Nela w krainie wulkanów – Edukacyjna podróż dla dzieci
Autor: Nela Mała Reporterka
Wydawca: Książki Neli/Willson Media
Data wydania: 2025
Liczba stron: 200
Gdy studenci uświadomili mnie, że Nela mała reporterka jest już dorosłą dziewczyną mieszkającą w Finlandii, postanowiłam powiedzieć: sprawdzam i weszłam na jej stronę. A gdy okazało się, że jedną z najnowszych jej publikacji jest książka o Islandii, od razu napisałam do wydawnictwa z prośbą o egzemplarz recenzencki.


Publikację przetestowałam na dzieciach kuzynów: najmłodsza zainteresowała się opowieściami o zwierzętach, środkowy szukał w niej geologicznych ciekawostek, a najstarsza krytycznie podeszła do narracji Neli, która (przynajmniej w mojej głowie) też przecież jest nastolatką. Zgodnie stwierdziliśmy, że to fajne przybliżenie Islandii w niebanalny sposób. Głównym tematem nie jest cała Wyspa, a Vestmannaeyjar, gdzie życie toczy się wolniej, natura jest jeszcze bardziej nietknięta przez człowieka, mieszka mnóstwo gatunków ptaków, a małym maskonurom zagubionym wśród świateł latarni najmłodsi mieszkańcy pozwalają w pierwszej samodzielnej podróży nad morze. Jest też opowieść o słoniu zaklętym w skale i tragicznych wydarzeniach z 1973 roku, kiedy lokalny wulkan Eldfell zmienił życie wielu mieszkańców Heimaey już na zawsze.

Znajdziecie tu naprawdę sporo ciekawostek ze świata zwierząt, w tym o przeprowadzaniu owiec na bezludną wyspę, niezwykłych umiejętności głuptaków albo relacji człowieka z białuchą arktyczną. Ci wychowani na filmie Uwolnić Orkę również znajdą coś dla siebie, bo w książce pojawia się zatoka, w której przygotowywano orkę Keiko do wolności. Bogato ilustrowane zdjęciami, obrazkami oraz odnośnikami do filmów opowieści o faunie Islandii to jednak nie koniec zalet tej książki, bo dużym jej atutem jest również wspomnienie o elfach i wierzeniach ludowych, zgrabnie opisanych w jednym z akapitów wstępu. Jest tam oczywiście słynna anegdota o zmianach planów budowli drogi przez mediacje z ukrytymi ludźmi, ale znalazło się również kilka ogólnych informacji o mitologii i czarownikach, bo pomoże czytelnikom zrozumieć, że ta wiara w elfy nie wzięła się znikąd.

Wszystko pisane z perspektywy Neli, uzupełnione jej selfiakami z wypraw po islandzkim interiorze. Te ostatnie nadają książce autentyczności, choć wiem, że za publikacją stoi sztab ludzi i pewnie nawet tekst nie jest w całości napisany przez słynną reporterkę. Nie zmienia to jednak faktu, że jak na publikację o Islandii, w tym skierowaną do dzieci, jest ona naprawdę bardzo przystępnie napisana, ciekawa, pięknie wydana i przede wszystkim: merytoryczna. Nie jestem oczywiście w stanie sprawdzić wszystkich informacji z zakresu geografii czy geologii, ale jak na potrzeby dzieci w wieku 5 – 16+ wydaje mi się, że zgrabnie opisano tu przebieg erupcji wulkanu czy procesy powstawania nowych lądów.
Mam jednak zastrzeżenie co do ilustracji: ich styl jest podejrzanie podobny do tych generowanych przez sztuczną inteligencję, a wśród nazwisk na okładce nie podano osoby odpowiedzialnej za grafiki [projekt graficzny to moim zdaniem nie do końca to samo…]. I choć moi mali specjaliści od razu uznali, że to ej aj, chciałabym być ostrożna z oskarżeniami. Ciekawe, co Wy o nich sądzicie?








No responses yet