo wtedy nie było w jego pobliżu. Ty jednak powinnaś podsłuchiwać, żeby wiedzieć jakie będzie to słowo. Jeśli będziesz uważać, że jest ono dziwne albo okropne, powinnaś mu bezlitośnie przetrzepać skórę i poczekać aż coś się zmieni.

Matka chłopca podziękowawszy sąsiadce za dobre rady następnie poszła do domu. Kiedy kobieta przyszła do domu postawiła mały garnek z uszami na środku kuchennej podłogi. Następnie wzięła dużo kijków, związując każdy koniec ze sobą, następnie jeden wierzchołek patyków oparła tak by dosięgał kuchennego komina, a drugi koniec przywiązała do łyżki z długim trzonkiem, która stała w garnku. Kiedy skończyła budowlę w kuchni, zaniosła tam chłopca i posadziła samego. Następnie wyszła z kuchni i stanęła przy szparze drzwi obserwując kuchnię i podsłuchując. Kiedy już jakiś czas jej nie było, dziecko podeszło do garnka i zaczęło obchodzić je zdziwione i patrzeć na łyżkę następnie powiedziało:

– Jestem już taki stary, że brodę mi można zobaczyć, ojciec osiemnastki dzieci z Álfheimu, a takiego długiego komina w takim małym garnku jeszcze nie widziałem.

Wtedy weszła kobieta z powrotem do kuchni z dobrą miotłą wzięła podmienionego i zaczęła go bić tak długo i bez litości, ze ten zaczął przerażająco krzyczeć. W chwili kiedy kobieta biła chłopca, zobaczyła, że jakaś piękna nieznajoma weszła do kuchni z małym chłopcem na rękach. I przemówiła do kobiety tymi słowy:
– Niepodobna zostać tutaj. Ja usypiam twoje dziecko, a ty bijesz mojego chłopa?
Powiedziawszy to odłożyła chłopca, syna gospodyni, a jej mąż natychmiast zniknął. Chłopiec wyrósł u swojej matki i był dobrym człowiekiem.

Cały odcinek podcastu o islandzkich elfach i ukrytych ludziach znajdziesz na:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *