Legendarz z Dalekiej Północy

Recenzja

Bestiariusz Nordycki

Autorka: Natalia Mazur-Rodak
Ilustracje: Witold Vargas i Małgorzata Vargas
Wydawca: Bosz
Data wydania: 
2026
Liczba stron:
224

Wszystkie fantastyczne istoty z nordyckiego folkloru w jednym miejscu!

Podobno nie powinno się pisać recenzji książek „konkurencji” (bo sama jestem autorką książki o podobnej tematyce), ale ja w konkurencję nie wierzę, tym bardziej, że chodzi tutaj o publikację wydaną przez znajomą skandynawistkę! Natalia Mazur-Rodak to filolożka norweska afiliowana przy Uniwersytecie SWPS, mojej macierzystej uczelni. Jako badaczka zajmuje się nordyckim folklorem, sagami, legendami, podaniami ludowymi i ich współczesną recepcją, więc to dobry punkt wyjścia do napisania popularno-naukowej pozycji o fantastycznych istotach z nordyckiego folkloru. Przed otrzymaniem książki od wydawnictwa BOSZ byłam więc bardzo ciekawa, jak autorka potraktuje ten obszerny temat i czy znajdę tam coś, czego nie przeczytacie w Nordyckich opowieściach 😉

Bestiariusz Nordycki to katalog większości znanych nam istot nadprzyrodzonych, potworów i postaci związanych z mitologią skandynawską. Już we wstępie dowiadujemy się, że autorka wzięła na warsztat folklor wszystkich krajów nordyckich (tzn. tych dzielących spuściznę literatury staroislandzkiej, zatem z pominięciem Grenlandii i Finlandii), a więc również Szwecji i Danii, których w naszej książce zabrakło. Przejrzysty podział na kategorie (np. fantastyczne bestie, ubiory i nieumarli, duchy opiekuńcze, świąteczni goście) pozwala okiełznać ten imponujący zbiór. Każda postać opisana jest krótko na podstawie znanych nam źródeł, w większości zachowane są też nordyckie określenia tych istot, choć autorka proponuje czasem ich polskie odpowiedniki. Moim ulubionym jest KOTOLISZEK (na określenie skoffína, islandzkiego kotolisa o zabijającym spojrzeniu), ale podoba mi się, że Mazur-Rodak nie narzuca swoich propozycji, ani nawet funkcjonujących w literaturze bliższych nam odpowiedników (np. wodniki, elfy). Pierwszorzędne są zawsze oryginalne nazwy, co nie pozwala nam zapomnieć, skąd pochodzą opisywane istoty.

A ich pochodzenie, jak wiadomo, nie jest zawsze takie oczywiste. Tam, gdzie to możliwe, Mazur-Rodak powołuje się na konkretne sagi lub nowożytne teksty, w których padają nazwy czy opisy danych stworzeń, cytuje też XIX-wiecznych folklorystów, którym zawdzięczamy tak rozległą wiedzę na temat nordyckiego folkloru. I choć autorka sięga często po opowieści o postaciach z islandzkiego czy farerskiego folkloru, odnoszę wrażenie, że dominują tu postaci z norweskich legend, co pewnie wynika z naukowych preferencji autorki. I nie jest to w żadnym razie zarzut, bo wiele z tych istot zdaje się nie mieć swoich odpowiedników w opowieściach z innych krajów nordyckich, a jedynie zasygnalizowanie bezradności w nadmiarze skatalogowanych postaci. I chyba faktycznie nie da się łatwo podzielić wszystkich opisywanych istot, bo niektóre autorka umieszcza w kategoriach „geograficznych” (istoty związane z wodą), inne opisuje razem kluczem „genetycznym” (skrzaty lub trolle), a jeszcze inne omawia według kalendarza, a przecież pojawiąjący się w okolicach świąt Bożego Narodzenia Grýla i Jólasveinarnir to postaci nieodłącznie związane ze światem trolli i olbrzymów.

Havfrue – Syrena północna
Grýla
Helhest – koń śmierci
Svartedauden – Pesta, Czarna śmierć

Ogromnym atutem publikacji są ilustracje Witolda i Małgorzaty Vargasów. Stanowią autorską interpretację opisywanych istot, choć nawiązują czasem i do malarstwa nordyckiego. Ja widzę tu sporą inspirację stylem Johna Bauera, ale wystarczy choćby porównać przedstawienie Pesty z obrazami Theodora Kittelsena, twórcy bodaj najbardziej pozostających w pamięci wyobrażeń postaci z norweskiego folkloru, żeby zauważyć te oczywiste cytaty. I choć wiadomo, że artystom takim jak Kittelsen trudno dorównać w ilustrowaniu legend i baśni, polscy ilustratorzy naprawdę zdali ten egzamin. Ich propozycje oddają klimat opowieści z Dalekiej Północy – raz są mroczne, raz śmieszne, a choć nie zawsze spójne stylistycznie, uzupełniają wizualnie przegląd istot i postaci, co jest głównym zadaniem każdego bestiariusza.

Theodor Kittelsen, Pesta over fjellet, 1901
Theodor Kittelsen, Pesta farer landet rundt, 1904

Książkę czyta się dobrze, jest przepięknie wydana, ale jako historyczka sztuki znalazłam w niej jeden zgrzyt. O ile font nagłówków i winieta umieszczona na zwieńczenie wstępu nawiązują do sztuki wikińskiej (runy, motyw chwytających bestii znany z kamieni runicznych i architektury drewnianej), co chronologicznie pasuje do czasów, w których wierzono w opisywane historie (a i tak nie w przypadku wszystkich ten staronordycki rodowód jest tak oczywisty), o tyle finaliki w dalszej części książki inspirowane są neolitycznymi petroglifami, które raczej niewiele mają wspólnego z omawianymi w książce postaciami. Jasne, rozumiem, że niektóre z nich aż się proszą o interpretację kluczem łodzi wikingów i zdają się mieć uzasadnienie w rozdziale poświęconym wierze w istoty żyjące w wodzie, ale to jednak daleko idące uproszczenie. Ten drobny szczegół, jako decyzja wydawnicza związany pewnie z ogólnym wyobrażeniem o „starej Północy” jest dla mnie po prostu uchybieniem, choć pewnie tylko specjaliści zwrócą na niego uwagę 🙂

Ilustracja z książki nawiązująca do skandynawskich petroglifów

Całościowo uważam jednak, że jako część z serii Legendarz Wydawnictwa Bosz, Bestiariusz nordycki jest pozycją spójną, świetnie zilustrowaną i podpartą na literaturze naukowej i źródłach w kilku językach skandynawskich. Natalia Mazur-Rodak wykonała ogrom pracy, tłumacząc fragmenty XIX-wiecznych zbiorów, a czasem i staroislandzkich sag. Cieszy, że ta pozycja popularno-naukowa w warstwie tekstowej jest bardziej naukowa, niż popularna, choć nie bójcie się – napisana przystępnym językiem, bez przypisów i trudnej terminologii, nada się jako lektura rodzinna, a może i nawet samodzielna dla starszych dzieciaków. A jeśli temat się Wam spodoba, polecam nasze NORDYCKIE OPOWIEŚCI! Zresztą nasza książka również znajduje się w długiej bibliografii Bestiariusza.

Dziękuję Wydawnictwu Bosz za egzemplarz recenzencki!

No responses yet

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *