Francuski postimpresjonista miał nie tylko prywatne związki z Danią, ale też przyjaźnił się z wieloma Skandynawami, był też często ich nauczycielem.
Paryż końca XIX wieku był miejscem popularnym wśród artystów z całego świata, nie jest więc zaskoczeniem, że zjeżdżali tam zarówno Francuzi chcący zajmować się sztuką, jak i Skandynawowie planujący rozwinąć swoje kariery. To właśnie Stolica Sztuki będzie miejscem, w którym ścieżki Paula Gauguina zetną się ze Skandynawami, ale ta najważniejsza więź z Północą miała bardzo prywatny, choć również mocno artystyczny, wymiar.

Królewska Biblioteka Duńska, Kopenhaga
Żoną Gauguina, a potem również jego „marszandką” w Kopenhadze była Mette‑Sophie Gad (1850-1920), młoda guwernantka z Danii, która przebywała w Paryżu, aby poszerzyć swoją edukację kulturalną. Mette pochodziła z dość zamożnej rodziny: była córką sędziego rejonowego okręgu Læsø i kanclerza powiatowego w Thisted, Henry’ego Theodora Gada oraz Johanne Emilie Sophie Lund, której ojciec Frederik Carl Lund był malarzem portrecistą. Po śmierci ojca pomagała matce zająć się młodszymi siostrami, rozpoczynając pracę guwernantki w rodzinie ministra spraw wewnętrznych, Jacoba Estrupa. W domu przyszłego premiera Danii nauczyła się wyrażać własne opinie, a przebywanie wśród intelektualnych elit Kopenhagi doprowadziło ją do Paryża, gdzie chciała podszkolić swój francuski. Gauguina poznała w grudniu 1872 roku, najprawdopodobniej za pośrednictwem Gustave’a Arosy, choć w najnowszej biografii francuskiego malarza, Gauguin. Biografia dzikusa autorstwa Sue Prideaux, czytamy, że Francuz spotkał ją w kawiarni Chez Aubé, a Gustave Arosa – ojczym Gauguina – zaopiekował się młodą Dunką i jej koleżanką.
Paul i Mette pobrali się w Paryżu niecały rok później, w listopadzie 1873 roku. Wówczas Gauguin bardziej niż sztuką zajmował się finansami, dlatego przez pierwsze dziewięć lat wiedli w miarę wystawne życie, doczekawszy się piątki dzieci (Émila we wrześniu 1874, Aline w 1877 roku, Clovisa w 1879, Jean‑René’ego w 1881 i Polę w 1883 roku). W okolicach narodzin pierwszego dziecka, Gauguin coraz częściej przejawiał czynne zainteresowanie sztuką. Oglądał dzieła współczesnych mu malarzy, a w ślad za impresjonistami chodził w plener. Według Sue Prideaux wczesne pejzaże Francuza naśladują styl norweskiego malarza Fritsa Thaulowa, który w Paryżu zasłynął jako malarz śniegu, a jego olśniewające bielą pejzaże zachęciły Claude’a Moneta do plenerów w Norwegii. Thaulow miał też poradzić Gauguinowi, żeby w swojej twórczości skupił się właśnie na malarstwie pejzażowym, które to cieszyło się popularnością w środowisku artystycznym. Gauguin chętniej malował jednak dzieci i Mette, chociaż ona sama rzadko chciała mu pozować. Znamy tylko trzy ukończone obrazy z jej udziałem: Mette śpiąca na sofie (1875), Hafciarka (1880) oraz Madame Gauguin w sukni wieczorowej (1884) oraz jeden portret rzeźbiarski z 1877 roku.

The Courtauld, London (Samuel Courtauld Trust) © The Courtauld
W styczniu 1882 roku doszło do załamania się giełdy paryskiej (krach spowodowany upadkiem Union Générale), co drastycznie wpłynęło na sytuację finansową Gauguina. Zachęcany drobnymi sukcesami w paryskim środowisku artystycznym postanowił zająć się sztuką i porzucić karierę w finansach, ale utrata wcześniejszego źródła dochodów odbiła się na jakości ich życia. Zaczął sprzedawać prywatną kolekcję dzieł sztuki, a w styczniu 1884 przenieśli się do Rouen, gdzie koszty życia były niższe. Mimo to zaczęli borykać się z poważnymi problemami finansowymi. Sytuacja pomiędzy małżonkami stała się napięta, co być znalazło odwzorowanie w ostatnim portrecie Mette wykonanym przez Gauguina: odwrócona, jakby z niechęcią, Mette nie patrzy nawet na malującego ją męża, a elegancki strój i wachlarz można potraktować jako atrybuty dawnego życia w Paryżu. Droga suknia została kupiona na kredyt, co było powodem do jednej z wielu kłótni między małżonkami, choć samo namalowanie Mette jako eleganckiej damy miało zdaniem Gauguina zachęcić potencjalne klientki do zamawiania u niego podobnych portretów.
Te jednak nie nadeszły, dlatego latem 1884 roku Mette wyjechała z czwórką dzieci (najstarszy Emil już wcześniej został wysłany do Danii pod opiekę zamożnej ciotki) do Kopenhagi. Miała sondować tamtejszy rynek sztuki, bo Gauguin – zachęcany przez Thaulowa – wysłał do Norwegii kilka płócien, a te spotkały się z aprobatą na wystawie w Kristianii. Małżonkowie postanowili więc, że przeprowadzą się do Danii, gdzie będą mogli pomieszkać u rodziny Mette, a Gauguin spróbuje podbić skandynawskie środowisko artystyczne. Francuz musiał mieć jednak jakieś stałe zatrudnienie w Danii, dlatego gdy dołączył do Mette w listopadzie 1884 roku działał jako przedstawiciel francuskiej firmy sprzedającej plandeki. Północny krajobraz Kopenhagi zainspirował go do kilku pejzaży, które można dzisiaj oglądać w duńskich zbiorach.
Praca sprzedawcy plandek szybko okazała się jednak poniżej jego aspiracji: Gauguin zupełnie nie przykładał się do tego zadania, a do tego nie znał duńskiego. Tymczasem Mette zaczęła uczyć języka francuskiego i stała się główną żywicielką rodziny, co frustrowało nie tylko jej męża, ale głównie jej rodzinę. Artysta czuł się więc jak darmozjad, do tego nie odnosił w Danii spodziewanych sukcesów (jego wystawa w Akademii Sztuk Pięknych została zamknięta po zaledwie pięciu dniach), dlatego już w 1885 roku wrócił do Francji z synem Clovisem. Ale nawet jednego dziecka nie był w stanie utrzymać; mieszkali w bardzo ubogich warunkach, przez co chłopiec się rozchorował, dlatego ojciec ostatecznie odesłał go do Danii. Z jego zapisków przytaczanych przez Sue Prideaux wynika, że ciągle jeszcze miał nadzieje, że w przyszłości będzie go stać na utrzymanie całej rodziny i ponowne ściągnięcie jej do Francji.
Był jednak coraz bardziej zajęty wyjazdami: najpierw do Bretanii, gdzie w Pont-Aven powstała kolonia młodych artystów skupionych wokół niego, a potem do Arles, gdzie malował z Vincentem van Goghiem, a wreszcie do Polinezji. Według Sue Prideaux każdy wyjazd z Paryża wiązał się z nadzieją, że w tańszym miejscu łatwiej będzie zapewnić malarzowi byt rodzinie i przekonać Mette do powrotu. Pozostawali w kontakcie listownym, a Gauguin raz czy dwa przyjechał nawet odwiedzić swoją rodzinę w Kopenhadze. Rzadko kiedy był w stanie wysłać żonie pieniądze (a częściej to ją prosił o finansowe wsparcie), dlatego Mette raz po raz sprzedawała obrazy z prywatnej kolekcji malarza, które Gauguin zostawił jej w Danii. Było to powodem kolejnych konfliktów, ponieważ Francuz nie mógł pogodzić się ze stratą swoich ulubionych dzieł sztuki, a jednocześnie uważał, że jego własne obrazy, które wysyłał żonie, sprzedaje zbyt tanio lub nie odsyła mu za nie odpowiedniej sumy pieniędzy. Jego zdaniem Mette jako nauczycielka francuskiego i tłumaczka zarabiała w Kopenhadze całkiem dobrze, zapominał jednak, że miała na utrzymaniu piątkę dzieci, a czasem i jego samego. Spory o pieniądze (w tym niesłuszne zdaniem Gauguina upominanie się połowy spadku po jego zmarłym wujku) doprowadziły do zaprzestania kontaktu listownego w 1894 roku. Mette nie poinformowała go więc o śmierci Aline w 1897 roku ani Clovisa w 1900 roku. Trzeba jednak dodać, że w tym czasie Gauguin zawierał kolejne „małżeństwa” (nie były pełnoprawne) z nastoletnimi mieszkankami Polinezji i miał z nimi dzieci, które również opuszczał (choć Sue Prideaux pisze, że rodzice dziewczyn nie zgodzili się na zapisanie go jako ojca, bo mogłoby to dać mu prawo do zabrania dziecka ze sobą przy wyjeździe do Francji).
Choć Sue Prideaux próbuje przedstawić Mette w złym świetle (podkreśla, że nie interesowała jej sztuka, a więc obrazy męża zajmowały ją tylko w kontekście ich rynkowej wartości), nie przekonuje mnie stosowane przez nią wybielanie Gauguina, który przecież sam miał sporo za uszami. Niezależnie od intencji Mette (przypominam, że miała na wychowaniu pięcioro dzieci!), miała ona ogromny wkład w popularyzowanie twórczości męża na Północy. Pośredniczyła choćby w organizacji wystawy prac Gauguina i van Gogha w Kopenhadze, który to pokaz miał istotne znaczenie dla rozwoju sztuki nowoczesnej w Skandynawii.
Wystawa prac Gauguina w 1893 roku w Kopenhadze
Krótki pobyt Gauguina w Kopenhadze na przełomie 1884 i 1885 roku był oczywiście okazją do zapoznania się z tutejszym środowiskiem artystycznym i nawiązaniem nowych przyjaźni. Jednym z najbliższych mu malarzy okazał się Theodor Philipsen, który dobrze mówił po francusku i stał się kompanem do rozmów o sztuce. Gauguin przekazał mu gruntowne wprowadzenie do teorii koloru leżących u podstaw impresjonizmu, a także praktyczne wskazówki dotyczące technik i ich stosowania, a Philipsen szybko podchwycił wczesny, impresjonistyczny styl francuskiego malarza. Gdy Gauguin wrócił do Danii, by spotkać się z rodziną, odnowił również kontakt z duńskim malarzem, który zakupił od niego jeden z obrazów, Studium aktu (Szyjąca Suzanne).
To właśnie Philipsen postanowił zorganizować w Kopenhadze wystawę obrazów Gauguina, zestawionych z twórczością jego towarzysza z Arles, Vincenta van Gogha. Organizacją wystawy zajął się również malarz Johan Rohde (1856–1935), założyciel secesyjnego ugrupowania Den Frie Udstilling w Kopenhadze, gdzie miała odbyć się wystawa. Podczas gdy Rohde pozyskał obrazy van Gogha (dzięki pertraktacjom ze szwagierką holenderskiego malarza, wówczas już wdową po Theo), zebraniem dzieł Gauguina zajęła się Mette. Francuz wysłał jej dziewięć obrazów namalowanych na Tahiti (w tym Manao tupapau), resztę uzyskała od przyjaciela malarza z Paryża, dzięki czemu w Kopenhadze zaprezentowano czterdzieści dziewięć prac Gauguina (od wczesnych rzeźb i pejzaży z Rouen, Bretanii i Arles, po symbolistyczne kompozycje z Polinezji). Wystawa, otwarta 30 marca 1893 roku, była pierwszym wspólny pokazem prac obu postimpresjonistów (choć w proporcji 49 do 25) i okazała się ogromnym sukcesem, a pozytywne recenzje pisano choćby w Politiken, czasopiśmie założonym przez Georga Brandesa.
Jak można się spodziewać, wśród odwiedzających wystawę byli również malarze i malarki. Zdaje się, że największe wrażenie malarstwo postimpresjonistów wywarło na Karlu Nordströmie i Richardzie Bergh, który to zakupił nawet Pejzaż z Bretanii (1889). Razem z Nilsem Kreugerem, który twórczość Gauguina znał głównie z reprodukcji i nielicznych oryginałów oglądanych w kolekcjach prywatnych, takich jak zbiór Bergha, szwedzcy malarze postanowili założyć kolonię artystyczną na wzór Pont-Aven. Latem 1893 roku wybrali się więc do nadmorskiej miejscowości Varberg pod Göteborgiem i przez trzy lata malowali tamtejsze krajobrazy na wzór syntetyzmu Gauguina i stylu van Gogha.
Przyjaciel, nauczyciel i ojciec malarzy Północy
Gdy Gauguin dowiedział się o kopenhaskim sukcesie, postanowił czym prędzej wrócić do Europy i wykorzystać pięć minut sławy, na które od tak dawna czekał. W roku 1894 roku przyjechał do Francji i po latach względnej samotności na wyspach Pacyfiku rozpoczął intensywne życie towarzyskie, wykorzystując oczywiście renomę artysty-szamana, który wrócił z Polinezji pełen inspiracji i niestworzonych historii. Na zaproszenie Władysława Ślewińskiego wyjechał do Bretanii, gdzie wciąż traktowano go jako przywódcę tamtejszej kolonii artystycznej, a w Paryżu zamieszkał w kamienicy pełnej artystów: jego sąsiadami byli norweski kompozytor William Molard (1862-1936) i szwedzka rzeźbiarka Ida Ericson-Molard (1853-1927). Przyjaźń z sąsiadami była serdeczna, acz bardzo intensywna: córka Idy, nastoletnia Judith, miała podobno sama przychodzić do pracowni artysty, a jej matka zainicjowała nawet tworzenie aktu swojej córki, z którego ostatecznie się wycofała…
W tym skandynawskim środowisku nie mogło zabraknąć również Augusta Strindberga, który szybko zaprzyjaźnił się z francuskim malarzem. Gdy spotkali się w 1894 roku, obu wielu łączyło: czuli się „dzikusami” w cywilizowanym świecie i świetnie się uzupełniali, np. podczas szalonej gry na instrumentach strunowych. Strindberg napisał nawet przedmowę do katalogu prac Gauguina na wystawę w Hôtel Drouot w 1895 roku. Przedmowa charakteryzowała się błyskotliwym zabiegiem: początkowo szwedzki pisarz manifestuje brak zrozumienia jego tahitańskiej twórczości, by ostatecznie podkreślić wielkość malarstwa Francuza. Jednak gdy wystawa okazała się fiaskiem, Gauguin pragnął wrócić do Polinezji, natomiast Strindberg wchodził w swój okres Inferno, ogarnięty psychozami, eksperymentami alchemicznymi i lękiem przed śmiercią. Dzieje ich niezwykłej relacji opisują Allison Morehead i Anna Jörngården.
Gauguin miał wielu uczniów, którzy towarzyszyli mu w Bretanii i dokładali się do tamtejszych, zazwyczaj skromnych, wydatków. W Paryżu malarz zaczął jednak dawać regularne lekcje w Académie Vitti, filii szkoły Colarossiego. Spośród wielu skandynawskich artystów i artystek pośrednio czerpiących ze stylu postimpresjonisty, jednym z niewielu, który faktycznie mieli okazje poznać malarza osobiście i pobierać u niego lekcje był fiński malarz Pekka Halonen. Zdaje się jednak, że tym, który w swojej twórczości oddał największy hołd malarstwu Gauguina, był jego najmłodszy syn, Pola Gauguin (1883–1961).
Choć Pola właściwie nie znał ojca, w swoich obrazach i grafikach zdaje się budować z nim dialog. Widać to nie tylko w stylu, niestety mocno odtwórczym, ale też tematyce i formie jego prac. W oparciu o kompozycje tahitańskich dzieł Paula, Pola stworzył serię czarno-białych grafik, które obecnie znajdują się w zbiorach Nasjonalmuseet w Oslo.

źródło: Bukowskis
Niech twórczość syna odpowie nam na wątpliwości co do poczynań jego ojca. Związki Gauguina z Północą, w oczywisty sposób nawiązane przede wszystkim za sprawą blondwłosej Dunki, w której zakochał się młody artysta, wydają się ostatecznie bardzo jednostronne. Zauważalna wśród artystów skandynawskich fascynacja twórczością postimpresjonisty mogłaby co prawda świadczyć o traktowaniu go jako geniusza jeszcze za życia, ale malarstwo Poli mówi nam o wiecznej nieobecności ojca w życiu dziecka, którą to nieobecność duński malarz próbował wypełnić naśladowaniem jego twórczości.














No responses yet