Twórczość tego malarza zna każde szwedzkie dziecko. I nie, nie był ilustratorem książek Astrid Lindgren, ale stworzył własny, wizualny świat trolli i innych istot nadprzyrodzonych.
Norwegia ma Kittelsena, a Szwecja Bauera – obaj ilustrowali rodzimy folklor według własnych wyobrażeń. Podczas gdy trolle i wodniki Kittelsena są bardziej niż przerażające, Bauer malował je często jako nieporadne, trochę głupiutkie stworzenia o dobrych sercach. Ale jak to się stało, że Bauer postanowił poświęcić swoją karierę ilustrowaniu książek dla dzieci?
John Bauer sam należał do dzieci o bujnej wyobraźni: zamiast uważać na lekcjach, chętniej szkicował w zeszytach karykatury swoich nauczycieli. Dlatego rodzice, a szczególnie przedsiębiorczy ojciec, który początkowo zakładał, że syn przejmie jego interesy, zdecydowali nie zmuszać syna do nauki, ale pozwolić mu rozwinąć swoje talenty. Chłopca zapisano więc do Szkoły Rysunkowej w jego rodzinnym Jönköpingu (uczył się tam w latach 1892-1898), a po jej ukończeniu udał się do Sztokholmu, aby przez rok kontynuować naukę w prywatnej szkole Althins målarskola. Po dwóch latach, w 1900 roku, Bauer dostał się na Królewską Akademię Sztuk Pięknych w Sztokholmie, gdzie uczył go m.in. malarz historyczny Gustaf Cederström. Tak wyraził się na temat twórczości swojego studenta:
„Jego sztuka jest tym, co nazwałabym wielką sztuką, w swoich niemal zminiaturyzowanych pracach sprawia wrażenie czegoś znacznie potężniejszego niż wielu monumentalnych artystów może współtworzyć na hektarach płótna. Liczy się nie rozmiar, ale zawartość.”
Bauer faktycznie świetnie radził sobie w małych formatach: z czasów studiów zachowało się wiele szkiców botanicznych, na których malarz z wielką precyzją oddawał charakterystykę przedstawianych roślin. Był bacznym obserwatorem natury, co przydało mu się na dalszych etapach rozwoju.
Również podczas studiów, które ukończył w 1905 roku, zaczął realizować pierwsze zlecenia na ilustracje szwedzkich bajek i podań ludowych, tak jak zbiór bajek autorstwa Anny Wahlenberg Länge, länge sedan… (1903). Być może to doświadczenie zadecydowało o wciągnięciu Bauera do grupy artystów, którzy latem 1904 roku udali się do Laponii, aby dokumentować życie codziennie Samów i uwiecznić tamtejsze krajobrazy. Wyprawa miała być zwieńczona publikacją Lappland, det stora svenska framtidslandet [Laponia, wielka kraina przyszłości Szwecji], wydaną w 1908 roku z tekstem Carla Lundholma i ilustacjami tychże artystów. Bauer wykonał do niej serię akwareli, z których 11 z nich ukazało się w tej zbiorowej publikacji, jedną z pierwszych tak szeroko ukazujących życie codzienne Saamów. W kompozycjach takich jak Chłopcy z obozu w Ripainen, Jukkasjärvi, Gotowanie kawy, Jukkasjärvi oraz Przerwa podczas przeprawy) młody artysta skupił się na szczegółowym przedstawieniu strojów saamskich i ich koczowniczego trybu życia, podkreślając efekt kulturowej odrębności Saamów od Szwedów.
Wyjazd do Laponii był dla Bauera niezwykle formujący: nie tylko jego prace ukazały się w popularnej publikacji, ale obserwacje z wyprawy wykorzystał też do przedstawień trolli w ilustracjach do książek dla dzieci. Warto zwrócić bowiem uwagę, że stroje, w które artysta ubierał olbrzymy (skórzane kamizelki i spodnie, proste obuwie, futra reniferów i koraliki we włosach) to właśnie elementy stroju Saamów. Widać to przede wszystkim w serii publikacji Bland tomtar och troll [Wśród krasnoludków i trolli], wydawanej w latach 1907–1910 oraz 1912–1915, gdzie Bauer stworzył charakterystyczną postać trolla o przysadzistej, ciężkiej posturze i długim nosie:

Wśród krasnoludków i trolli były zbiorami bajek autorstwa współczesnych pisarzy i pisarek szwedzkich, jednak mocno osadzonych w dawnych wierzeniach i lokalnym folklorze. Artysta chętnie odwoływał się również do bliskiej mu natury, bowiem scenerię tych magicznych wydarzeń stanowią lasy jego rodzinnej Smålandii, a bohaterom, również pięknym blondwłosym księżniczkom, towarzyszą szwedzkie zwierzęta, takie jak dorodne łosie.
Poza opowieściami o trollach i krasnoludkach Bauer ilustrował również nordycką mitologię. W 1911 roku ukazało się wydanie Bogowie ojców (Fädernas gudsaga) autorstwa Viktora Rydberga, w którym Bauer ukazał skandynawskich bogów, takich jak Idun czy Loki, w bardzo secesyjnym kostiumie. Choć jego styl mocno współgrał z ilustracjami do książek dla dzieci, Bauer działał również prężnie jako karykaturzysta i współpracował z ówczesną prasą.
Podczas pobytu w południowej Szwecji warto udać się do Jönköpings läns museum, posiadającego największą kolekcję prac Johna Bauera. W tym regionalnym muzeum w rodzinnej miejscowości malarza prezentowane są również szkice i akwarele z natury. Z wizyty dowiadujemy się również, że żyjący wśród baśniowych stworów swojej wyobraźni, prywatnie był mało pragmatyczny i nowoczesny, za co przypłacił życiem. Młody artysta z żoną i synkiem zginął bowiem w wodach wielkiego jeziora Vättern, bo zamiast nowoczesnym pociągiem wolał podróżować tradycyjnym statkiem.
O Johnie Bauerze napisałam kiedyś dłuższy artykuł dla Niezłej Sztuki:
















No responses yet